-

Greenwatcher : "Od kiedy nie jesteśmy karmą dla wielkich kotów, boimy się samych siebie"

Ekologia kanapowa – na mieliznach ekologii głębokiej, cz. 2

Od Sanger do Clinton

Planned Parenthood Federation of America gromadzi rocznie, dzięki takim postępowym darczyńcom jak małżeństwo Gatesów, ponad 1 mld dolarów na swą działalność. Z usług federacji korzysta klika milionów klientów w Stanach Zjednoczonych i na całym świecie. W oficjalnym dorobku ma kilkaset tysięcy aborcji rocznie, w nieoficjalnym liczba ta przekracza podobno milion w samym tylko w USA. Ta organizacja była już kilkukrotnie posądzana o działalność eugeniczną i rasistowska, skrywającą się pod hasłami wolności kobiet, praw reprodukcyjnych i świadomego rodzicielstwa. Pierwsze kliniki aborcyjne powstawały w dzielnicach, zamieszkałych w większości przez czarnych Amerykanów. Do dziś jest ich tu więcej niż w pozostałych częściach miast. Liczba aborcji dokonywanych na afroamerykankach jest większa niż na innych kobietach Stanów, mimo, że proporcjonalnie bywa ich mniej. W pierwszą dekadę XXI w. PPFA wkroczyła z zarzutem przyjmowania i realizacji funduszy, wspierających wyłącznie aborcję wśród czarnych obywateli USA.

Pierwszą przewodnicząca Planned Parenthood była Margaret Sanger - założycielka pionierskiej w Stanach Zjednoczonych kliniki aborcyjnej w Brooklynie i równie pionierskiej American Birth Control League, która przekształciła się później w PPFA. Liga, czego jej nie zapomniano, owocnie współpracowała z Ernstem Rüdinem -  nazistą i eugenikiem oraz Lothropem Stoddardem – rasistą i eugenikiem. W 1939 r. Sanger zapoczątkowała Negro Project, którego celem było ograniczenie rozrodczości czarnych mieszkańców Ameryki. Projekt ten jest posądzany o chęć planowej, długodystansowej eksterminacji czarnych ze Stanów Zjednoczonych. Wypowiedzi, utrwalone w listach i artykułach oraz czyny Sanger, nawet po latach, budzą nie tylko niesmak i obrzydzenie - wobec szczególnie pojmowanego postępu pierwszych dekad XX w., na którego sztandarach niosła ona sterylizację i aborcję -  ale także zgrozę jej pojęcia o miłosierdziu: nowoczesnej i naukowej eugeniki dla ułomnych, chorych i biednych. Kliniki aborcyjne uznawała za jedyny i dopuszczalny rodzaj dobroczynności, głównie dla imigrantów i kolorowych, a każdą inną formę pomocy uznawała za pomnażanie zła. Do takiej nowoczesności i postępu przekonywała rząd Stanów Zjednoczonych, pisząc, że to na nim spoczywa obowiązek wskazania całemu światu, odciążenia społeczeństwa od kretynów i chorych. Rozwiązaniem miała być renta za darmową sterylizację dla małżeństw, które nie powinny być rodzicami, z uwagi na ich ułomności umysłowe i choroby, które mnożyli by wśród swego potomstwa. Pierwsza klinika aborcyjna Sanger w Brooklynie była nielegalna i została zamknięta, ale te otwierane w latach 30. w Harlemie działały już zgodnie z prawem. Aborcja i sterylizacja były traktowane jako narzędzia do rozwiązania problemów gospodarczych i społecznych. Dwie dekady później do „problemów” dołączyła potrzeba ochrony środowiska, ochrona planety.

Planned Parenthood, po śmierci Margaret Sanger, ustanowiła nagrodę jej imienia i nazwiska by uhonorować jej dorobek, a wyróżnić tych, którzy kroczą jej ścieżką. Nagrodę, w pierwszym rozdaniu w 1966 r., w dziedzinie praw człowieka, otrzymał i przyjął – choć to niepojęte - Martin Luther King. W 2009 r. została nagrodzona Hillary Clinton, ówczesna sekretarz stanu gabinetu prezydenta Stanów Zjednoczonych Baraka Obamy. Pani Clinton, przemawiając do zgromadzonych na uroczystej gali miała powiedzieć, że jest pod wrażeniem postawy i dorobku Sanger, jej odwagi, nieustępliwości oraz wizji, które podejmowała mimo uprzedzeń i oskarżeń płynących ze wszystkich stron. Kilka dni po tej próbie apologii, kongresmen Chris Smith przypomniał Clinton, kto w 1921 r. powiedział, że najbardziej odpowiednim narzędziem rozwiązania problemów rasowych, politycznych i społecznych jest eugenika; kto w 1922 r. nakłaniał rodziny do „miłosiernego” zabijania niemowląt dla własnego dobra.  

Hillary Clinton, kandydując do Senatu Stanów Zjednoczonych oraz będąc senatorem, otrzymała przeważające poparcie League of Conservation Voters - organizacji, która wspiera polityków, działających na rzecz ochrony środowiska, a potępia tych, którzy działają na jego szkodę. LCV sortuje ludzi wg list liderów ekologii bądź potępieńców z parszywej dwunastki. Ta Liga, która aktywnie uczestniczy w kampaniach politycznych i wyborczych, została założona przez Davida Browera, którego ledwie część dokonań i poglądów już poznaliśmy, a które ogniskują wokół kwestii przeludnienia i ochrony środowiska. Rozpoznanie opinii pierwszej damy Stanów Zjednoczonych, senatora, sekretarza stanu, oraz dwukrotnego kandydata na prezydenta nie jest wcale oczywiste. To zawodowy polityk, u którego mimetyzm jest stanem naturalnym. Dlatego, gdy przemawia do zwolenników aborcji identyfikuje się z Sanger i nie różni się od nich. W środowisku ludzi broniących życia nienarodzonych dzieci staje się zatroskaną proliferką, nazywając aborcję tragedią. Jest przeciwnikiem praktyk deportacji nielegalnych imigrantów, ale jednocześnie wspiera projekt ustawy o budowaniu ponad 1000 km długości płotu na granicy z Meksykiem. Jako senator popierała przyznawanie obywatelstwa nielegalnym imigrantom i rozwiązanie o możliwości zdobywania przez nich prawa jazdy, ale jako nowy prezydent chciała orędować przeciw projektowi o prawie jazdy i dążyć do zaostrzenia reformy imigracyjnej. W trakcie przemowy do zwolenników otwarcia granic stała się znów przeciwnikiem tej reformy, ponieważ jest niezgodna z jej rozumieniem Pisma Świętego, a jest tak restryktywna, że za kryminalistów trzeba by uznać nie tylko Dobrego Samarytanina, ale nawet Jezusa. To niej jest schizofrenia, to mimetyzm, za który otrzymała ledwie dostateczną ocenę od Americans for Better Immigration - organizacji będącej dziełem Johna Tantona - także posądzanej o rasizm, nazim, nacjonalizm i temu podobne – a powiązanej z Federation for American Immigration Reform.

Ścieżka wiodąca od Anny Ehrlich (Linkolę pomijam bo nie jest to swojak z elity) do Hillary Clinton jest podwójnie subiektywna. Została wyłożona materiałem prawie wyłącznie z jednego źródła (sprawdź przypisy). Bez trudu może ją przebyć każdy klikając, czytając i sprawdzając kolejne ślady. Prostą marszrutę wyznaczyły relacje pomiędzy osobistościami i organizacjami, a hasłami: imigracji, depopulacji, rasizmu, eugeniki, itp. Wiadomo, że w dążeniu do celu politycznego, a zarządzanie ludźmi to polityka, mogą być uświęcone różne, choć nie wszystkie, sojusze. Czasami mogą być one przypadkowe, zupełnie niezamierzone, a nawet niechciane. Wszystko to sprawia, że można uznać, że nie jest to obraz rzeczywistości lecz jego zniekształcone odbicie, a zatem nie ma czym się zajmować, a tym bardziej martwić. To przecież tylko polityka. Jednak nad wieloma „dziwnymi” – używając formuły The Wall Street Journal – relacjami, trudno przejść do porządku bez budzącej niepokój myśli.

Wydaje się oczywiste, że powiązania ludzi i organizacji z powszechnie uznawanymi za patologiczne ideologiami jest haniebne i dyskwalifikujące. Tymczasem wymienione należą do elit nauki, polityki, biznesu. To one kształtują światopogląd większości, rzeźbią wzorce kulturowe, projektują strategie i polityki oraz wdrażają rozwiązania instytucjonalne swoich idei. W każdym innym przypadku, w obliczu najmniejszego posądzenia o rasizm, uruchamia się system obronny: dochodzenia, nagłośnienia, a nawet potępienia i wykluczenia. Czy współczesna kultura Zachodu tak skutecznie wdrukowała kod ekologizmu w poprawność polityczną, że społeczeństwo nie reaguje, odpowiednio i proporcjonalnie, na niepokojące mariaże elit, zaniepokojonych problemem przeludnienia? Być może to jedna z przyczyn braku powszechnej wiedzy i debaty nad powyższymi związkami. Zastanawiające jest jak dalece hasła troski o Ziemię, wywiodły cywilizację Zachodu na manowce w innych dziedzinach, skoro nawet posądzenia o rasizm nie budzą tu zaniepokojenia i odpowiedniego nagłośnienia.

Podszyte ekologią idee depopulacji wpisują się znakomicie w poprawność obyczajową – niespieszną, ale skuteczną akceptację dla eutanazji i eugeniki, w swobodę seksualną - uzasadniającą antykoncepcję i aborcję, oraz w swobodę płciową - homoseksualizm i transpłciowość. Tylko taka kanapowa (nomen-omen) wersja ekologii głębokiej została zaakceptowana na Zachodzie i jest cynicznie wykorzystywana przez różne grupy interesu. Wystarczy spojrzeć na groteskowe, europejskie partie zielonych (tubylczą karykaturę Partii Zieloni przypomniano w http://pink-panther.szkolanawigatorow.pl/ekologia-czyli-ksprof-guz-kul-o-rydzyk-soros-i-avaazorg). Nie ma mowy o tym by z równą siłą tutejsze elity występowały przeciw konsumeryzmowi, i tym zdobywały serca oraz umysły innych do walki np. z głodem, ubóstwem, czy do ochrony matki Ziemi – cokolwiek może to znaczyć. W myśl  ekologii kanapowej (a zapewne i ekologii głębokiej, jeśli jej reprezentantem ma być Linkola, a Naess często tu kluczył)  jest to sprzeczne, bo każde poprawienie ludzkiego losu będzie powodowało wzrost zagrożenia dla planety. To fundament nowego „sangeryzmu”, w którym wysyłanie głodującym środków antykoncepcyjnych oraz pływających klinik aborcyjnych jest nowoczesnym i naukowym, jak u Sanger, aktem miłosierdzia - godnym celebrowania, a podszytym ochroną przyrody i środowiska. Maltuzjanizm wybudzony przez zielonych kapłanów znowu straszy, tak jak egipskie mumie, wydobyte przez archeologów, ożywione przez powieściopisarzy i filmowych scenarzystów. Hugh Moore, który w 1954 r. wymyślił bombę demograficzną, twierdził, że bieda i głód są rozsadnikiem komunizmu, a ten może zagrozić amerykańskiemu stylowi życia. To dlatego, zamiast wysyłek żywności i maszyn, trzeba takich środków by biedacy i głodujący nie mnożyli się. W czasach publikacji broszury Moore’a mieszkańcy krajów rozwiniętych stanowili jedną trzecią całej ludzkiej populacji. Na przełomie milenium już tylko jedną piątą. Być może to nieuświadomiona praprzyczyna lęku mniejszości elit Zachodu?

Sowiecki komunizm się skończył, jednak hordy biedaków nadal zagrażają zachodniemu stylowi życia, mogą bowiem przekroczyć granice nie państw, ale te wykreślone w umysłach ludzi żyjących w luksusie, którzy zawłaszczyli sobie przywilej na posiadanie kompetencji cywilizacyjnej. To ona jednym rezerwuje wypoczynek na klimatyzowanych jachtach motorowych, na których ekologia przybiera postać mebli z egzotycznego drewna oraz paneli słonecznych, a innym wskazuje by się nie mnożyli, bo to oznacza wycinkę puszcz na domy, opał i pola. Pustkę po walce z komunizmem wypełniły bardzo wybiórczo traktowane idee ekologizmu walczącego z przeludnieniem. Tak naprawdę zieloni mędrcy z Zachodu, którzy nie niosą dobrej nowiny, są całkowicie bezsilni wobec konsumeryzmu otaczającej ich mniejszości. Są jej częścią i to ona nimi steruje – chciałbym wierzyć, że bez ich wiedzy.

 

http://pl.wikipedia.org/wiki/Planned_Parenthood

 http://www.blackgenocide.org/negro.html

https://www.lifesitenews.com/news/secretary-clinton-in-awe-of-racist-eugenicist-margaret-sanger

 http://en.wikipedia.org/wiki/League_of_Conservation_Voters

http://en.wikipedia.org/wiki/NumbersUSA



tagi: ekologizm  przeludnienie  depopulacja 

Greenwatcher
28 sierpnia 2017 07:07
1     386    4 zaloguj sie by polubić
komentarze:
bendix @Greenwatcher
28 sierpnia 2017 15:26

"Tak naprawdę zieloni mędrcy z Zachodu, którzy nie niosą dobrej nowiny, są całkowicie bezsilni wobec konsumeryzmu otaczającej ich mniejszości. Są jej częścią i to ona nimi steruje – chciałbym wierzyć, że bez ich wiedzy."

Tak tak, bez wiedzy he he he ;-))))) Już w latach 80' tych w głębokiej komunie krążyły opowieści jak to redpeace jest powiązany z międzynarodowymi koncernami chemicznymi.

Najlepszym tekstem jest że: "zielony to taki niedojrzały czerwony"

 

 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować