-

Greenwatcher : "Od kiedy nie jesteśmy karmą dla wielkich kotów, boimy się samych siebie"

Dobre proroctwa są sierotami

W roku 2004 Ministerstwo Środowiska wydało kilka tomów poradnika metodycznego o chronionych siedliskach przyrodniczych i gatunkach, uznanych za przedmioty ochrony obszarów Natura 2000. Zgromadzona tam wiedza miała być pomocna w zarządzaniu tą częścią polskiej przyrody, która była w tzw. zainteresowaniu Wspólnoty Europejskiej. Eksport skutków zniszczenia środowiska w krajach Europy Zachodniej, czym w istocie jest Natura 2000, miał być sprawnie obsługiwany. Jeszcze wtedy, a także długo potem, nie wiadomo było kto i jaka instytucja w Polsce ma z poradników  korzystać (Generalna i regionalne dyrekcje ochrony środowiska powstały w roku 2008). O wilku napisano tam, między innymi, tak:

Do niedawna główną barierą uniemożliwiającą łączność między populacjami wilków w różnych częściach kraju były wielkie obszary upraw rolnych.

Obecnie większego znaczenia nabiera rosnące natężenie ruchu samochodowego, zabudowa oraz plany rozbudowy sieci dróg ekspresowych i autostrad. Drogi te, zgodnie z obowiązującymi standardami i wymogami bezpieczeństwa, będą na znacznych odcinkach ogrodzone, co oznacza niemal całkowitą barierę antropogeniczną w przemieszczaniu się dużych zwierząt naziemnych. Jeżeli nie zostaną podjęte odpowiednie środki zaradcze, polska populacja wilków zostanie silnie ograniczona do wschodnich przygranicznych obszarów. Szereg mniejszych populacji (np. w Puszczy Piskiej, dolinie Biebrzy, Lasach Napiwodzko-Ramuckich), a szczególnie populacji znacznie oddalonych od wschodniej granicy kraju, w Beskidzie Śląskim, Polsce Zachodniej, może w najbliższym czasie zaniknąć.

Szczególnym zagrożeniem jest lokalizacja planowanych dróg ekspresowych i autostrad na obszarach przyrodniczo cennych zasiedlanych przez wilki (np. skierowanie drogi ekspresowej „Via Baltica" przez Puszczę Augustowską, Biebrzański Park Narodowy, skraj Puszczy Knyszyńskiej, obrzeża Narwiańskiego Parku Narodowego i Puszczę Białą). Realizacja tych planów i wprowadzenie ciężkiego międzynarodowego transportu w cenne przyrodniczo obszary spowoduje fragmentację populacji wilków w Puszczy Augustowskiej, izolację biebrzańskiej populacji wilków oraz przecięcie dwóch ważnych szlaków migracyjnych (w Puszczy Augustowskiej i Knyszyńskiej), pogłębienie izolacji Puszczy Białowieskiej, dalszą degradację Puszczy Białej. Alternatywna trasa przez Łomżę niosłaby znacznie mniejsze zagrożenia przyrodnicze.

Wilki mogą też ginąć na drogach.

Znaczna część polskiej populacji wilków poprzez rozbudowę barier antropogenicznych pozostaje silnie rozczłonkowana, a poszczególne jej fragmenty są niewielkie, zatem bardzo narażone na wyginięcie.

Autorami tych obserwacji i prognoz, które zostały ujęte w podrozdziale o podstawowych zagrożeniach utrzymania i rozwoju populacji wilka w Polsce, byli dwaj profesorowie: Włodzimierz Jędrzejewski i Andrzej Bereszyński. Powaga autorytetów była na tyle duża, że niemal automatycznie, a na pewno bez lokalnych i adekwatnych badań, transponowano powyższe uwagi do lokalnych list zagrożeń obszarów Natura 2000. Nierzadko wzbogacano je o inne sugestie naukowców np. konflikty wilka z rolnikami, dążność myśliwych do polowań na to zwierzę, kłusownictwo, obecność ludzi w wilczych ostojach, nadmiar odstrzałów zwierzyny płowej itp. Ten schemat postępowania, to jest kalkowanie wiedzy z poradnika wprost do dokumentów, nazwijmy to zarządczych (standardowe formularze danych, plany ochrony, plany zadań ochronnych, prognozy i oceny oddziaływania na środowisko) był powszechny i nie dotyczył tylko wilka. Była to i jest jedna z przyczyn partaniny jaką jest w Polsce Natura 2000, która w połączeniu z systemem kontroli oraz sankcji zewnętrznej skutkuje zabójczą synergią. Jednak nie o tym  chcę pisać. 

Rozdzieliłem fragmenty rozdziału o wilku, ze wspomnianego poradnika, by prześledzić jak zmienił się świat wokół nas, albo jak dalece zmieniły się wyobrażenia jakie o nim mieliśmy. Nad jednym i drugim instytucja ochrony przyrody przechodzi bezrefleksyjnie, co w przypadku wilka zwykło się banalizować stwierdzeniem, niechętnie zresztą uznawanym, że zwiększyła się jego liczebność. I tyle, no chyba, że ktoś doda, że to za mało, że i tak jest gorzej. Już nie raz w Szkole Nawigatorów cytowałem słowa prof. Bereszyńskiego, o tym dlaczego tak ważny jest wilk, podobnie jak ryś i niedźwiedź bądź mniej okazałe drapieżniki ze szczytu ich piramidy troficznej. Niech mi starsi czytelnicy wybaczą, a młodzi zakonotują i wykorzystają, gdy przyjdzie im zetrzeć się z urojeniami ekologizmu o kondycji przyrody w Polsce: obecność lub brak dużych drapieżników jest najwyraźniejszym wskaźnikiem stanu i skuteczności ochrony przyrody.

Dominujące skojarzenie wilka z właściwym mu siedliskiem kierowało wyobraźnię, jeszcze niedawno, wyłącznie w puszczańskie ostępy i głębokie lasy. W Polsce to mniemanie wynikało z faktycznej obecności tego zwierzęcia przede wszystkim w puszczach wschodnich rubieży kraju. To tamte tereny traktowano jako ostatnie refugia gatunku. Były to podręcznikowe wzorce siedliskowe i właściwe gatunkowi siedliska, które winny być wszędzie zapewnione, a w szczególności w korytarzach ekologicznych. Wilk był jednym z tych gatunków, któremu prognozowano rychłe wymarcie w Polsce bo izolacja, bo wsobne kojarzenie, bo za mało tu lasów. Otwarte tereny upraw rolnych uznawano za całkowicie nieodpowiednie do skolonizowania i zasiedlenia. Poważniejsze było to, że pola i łąki uznawano za bariery migracyjne pomiędzy faktycznymi leśnymi ostojami wilka oraz potencjalnymi siedliskami, które wilki mogłyby trwale zasiedlić, ale nie mogą się tam dostać i z nich wydostać. Po latach od wydania poradnika popatrzmy na doświadczenia zagranicy, która raczej leśna nie jest.  

Pierwsze wilki w Danii pojawiły się w roku 2009. W kraju, w którym ostatni wilk został upolowany w roku 1813, niewielu dawało wiarę doniesieniom lokalnej prasy o powrocie drapieżnika. Początkowo podejrzewano obecność watahy dzikich psów. Nawet miejscowi znawcy uznawali, że jeżeli były tu wilki, to co najwyżej chwilowi  goście z Niemiec. W tym przekonaniu istotne było to, że lesistość Danii to 13,5% powierzchni kraju, a jest to w sumie i tak mniej lasu niż ma u nas najbardziej zalesione województwo lubuskie. Rozproszenie tego lasu w całej Danii jest tak duże, że właściwie trudno mu przyrównać którykolwiek region w Polsce. Nawet wzięte razem województwa łódzkie i mazowieckie (najmniejsza lesistość) wyglądają pod tym względem lepiej. Może Polska w linii Łódź-Łowicz-Kutno-Inowrocław przybliża wyobrażenie o dominującej roli krajobrazów otwartych w Danii. Nie dziwmy się temu. W roku 1800, jak przyznają sami Duńczycy, powierzchnia lasu w obecnych granicach ich kraju wynosiła ledwie 3-4%, a jego odbudowa rozpoczęła się dopiero w roku 1881. Duńczycy planują sięgnąć w najbliższej przyszłości (2050?) około 20-25% lesistości. Jeżeli ktoś chciałby wykreślić na mapie Danii potencjalne leśne korytarze ekologiczne to nie tylko tu, ale na całym półwyspie Jutlandzkim napotkałby problem. Co w takich niesprzyjających okolicznościach przyrody miałby robić wilk z puszczańskich wyobrażeń?

Od roku 2011 w tejże rolniczej Danii wilki są cały czas. Potwierdzają to obserwacje bezpośrednie, zapisy fotopułapek i testy DNA. Już w roku 2014 wilk zaliczył obecność w niemal wszystkich duńskich gminach, poza wyspami i kilkoma gminami na półwyspie. W roku 2017 udokumentowano tu narodziny pierwszych wilczków, a część z nich rozpoznano później w Niemczech. Osobowa baza DNA wilków zwiększyła się, w niecałe 10 lat, do ponad 20 osobników, z których większość uznawano za wilki migrujące. Szacuje się że obecnie w Danii żyje około 5-9 dorosłych wilków, które nie są wilkami przechodnimi, ale osiadłymi. Być może para spośród nich jest rodzicami sześciu szczeniąt urodzonych w roku 2019 w środkowo-zachodniej części Danii (gmina Herming). W roku 2018 potwierdzono 28 ataków wilka na stada dużych zwierząt gospodarskich, a kolejne 100 uznano za prawdopodobnie wilcze. Wilk, po chwilowej euforii Duńczyków, stał się elementem politycznego sporu, a miejscowi hodowcy zaczęli się zrzeszać i kibicować stowarzyszeniu Dania wolna od wilka.

Tu pozwolę sobie na dygresję. Przypominam sobie naukę prof. Dietera Birnbahera, który zwrócił moją uwagę (Szkoła Nawigatorów: Gwałt w Puszczy B.) stwierdzeniem, że w krajach Europy zachodniej nie ma sporów politycznych i polaryzacji społeczeństwa wokół dzikiej przyrody, bo jej tam po prostu nie ma. Otóż w Danii już jest, a to także za sprawą dwóch wilków z Polski, które odwiedziły ten kraj w roku 2013.

Wilki z Niemiec obecne są nie tylko w Danii, ale także poza zachodnią granicą naszych sąsiadów, w Belgii i w Holandii. W tym drugim kraju Beneluksu, gdzie wilk przepadł na całe 150 lat, rok 2015 został odnotowany jako powrót drapieżnika. Ojczyzna Franciszka Timermansa – tego co to niedługo będzie nas dekarbonizował, a dotąd demokratyzował, należy do najmniej zalesionych państw Unii Europejskiej. Powierzchnia lasu sięga tu około 10-11% kraju. Ponoć pierwotny, ostatni stary las został tu wycięty w roku 1871, kiedy to powierzchnia wszystkich lasów spadła do około 3-4% współczesnej Holandii. Wilk penetruje tu obecnie wschodnie gminy, gdzie lasu jest co kot napłakał. Niekiedy zapuszcza się w głąb Holandii, gdzie lasu jest nieco więcej.

Ambitne plany Holendrów to 15% zalesienia do roku 2050. Jeżeli ktoś usłyszał tu nutkę sarkazmu, to sygnalizuję, że nie wynika on z tego, że oto Polska chce dotrzeć w tym roku do 33% lesistości. Otóż próba zwiększenia tego wskaźnika w kraju tak małym, tak rolniczo ekspansywnym (trzecie lub czwarte miejsce na świecie w eksporcie żywności), gdzie własność ziemi nie jest domeną państwa (największe lasy w upaństwowionych, dawnych dobrach królewskich), a posesjonatów, korporacji i banków jest moim zdaniem blagą. Nie wiem jak wielkie dotacje musiałyby przekonać Holendrów do zakładania lasu na dochodowych gruntach rolnych. Te które dotąd mieli okazały się niekonkurencyjne wobec dotacji rolnictwa i zysku, które ono przynosi.

Podczas gdy u nas goni się kolejne procenty lesistości, a obecne 30% jest wyszydzane, to w Holandii lasu ubywa. W latach 2013-2017 powierzchnia lasów zmniejszyła się tu o ponad 5 tys. ha. Wprawdzie tłumaczy się to urbanizacją, ale w rzeczywistości wycięto młode lasy, których zakładanie i sadzenie dotowano w latach 80. i 90. XX w. Powierzchnia ubytku, na korzyść gruntów rolnych, byłaby pewnie jeszcze większa, ale równolegle trwają dotowane nasadzenia w terenach o niższych walorach rolniczych i poprzemysłowych. Co więcej, cześć lasu poświecono na utrzymanie powierzchni antropogenicznych wrzosowisk oraz wydm w ramach suto dotowanych projektów ochrony siedlisk Natura 2000. Przyrodnicza - siedliskowa i korytarzowa, intencja zwiększania lesistości w Holandii jest na czwartym oraz piątym miejscu po celach: rekreacyjnych, klimatycznych i energetycznych. A jednak wilk dotarł w te rolnicze ostępy i próbuje tu bytować. Rok 2019 jest pierwszym, w którym dzika wilczyca miała w Holandii szczenięta.

W modelowych ujęciach funkcjonowania przyrody wyróżnia się i kategoryzuje różne obszary występowania gatunku. Są na przykład obszary uznawane za źródłowe, w których uwarunkowania siedliskowe i zdolności populacyjne gatunku są tak duże, że osobniki są zdolne lub zmuszone do migracji, kolonizowania i zasiedlenia innych obszarów. Są także obszary ujściowe, gdzie populacje są nietrwałe, zamierają wskutek miejscowych, niesprzyjających im warunków. Jeśli uznamy, że Dania i Holandia stanowią ujścia wilka, gdzie obecnie nie znajduje on optymalnych warunków dla trwałego zasiedlenia, to nie zmienia to faktu, że wilk wędruje tu i za nic ma rzekome bariery wielkich obszarów upraw rolnych. Nie słyszałem też by duńscy i holenderscy decydenci mieli zamiar poświęcić kolejną część gospodarki rolnej na rzecz wilka, który jest priorytetowym gatunkiem Wspólnoty.   

Wilk w Polsce zweryfikował, w sposób szczególnie bezlitosny, hipotezę o swoim upośledzeniu do migracji przez pola i łąki. Nie chodzi nawet o wyniki badań telemetrycznych, śledzących trasy wędrówek, które temu całkowicie przeczą. Między rokiem wydania poradnika (2004) a rokiem 2017 liczebność wilka w Polsce zwiększyła się trzykrotnie, od 719 do 2390 osobników. Imponujące przyrosty liczebności wilk zaliczył właśnie w województwach uznawanych za rolnicze: mazowieckim od 18 do 46, lubelskim od 150 do 230, kujawsko-pomorskim od 0 do 128, wielkopolskim od 6 do 344. Obecnie chyba tylko województwo łódzkie czeka na kolonizację i zasiedlenie. W ostatniej dekadzie, rekolonizowane województwa z zachodniej granicy Polski, gdzie wilków było mało lub wcale (woj. lubuskie i zachodniopomorskie), wyprzedziły wskaźnikiem wilczej liczebności województwa wschodnich puszczańskich rubieży (woj. podlaskie i lubelskie).

Można dociekać na jakiej podstawie zbudowana została sugestia o barierze upraw rolnych dla wilka lub jaki był jej cel. Podejrzewam, w najlepszej intencji, że wilka wykorzystano by wzmocnić ideę zalesiania w Polsce, w szczególności w trasach korytarzy ekologicznych. W sumie skutkowało to negatywną stygmatyzacją rolnictwa, które miało i ma przecież postać daleko bardziej tradycyjną niż wielkoobszarowe farmerstwo w Holandii, Danii i Niemczech. Nie dziwi mnie fałszywie zatroskana postawa unijnych urzędników o los polskiej przyrody, wszak łatwo mogą odczytać, z informacji które polski rząd przesłał do UE, że głównym jej zagrożeniem jest, między innymi, rolnictwo.

Równie ciekawe i wymagające weryfikacji jest podręcznikowe przekonanie, także zaszczepione we wspomnianym poradniku, że wilk w Polsce nie przetrzyma: rosnącego natężenia ruchu samochodowego, zabudowy oraz planów rozbudowy sieci dróg ekspresowych i autostrad. To miała być nowa bariera, po wielkich obszarach upraw rolnych,  uniemożliwiająca łączność populacji wilka.

By nie zawężać perspektywy do Polski można by ponownie spojrzeć poza zachodnie granice naszego kraju i dowieść, że Polska wciąż należy do krajów o najsłabiej rozwiniętej sieci dróg. Wymienione wyżej Niemcy, Holandia i Dania nie tylko prześcigają nas we wskaźniku gęstości dróg o nawierzchni twardej, w zagęszczeniu i kilometrażu autostrad (wyprzedzamy Danię)  oraz dróg ekspresowych, ale także w liczbie pojazdów na tych drogach, natężeniu ruchu oraz tzw. wozokilometrach. Jeśli zatem w Polsce prognozowano, że rozwój tutejszej sieci drogowej oraz jej użytkowanie spowoduje negatywne konsekwencje dla wilka to tym bardziej nie powinien on skutecznie migrować, kolonizować i wreszcie zasiedlać krajów położonych na zachód od nas. Wiemy o tym, po latach, że tak się nie stało.

Zamiast dowodzić tego co oczywiste proponuję spojrzeć na kilka poniższych wykresów (źródło danych GUS): drogi publiczne o twardej nawierzchni, drogi ekspresowe, autostrady, liczba zarejestrowanych pojazdów, ruch drogowy i liczebność wilka w Polsce.

 

Każda z krzywych opisujących zjawiska transportu drogowego, zarejestrowane w ostatnich latach lub dekadach, rośnie, a wilcza populacja nie zamierza temu trendowi ustąpić. Charakterystyki transportu drogowego oraz wilczej liczebności pokazują wzrosty, ale nie korelują. To, że wzrost kilometrażu dróg nie wywołał wzrostu liczebności wilka jest niby oczywiste, ale proszę zauważyć, że gdyby liczebność wilka spadała, a kilometraż dróg rósł, to nikt nie nazwałby mnie idiotą gdybym taką zależność sugerował. To byłoby podejście prawdziwie naukowe – nieznoszący krytyki dogmat skutku i przyczyny. Szydzę z tego, bo na takich intelektualnych płyciznach robi się obecnie w Polsce karierę ekspercką oraz rozbudowuje sferę lęku i strachu. Nie mam wątpliwości, a dostępu do danych nie posiadam, że śmiertelność wilka na drogach także wzrosła i to zapewne dużo, co czyni sukces populacyjny tego zwierzęcia jeszcze bardziej imponującym i zastanawiającym. Wskaźnik śmiertelności wilka na drogach byłby pewnie większy, a kondycja izolowanych przez drogi populacji coraz gorsza, gdyby nie budowa przejść dla zwierząt na autostradach i drogach ekspresowych oraz zachowanie ścieżek migracji na drogach mniejszej rangi (np. budowa i modernizacja mostów i przepustów z uwzględnieniem potrzeb przejścia dla zwierząt). Już o tym pisałem, ale przypomnę, że mecenasem budowy tych przejść był każdy z nas (Szkoła nawigatorów: Jelenie po przejściach).         

Na pewno te „środki zaradcze” przyczyniły się, wraz z innymi, do niespełnienia groźnej prognozy zaniknięcia populacji wilka w Polsce Zachodniej, o czym wspominali wiele lat temu profesorowie Bereszyński i Jędrzejewski. Sozologiczne doświadczenie właśnie z tej części Polski może obniżyć poziom lęku, którym już wiele lat temu napiętnowano projekt drogi ekspresowej Via Baltica, a która ciągle służy wzbudzaniu emocji o los wilka w np. Puszczy Augustowskiej, Biebrzańskim Parku Narodowym, Puszczy Knyszyńskiej, Narwiańskim Parku Narodowy, Puszczy Białej.

Dziesięć ostatnich lat w województwie lubuskim to okres niespotykanych w tym regionie dużych inwestycji. W tym czasie wybudowano tu fragmenty dwóch tranzytowych dróg. Na osi wschód-zachód powstała, w nowym śladzie,  autostrada A2, mająca lubuskim około 100 km. Na osi północ-południe (mniej więcej NW-SE) powstała (małe fragmenty jeszcze w budowie) droga ekspresowa S3 o długości 184 km.  Można jeszcze dodać, że w latach 2004-2006 nastąpiła przebudowa, z dostosowaniem do standardów drogi szybkiego ruchu, północnej jezdni drogi krajowej DK18, która na finiszu ma osiągnąć postać autostrady A18. Lubuskie lasy, w tym bory i puszcze nie tak dobrze znane jak te na wschodzie Polski, a z całą pewnością większe, zostały podzielone lub rozdzielone infrastrukturą drogową.

Tymczasem województwo lubuskie to właściwie jeden wielki korytarz migracyjny, wydzielony w oparciu o owe lasy, ale także rzeki, doliny, pradoliny, jeziora i rynny glacjalne. W czasie gdy uwaga skupiona była na nośnych medialnie terenach wschodnich, faworyzowanych i kreowanych na ostatnie ostoje dziczy na świecie, w lubuskim wycięto dziesiątki hektarów lasu pod nowe drogi, nie tylko szybkiego ruchu, ale towarzyszące im: serwisowe, dojazdowe, obwodnice, ronda itp. Wzdłuż i wszerz województwa hulał sprzęt budowlany oraz transportowy. Powstały nowe kopalnie kruszywa i przemieszczano tysiące ton tego surowca na potrzeby budowy. Odżyły betoniarnie. Apokalipsa nie do zaakceptowania w zielonych umysłach, które obecnie podróżują Autostradą Wolności do siedzib swoich organizacji w Berlinie lub pryncypałów w Brukseli. W tym samym okresie budów i eksploatacji liczebność wilka zwiększyła się tutaj z 9 do 369 sztuk. Wieloletni monitoring przejść dla zwierząt, wybudowanych na A2 i S3, a jest ich około 200 w lubuskim, wykazał, że wilki korzystają nie tylko z wielkich przejść górnych i estakad,  ale także z przejść dla płazów i innych małych zwierząt.

To co się działo w województwie lubuskim to i tak drobiazg do skali, albo raczej wielkości placu budowy w województwie zachodniopomorskim. Ostatnia dekada to budowa, przebudowa lub rozbudowa dróg takich jak: S3, S6, S10 S11, A6. Chyba niczego nie pominąłem z dużych dróg, które są traktowane jako przeszkody (nie bariery) migracji zwierząt. Można by dorzucić jeszcze modernizacje odcinków dróg krajowych, budowę obwodnic oraz kilka budów inwestycji liniowych jak np. gazociąg Szczecin-Lwówek, gazociąg Szczecin-Gdańsk, gazociąg Świnoujście-Szczecin. Wspólne i kumulatywne oddziaływanie tych inwestycji, tak chętnie wykorzystywane w sporach eksperckich, a mające źródła wyłącznie mitologiczno-bajkowe, winno zabić lub co najmniej okaleczyć całą przyrodę tego województwa. Tymczasem najbardziej wrażliwy, bo będący na końcu łańcucha pokarmowego drapieżnik, wzmocnił swoją pozycję, z 17 osobników w roku 2008 do 270 sztuk dziesięć lat później. Co więcej rozprzestrzenił się w całym województwie. Między rokiem 2016 a 2017 wilk wkroczył na Wolin pokonując Dziwnę albo Świnę. Przy okazji chciałbym uspokoić Burmistrza Krynicy, który lękał się, że „jego” część Mierzei Wiślanej będzie izolowaną od przyrody, przez kanał żeglugowy, wyspą.  

Doświadczenie z województw lubuskiego i zachodniopomorskiego, gdzie infrastruktura dróg szybkiego ruchu powstała niemal od zera, a ich eksploatacja nie spowodowała negatywnego wpływu na stan populacji wilka, powinno całkowicie wyeliminować zaszczepiany latami lęk o stan tego zwierzęcia przy budowie i eksploatacji Via Baltica lub Via Carpatia. Skoro rozwiązania prośrodowiskowe są skuteczne w obszarach rekolonizowanych to tym bardziej w obszarach, które kiedyś były traktowane jako ostatnie przyczółki wilka w świecie barbarzyńskich ludzi. Nie mam wątpliwości, że tak się nie stanie, bo nie o ochronę przyrody tu idzie lecz o poważne sprawy gospodarki i suwerenności państwa oraz obywateli. Od lat przyroda jest narzędziem ich dyscyplinowania oraz osiągania celów innych niż deklarowane. Dlatego wyświetla się jej nieprawdziwy i nieaktualny obraz, czemu asystuje pozakulisowa symbioza interesów zewnętrznych i wewnętrznych. Jednym i drugim towarzyszą, jak w naturze, aspiracje utrzymania oraz dyspersji własnych terytoriów bytowych. Nie ma znaczenia czy wykorzysta się do tego troskę o wilka, chomika europejskiego czy zmieraczka plażowego. Optymistyczne jest to, że mimo powszechnego braku dobrych prognoz spełniają się one bez proroków. Obsadzenie wakatu na głoszenie pomyślności grozi wciąż wykluczeniem.   

 

 



tagi: ochrona przyrody  rolnictwo  wilk  transport  bariery ekologiczne 

Greenwatcher
25 października 2019 16:54
30     1770    13 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Nieobyty @Greenwatcher
25 października 2019 17:21

Rozbudowa dróg w Lubuskiem, na Dolnym Śląsku, Pomorzu Zachodnim – w ramach ich komunikacji z BERLINEM nie ma wpływa na dobrostan przyrody a wręcz przeciwnie jak wykazuje artykuł – wzbogaca faunę i florę przez wzrost populacji wilka.

Autor artykuł wszak chce wykazać że przypadku ściany wschodniej – rozbudowa Via Baltica lub Via Carpatia da taki sam efekt, nie uwzględnia wszak pewnych prawidłowości.

Ten fenomen stosunku wobec przyrody w III RP i jej zagrożenia jest zależne od położenia, inwestora tłumaczy prawo Ochódzkiego [film Miś]

.. Nie mieszajmy myślowo dwóch różnych systemów walutowych. Nie bądźmy peweksami! …

To jest dobre dla Berlina w Lubuskim jest dobre dla przyrody, a to co złe dla Berlina na Podlasiu jest złe dla przyrody.

PS.

Dziekuje czas i ten artykuł - miło się czyta, szkoda że to się nie przebije.  

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @Greenwatcher
25 października 2019 17:54

Doskonałe, chciałoby się powiedzieć, że wilk zeżarł swojego promotora Bereszyńskiego, ale to wcale nieśmieszne.

Jak na dłoni widać, ile wysiłku włożono, by nie rozbudowywać infastruktury transportowej, w odpowiednim tempie i ją blokować, a która wiozłaby naszą przewagę konkurencyjną, która jeszcze nam w 2014 roku została (jako, że przemysł przejęto i zamknięto już wcześniej), czyli ROLNICTWO, poza Polskę.

Zupełnie przypadkiem podręczniki przygotowane były w ramach Porozumienia Bliźniaczego realizowanego pomiędzy Ministerstwem Środowiska Rzeczypospolitej Polskiej a Ministerstwem Ekologii i Zrównoważonego Rozwoju Republiki Francuskiej...To sobie zrównoważyli nasze produkty...

zaloguj się by móc komentować

olekfara @Greenwatcher
25 października 2019 19:18

Ot taki sobie niezweryfikowany wniosek. Wilki chyba także korzystają w znacznym stopniu z dróg ekspresowych i autostrad. Chyba nie ma dla nich bardziej spokojnego, miejsca niz pas drogowy wzdłuż dróg szybkiego ruchu, choćby nawet za ogrodzeniem

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @Greenwatcher
25 października 2019 19:21

Fakty nic sobie nie robią z tego, co o nich sądzą autorytety. Dzięki za porcję argumentów dla oszołomów.

zaloguj się by móc komentować

manama1 @Greenwatcher
25 października 2019 19:56

Po przejęciu władzy przez PO (chcoiaz PIS a szczególnie jego lwadz emają tu bardzo duzo za uszami)  sprządzony przez pewne kręgi "Raport oddziłąywnia na  srodowisko" Doliny Rostrpus był kilka razy zwracany przez GDDiKA, no nawe oni nie mogli tego przyjąc, chcoaiz bardzo chcieli. Byl; tam passusy w stylu - mniej wiecej - cien mostu rzucany na dolinę Rodspudy będzie straszył zwierzęta". T w koncy to przesżło. nie ma rzecyz niemozliwych. W calej sparwie chodiz o odciecie Poslki od Białorusi poprzez swotorznie na pln-wschodzie obszaru zapaści cywilizacyjnej, poprze zm.in pozbawienie tego obszartu infrastruktury transportowej. To temam morze- pisłą o tym ponad  250 not na salonie 24

zaloguj się by móc komentować

manama1 @Greenwatcher
25 października 2019 20:01

Przeprszam za liczne literowki

zaloguj się by móc komentować

manama1 @Greenwatcher
25 października 2019 20:05

Po przejęciu władzy przez PO (chociaz PIS a szczególnie jego władze mają tu bardzo duzo za uszami)  sprządzony przez pewne kręgi "Raport oddziaływnia na  srodowisko" Doliny Rospudy był kilka razy zwracany przez GDDiKA, bo nawet oni nie mogli tego przyjąc, chociaz bardzo chcieli. Byly tam passusy w stylu - mniej wiecej - "cien mostu rzucany na dolinę Rodspudy będzie straszył zwierzęta". W  koncu to przesżło. Nie ma rzeczy niemozliwych. W calej sparwie chodzi o odciecie Polski od Białorusi poprzez swotorznie na pln-wschodzie obszaru zapaści cywilizacyjnej, poprze zm.in pozbawienie tego obszaru infrastruktury transportowej. To temat morze- pisałem o tym ponad  250 not na salonie 24  (jeszczez raz przepraszam za błedy w poprzednim tekscie- teraz napisałem to samo, ale poprawiłem chociaz trochę)

zaloguj się by móc komentować

smieciu @Greenwatcher
25 października 2019 22:16

Znowu to pomieszanie z poplątaniem. Faktów skutków i jak wyżej napisał Nieobyty: pewexów. Nawet nie chce mi się komentować więc napiszę krótko:

Dobrze że budują te drogi i autostrady bo wilki by wyginęły. PRL nie budował więc było kiepsko teraz wilkom będzie lepiej.

zaloguj się by móc komentować

edzio @Greenwatcher
25 października 2019 23:28

Dziękuje za bardzo ciekawą notke. To ważne żeby sprawy stawiać z “głowy na nogi”.

zaloguj się by móc komentować

tomasz-kurowski @Greenwatcher
26 października 2019 02:48

Na temat liczebności wilków w Danii i metodach kontroli tejże - ba, nawet o konsekwencjach ekologicznych! - pisał w swoich Pamiętnikach pan Pasek:

O wilkach namieniłem, że ich tam nie masz, bo prawo takie, że kiedy wilka obaczą, powinni wszyscy na głowę wychodzić z domów, tako po miastach, jako też i wsiach, i tak długo owego wilka prześladując gonią, aż go albo umorzą, albo utopią, albo złapają: to go, nie odzierając, tak ze wszystkim na wysokiej szubienicy albo na drzewie obieszą na grubym żelaznym łańcuchu i tak to długo wisi, póko kości staje. Nie tylko rozmnożyć, ale i przenocować mu się nie dadzą, kiedy mu się dostanie tam wniść na jeleninę z tego tu tylko przystępu, który jest między morzami wąski, z inszej zaś strony nie ma nigdzie przystępu, bo z jednę stronę Bałtyckie morze, z drugą stronę a septemtrione ocean oblewa to królestwo. Z tamtych wszystkich stron wilk nie ma przystępu, chyba żeby sobie we Gdańsku u pana prezydenta najął szmagę do przewozu, zapłaciwszy od niej dobrze. Z tej racyi zwierza wszelakiego wielka tam jest obfitość; kuropatw zaś nie masz z tej racyjej, że to jest głupie: przelęknąwszy się lada czego, to padnie i na morzu i utonie.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Greenwatcher
26 października 2019 08:00

Ze 40 lat temu mój szwagier, myśliwy, zastrzelił Wilka gdzieś w Wildze pod Warszawą. Była pewna sensacja

zaloguj się by móc komentować

Greenwatcher @Nieobyty 25 października 2019 17:21
26 października 2019 08:01

Dziękuję. To dobry przykład tego co jest w ostatnim akapicie tekstu, a co można wykorzystać i powinno być wykorzystane właśnie tam, gdzie gracz interesu nie ma, a wręcz odbiera to jako zagrożenie. Pozostawanie na poziomie imposybilizmu istnienia różnych „peweksów” jest komfortowe, ale ogólnie dla większości niezdrowe. Nie wszyscy też mogą być przewodniczącymi Rady Europejskiej.

zaloguj się by móc komentować

Greenwatcher @ainolatak 25 października 2019 17:54
26 października 2019 08:02

Francuzi, Portugalczycy i Hiszpanie uczyli w Polsce ochrony przyrody. Było światowo. Nasze rolnictwo jest naprawdę zagrożone, a na pewno bardziej niż niejeden gatunek. Patrząc na moich zadłużonych sąsiadów zastanawiam się czy ono jest nasze czy już banków.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @gabriel-maciejewski 26 października 2019 08:00
26 października 2019 08:03

Myślał, że to pies, w dodatu chory...

zaloguj się by móc komentować

Greenwatcher @olekfara 25 października 2019 19:18
26 października 2019 08:03

Na pewno ekspresowo dotarły do Belgii i Holandii.

zaloguj się by móc komentować

Greenwatcher @Grzeralts 25 października 2019 19:21
26 października 2019 08:04

Dziękuje. Zapamiętam tę maksymę.

zaloguj się by móc komentować

Greenwatcher @manama1 25 października 2019 20:05
26 października 2019 08:09

Poziom raportów ? Humor z zeszytów nie jest tak zabawny, a przecież piszą je ludzie utytułowani. W Polsce nie kształci się sozologów. 

zaloguj się by móc komentować


Greenwatcher @tomasz-kurowski 26 października 2019 02:48
26 października 2019 08:14

Dziękuję za ten cytat. Przeszukując duńskie portale o wilkach znalazłem informację o tych notatkach Paska, który nazwany jest tam podróżnikiem z Polski. Miłośnicy wilka wykorzystują ten fragment jako ilustrację barbarzyńskiej rzezi wilka, a celują we współczesnych Duńczyków. Mechanizmy manipulacji są wszędzie takie same. Duńczycy byli bezlitośni także dla złodziei i morderców, których wieszali obok wilków.

zaloguj się by móc komentować

Greenwatcher @gabriel-maciejewski 26 października 2019 08:03
26 października 2019 08:21

Dzisiaj taka pomyłka to kryminał. W mojej okolicy bezpańskie psy, wraz z powrotem wilka, jakoś wyginęły.

zaloguj się by móc komentować

manama1 @Greenwatcher 26 października 2019 08:09
26 października 2019 10:23

ak tylko na podstawie tychże raportów ( a przynajmniej służacych jako podkladka) często podejmuj esi ekluczowe deczyje, szkodliwe finansowo i administracyjne, a niekeidy wrecz otwarcie przeciwstawne prawidłowo rozumianym interesom narodu i państwa polskiego.

zaloguj się by móc komentować

tomasz-kurowski @Greenwatcher 26 października 2019 08:14
26 października 2019 10:44

Pasek pisał o tym zachwycając się obfitością zwierzyny łownej i łatwością polowania, z czego jak zakładam korzystali też miejscowi uzupełniając dietę, więc widziałbym tu mniej barbarzyństwa a więcej rozumnej gospodarki. Może miłośnicy wilka nie doczytali...

zaloguj się by móc komentować

manama1 @Greenwatcher
26 października 2019 11:09

A propos samych wilków, większośc ludzi nie zdaje siobie sprawy  jakim zwierzęciem jest tak naprawdę wilk. Przykład; po Powstaniu Listopadowym, kiedy carscy nawet niekiedy siekiery ludziom zabierali ( był formalny zakaz posiadania jakiejkolwiek broni, w tym łowieckiej), wilki rozmożyły się w KP w sposób niebodtyczny. Będąc bezkarne, podchodziły pod wsie i zdarzały się wypadki porywania dzieci  chłopskich przez tezże zwierzęta. W koncy - własnie z tego powodu- najaźdza musiał wydać częsciowe pozwolenie na posiadanie broni mysliwskiej (1835 bodajże). Pojawiły się też stosunkowo wysokie nagrody na zabicie wilka.

zaloguj się by móc komentować

Greenwatcher @tomasz-kurowski 26 października 2019 10:44
26 października 2019 11:13

Odczytali tak jak im to jest wygodne i jaką mają potrzebę. Na anachronizmach pompuje się ego ekologistów XXI w. Wprawdzie rozdzieramy dzieci w łonach matek, ale tamci w XVII w. to biedne wilki rozdzielali. Mamy to samo u siebie. 

 

zaloguj się by móc komentować

klon @Greenwatcher
26 października 2019 11:28

Dziękuję za kolejną dawkę "odtrutki" na ideologiczny ekologizm.

Kolejny tekst mówiący o wzroście liczebności gatunków przedstawianych w "opinii publicznej" jako zagrożone. Jeśli to stały trend znaczy że jest dobre.

Czy komuś udało się wskazać czynnik powodujący ww wzrost?

ps. W kwestii pojawienia się wilka w Danii i Holandii. Mżoka moja stwierdziła, że na Zachód migrują również Ukraińcy. Większy dobrobyt przyciąga? :-)))

zaloguj się by móc komentować

Greenwatcher @klon 26 października 2019 11:28
26 października 2019 12:19

I to jest znakomite pytanie, a cisza wokół odpowiedzi jest moim zdaniem znamienna. Gdyby ktoś z towarzystwa chciał odpowiedzieć, to musiałby najpierw uznać jakąś liczebność, a to, po pierwsze, zaklasyfikowałoby go do jakieś grupy konkurujących ze sobą ekspertów. Po drugie przyznanie, że jest wzrost, co pośrednio oznacza, że jest lepiej niż było wyklucza z towarzystwa w ogóle. Takie opinie są wypowiadane półgębkiem, albo zawsze z dodatkiem, że wilków powinno być dwa lub trzy razy więcej.

Moim zdaniem jest jak w przypadku innych drapieżników i nie tylko. Przestaliśmy gatunek celowo nękać, a środowisko które było oraz to które mamy nie jest w takim złym stanie jak nam to wmawiano i wmawia. Wysiłek jaki wkładamy w ochronę środowiska jest naprawdę duży, przypomnę że podjęliśmy te sygnalizowane przez profesorów środki zaradcze. Co więcej wilki i inne mają swoje zdolności dostosowania i adaptacji. To proste wytłumaczenie złożonego zagadnienia, czego się nie powinno robić. Celowo podkreślam pozytywną rolę człowieka w tym sukcesie. Jestem pewien, że za chwilę okaże się nasz wpływ był znikomy, a wilk i tak dałby sobie radę.

Ps. pochód za dobrobytem i wygodą nie jest tylko domeną człowieka.

zaloguj się by móc komentować

klon @Grzeralts 25 października 2019 19:21
26 października 2019 17:43

Pozwolę sobie dodać jeszcze jeden "argument".
Ekstremalne przejaskrawienie w formie stand up'owej.
Stosuję dla przypadków ciężkich acz rokujących jakąś nadzieję.

 

 

zaloguj się by móc komentować

klon @Greenwatcher 26 października 2019 12:19
26 października 2019 18:10

"Po drugie przyznanie, że jest wzrost, co pośrednio oznacza, że jest lepiej niż było wyklucza z towarzystwa w ogóle."

Niektórzy twierdzą, że zwycięstwo kilku rewolucji socjalnych zlikwidowało konieczność bywania w Towarzystnie.
Czy znane są przypadki odrodzania się zwyczaju Debiutu? :-)


"Jestem pewien, że za chwilę okaże się nasz wpływ był znikomy, a wilk i tak dałby sobie radę."

Przeraża mnie świadomość, że degradacja środowiska naturalnego wpływa na ludzką pamięć na tyle negatywnie, że w ramach jednego pokolenia możliwa jest wiara w dwa wykluczające się wzajemnie twierdzenia.

zaloguj się by móc komentować

tomasz-kurowski @klon 26 października 2019 18:10
26 października 2019 18:35

Czy znane są przypadki odrodzania się zwyczaju Debiutu? :-)

To się chyba dziś nazywa "obroną dysertacji".

zaloguj się by móc komentować

klon @tomasz-kurowski 26 października 2019 18:35
26 października 2019 18:54

Liczyłem, że rytuały Towarzystwa znajdą się w strefie "pozanaukowej" i bardziej nobilitującej Debiut. Może tak Pierwsza Konferencja Międzynarodowa? 

Jednakowoż przepraszam za jekką drwinę. Z pewnością jest wiele osób które nie uczestniczą w "życiu towarzyskim" a po prostu robią co jest do zrobienia.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować