-

Greenwatcher : "Od kiedy nie jesteśmy karmą dla wielkich kotów, boimy się samych siebie"

Jelenie po przejściach

Wał cesarza Antonina Piusa jest mniej znany niż Wał cesarza Hadriana. Leży dalej na północ, a za czasów świetności był mniej imponujący od starszego Wału Hadriana. Obydwie fortyfikacje zbudowano w poprzek Wielkiej Brytanii, oddzielając od siebie, w sztuczny sposób, kawałki wyspy. Choć trwają spory o faktyczną ich funkcję, poprzestanę, na potrzeby dalszej części notki, na tym oddzieleniu oraz na przeszkodzie, którą trzeba było pokonać by wkroczyć w ziemie zajęte przez Cesarstwo Rzymskie. Niektórzy twierdzą, że Wielki Mur Gorgiański był najdłuższą na świecie, jednosegmentową budowlą z cegieł. Wzniesiony w przesmyku między Morzem Kaspijskim, a górami północno-wschodniego Iranu, miał powstrzymywać napady plemion z północy. Wszyscy znamy Wielki Mur Chiński, który jako zespół umocnień, a w większości barier i przeszkód naturalnych i antropogenicznych, ma ponoć ponad 8 tys. km i ciągle rośnie – wraz z liczbą turystów, odwiedzających Chiny.    

Bariery i przeszkody oraz izolacje i fragmentacje to ulubione, silnie eksploatowane tematy wśród przyrodników. Oceany, kontynenty, strefy klimatyczne, masywy górskie, pustynie, rzeki, konkurencja, drapieżnictwo, pasożytnictwo itp., nie tak silnie angażują ratowników przyrody jak mające, także charakter barierowy, twory antropogeniczne. Tu dopiero można się wykazać obawami oraz troskami, domniemanymi oraz faktycznymi oddziaływaniami, które wiodą wprost do wywołanego przez człowieka końca świata.

Jeśli tak, to wielki Mur Chiński, w którym znajdowało się ponad 6 tys. km różnych liniowych budowli, stanowi pierwszy i najpoważniejszy przyczynek tego końca. Zamiast go restaurować winno się go rozbierać. Jeśli tak, to kiedyś izolowane części Wielkiej Brytanii winny być cmentarzyskiem wymarłych populacji i gatunków lub co najmniej obszarem jakiegoś echa barier dwóch cesarzy. Jeśli tak, to w Polsce, w której ostatnie dwie dekady poświecono budowie autostrad i dróg ekspresowych, dzielących Polskę na małe części, jak starożytne wały Wielką Brytanię, zainicjonowany został proces, który musi zakończyć się katastrofą ekologiczną. Otóż nie. Po trzykroć nie.

Długość dróg szybkiego ruchu w Polsce sięga obecnie prawie 4 tys. kilometrów, a będzie więcej. Zdecydowana większość to drogi wytyczone w nowym śladzie, często w sąsiedztwie dróg istniejących. Koszty budowy są bardzo duże i wahają się, w zależności od miejscowych uwarunkowań, dla dróg ekspresowych od 20 mln do 40 mln złotych za 1 km drogi, a dla autostrad o 10 mln więcej. W wielu miejscach i wielokrotnie mówiono oraz pisano o tej drożynie, ale nie przypominam sobie zakończonego postępowania prokuratorskiego i wyroku skazującego z tego tytułu. Możliwe, że owe doniesienia służyły tylko wzbudzeniu emocji i nie były niczym więcej ponadto. Nie kontynuuję tego śledczego wątku, bo nie to jest tematem notki. Dodam tylko, że w koszty budowy jednego kilometra wliczona jest nie tylko jezdnia, ale także np. mosty i wiadukty, obwody utrzymania dróg, miejsca obsługi podróżnych, węzły drogowe, odwodnienia, przebudowa lokalnej sieci infrastruktury mediów i wiele, wiele innych zadań, niekiedy tak „egzotycznych” jak przełożenie i utrzymanie koryt rzecznych, likwidacja dawnych wysypisk, wyburzenia, ratownicze prace archeologiczne i rozminowanie niewybuchów. W sumę wydatku włączone jest także to co drogowcy nazywają pełnym wyposażeniem drogi w urządzenia ochrony środowiska czyli np. separatory, zbiorniki ekologiczne, ekrany akustyczne, siatki naprowadzające, zieleń izolacyjna, ogrodzenia, przepusty i inne (proszę popatrzeć np. na specyfikację odcinka S3 Nowa Sól-Kazimierzów).

Ta infrastruktura ochrony środowiska to zwykle 1/3 ceny inwestycji. Posłużę się przykładem z budowy autostrady A2, gdzie wydano na ten cel, na 106 kilometrach drogi między Świeckiem a Nowym Tomyślem, ćwierć z sumy 5,6 mld złotych. Jednym z jej najdroższych elementów były przejścia dla zwierząt, których zadaniem jest minimalizowanie efektu bariery i zapobieganie skutkom izolacji. Razem z systemem ogrodzenia, siatek naprowadzających i najść na przejścia, są one przede wszystkim elementem wspomagającym bezpieczeństwo podróżujących ludzi i wędrujących zwierząt. Tak się bowiem składa, że nasze drogi krzyżują się, a mimo szerzącego się przekonania o mądrości zwierząt nie wystarczy ustawić dla nich znaków z zakazem wstępu na ruchliwą drogę i nakazu wędrówki na bezpieczne, przygotowane przez ludzi, przejście.

Na tym odcinku A2 koszt budowy górnego przejścia dla dużych zwierząt sięgał ponoć 20 milionów złotych. Najtańsze, a obecnie budowane w Polsce nie schodzą wiele poniżej 10 mln złotych. Oczywiście wpływ na cenę mają lokalne uwarunkowania, a nie tylko wielkość przejścia i zastosowana technologia. Są też podobno warunki pozaśrodowiskowe, a więc nie waga jelenia czy łosia ale ciężar najcięższych pojazdów sprzymierzonych wojsk NATO. Instytut Badawczy Dróg i Mostów oszacował, że w latach 1999-2016 wydaliśmy, na budowę przejść dla zwierząt, blisko 7 mld złotych, a w kolejnych latach mieliśmy dotrzeć do 9 mld złotych. To możliwe, bo tylko na wspomnianym fragmencie A2 koszty budowy wszystkich przejść wyniosły 780 mln złotych. Znaczna ich część to przejścia zespolone i wielofunkcyjne, np. nad rzekami lub z lokalnymi drogami oraz przejazdami.  

W Niemczech koszt budowy górnych przejść dla zwierząt, o szerokości kładki około 50 m, sięgał ponad 3 mln euro, ale były i takie które kosztowały ponad 6 mln euro np. przejście górne na A24 zbudowane w roku 2012 w pobliżu Gudow w Szlezwiku-Holsztynie. W najbardziej zalesionym w Polsce województwie lubuskim oraz w nowotomyskich lasach Wielkopolski wybudowano, na A2, aż 13 takich obiektów oraz kilka przejść dolnych dla dużych zwierząt. Oprócz tego jest tu 5 przejść dla zwierząt średnich oraz 92 przejścia dla zwierząt małych, których jednostkowy koszt budowy zawiera się w przedziale 200-300 tys. złotych. Razem jest tu około 120 przejść dla zwierząt na 106 km drogi, w tym trzy bramownice (jedna za 300 tys. zł) czyli instalacje mające ułatwiać nietoperzom przelot przez autostradę. Lubuskie i A2 to oczywiście wyjątek, ale warto dodać, że jedno z najdroższych przejść dla zwierząt wybudowane na drodze A4 na odcinku Rzeszów – Dębica miało kosztować 65 mln zł.

Mimo, że dokonały się zmiany w technologii budowy przejść dla zwierząt, to i tak stanowią one poważne obciążenie kosztów budowy. Z tego powodu inwestor zwykle nie jest zainteresowany ich mnożeniem, a ekologiści tak. Pomijając spór, często blokujący na lata inwestycje, chcę tylko przypomnieć, że o ile nie każdy będzie wprost korzystał z dróg szybkiego ruchu, to każdy podatnik jest sponsorem przejść dla zwierząt i całej infrastruktury ochrony środowiska tych dróg. Bądźmy świadomi, jak już wielokrotnie o tym pisałem, że jesteśmy, często przymuszeni i nieświadomi, największym i jedynym mecenasem ochrony przyrody. Ta jest kosztowna, a zdolna zadłużyć pokolenia jeśli zabiorą się za nią lichwiarze i miejscowe organizacje. Pożyczamy bowiem pieniądze od tych, którzy kapitał mają z rabunku i dewastacji własnej oraz cudzej (kolonie) przyrody, a wymagają od nas najwyższych i najdroższych standardów środowiskowych, których nie dotrzymywali u siebie. Unijne dotacje - a większość naszych dróg szybkiego ruchu jest dotowana - także wpisują się w mechanizm zawyżania kosztów inwestycji. W takim układzie dystans kapitału i zależności ciągle działa na naszą niekorzyść. To banał, ale zawsze znajdzie się ośrodek, któremu zależy na tym by drogi i inne inwestycje były jak najdroższe, bo za kredytem podąża utrata suwerenności. Być może dlatego media skupiały naszą uwagę tylko na powierzchni zjawiska. Wprawdzie były pełne oskarżeń o drożyznę i prześmiewały cenę, ale faktycznej przyczyny nigdy nie rozpoznawały. By to zrobić musiałyby pokonać barierę swojej bylejakości i (niekiedy) nieprzyzwoitości.

Mając świadomość, że taki postkolonialny system działał i działa, a jego koszty i efekty znamy, pozostaje nam nie tylko unikać pułapek i gonić łotrów, ale wykorzystać to co już mamy. Możemy nadal sączyć w siebie płytką analizę publicystyki oraz pedagogikę wstydu wokół niejasnych interesów i być może zawyżonych kosztów inwestycji. Możemy pozostać na poziomie lamentów nad faktem skonsumowania pieniędzy, z kredytów i dotacji, przez obce firmy budowlane. Ani jedno, ani drugie nie poprawi nam samopoczucia, a wpędzi w depresję i uczyni podatnymi na dalsze okradanie. Możemy też z tej słabości uczynić skuteczne narzędzie propagandy najbardziej prośrodowiskowych, niech będzie nawet "ekologicznych", dróg w UE i na świecie (a co sobie będziemy żałować).

Popatrzmy na przykład autostrady A12 i A10 w dawnym enerdowie, którą Niemcy również nazwali Autostradą Wolności. Na odcinku ponad 100 km tych dróg jest tylko jedno górne przejście dla zwierząt. My takich przejść, na naszej stronie Autostrady Wolności, mamy 13. Cóż z tego, że część Bundesautobahn A12 została zbudowana tuż II wojną światową? Przecież postać obecną, czteropasmowej drogi, otrzymała niedawno, bo w roku 1992 czyli w czasie kiedy już było wiadomo, że tego typu droga jest barierą dla zwierząt. Pierwsze i jak dotąd jedyne górne przejście dobudowano tu w roku 2012. W całej Brandenburgii jest 6 tego typu obiektów. W sąsiednim województwie lubuskim jest ich 18. Trzeba o tym i podobnym nadawać wszem i wobec.

Nie wystarczy poprzestać na złudzeniu, że zarząd Greenpeace oraz jego niemieccy aktywiści, którzy ostatnio obwiesili się na budynkach Warszawy, zauważyli, w trakcie podróży do nas, tę różnicę. Jeśli nawet, to o tym nie opowiedzą, bo są zadaniowani do innych akcji. Nie wystarczy mieć nadziei, że nasi gasarbajterzy, jadący na saksy, będą dumnymi ambasadorami piękna naszej przyrody. Nie liczmy na to, że pozostali w Polsce staną się, sami z siebie, odporni na emocje wywoływane przez tych aktywistów i ich miejscowych towarzyszy. Zastanawia mnie czy ci obrońcy klimatu - tak bowiem siebie nazywają, otrzymali podziękowania od Ministra Środowiska za ten „ważny przekaz”. Pan Henryk Kowalczyk wysłał takie podziękowanie uczestnikom niedawnego, młodzieżowego strajku klimatycznego, którzy także walczyli o lepszą przyszłość naszej planety (Drodzy Młodzi Przyjaciele! Serdecznie dziękuję za Wasz udział w dzisiejszym Młodzieżowym Strajku Klimatycznym). Niestety tak wygląda nasza obecna oficjalna propaganda. Być może to przemyślana i wyrachowana polityka, której ja po prostu nie rozumiem, podobnie jak milczenia w sprawie ogromnego, godnego podziwu zaawansowania państwa i obywateli w ochronę przyrody.

A co właściwie korzysta z kosztownych przejść dla zwierząt? Wszystko, począwszy od tych drobnych, a zakończywszy na tych największych, np. łosiu i jeleniu, a nie wyłączywszy wilka, rysia i niedźwiedzia. A skąd o tym wiadomo? Otóż większości budów oraz eksploatacji dróg szybkiego ruchu towarzyszyło nie tylko rozpoznanie stanu przyrody przed inwestycją, ale także zalecenie, a właściwie obowiązek, wykonywania monitoringu przyrodniczego w trakcie i po budowie. Plusy i minusy tych monitoringów oraz narosły wobec nich rynek wymuszeń i usług to temat na osobną notkę. Teraz tylko wspomnienie o tym, że częścią takiego monitoringu jest zwykle monitoring skuteczności zastosowanych rozwiązań minimalizujących oddziaływanie na przyrodę np. monitoring skuteczności lub funkcjonalności przejść dla zwierząt. Jak zwał tak zwał, ale niekiedy już w trakcie budowy, a w szczególności po oddaniu drogi lub fragmentu drogi do użytkowania, prowadzi się obserwację tego, co dzieje się na przejściu oraz w jego sąsiedztwie. Takie badanie dotyczy nie tylko dużych przejść krajobrazowych, ale także małych przepustów dla płazów i gadów. Zastosowane są tu różne metody, począwszy od klasycznych tropień śladów obecności zwierząt, poprzez wyszukiwanie i oznaczanie osobników, aż do wykorzystania przeróżnych automatycznych fotopułapek, aparatów oraz kamer, które rejestrują ruch zwierząt w dzień i w nocy. Niekiedy pomocna jest telemetria, kiedy to np. łoś obdarowany w Niemczech nadajnikiem GPS zapisuje bądź wysyła sygnał o swojej pozycji w Polsce Zachodniej i swej dalszej wędrówce, poprzez przejścia na naszych drogach, ku wschodowi. Bogactwo tych obserwacji jest ogromne i doświadczenia różne, a już zdążyły obrosnąć sporą metodyką i interpretacją. To także temat na osobną notkę.

Budowniczowie wielkich barier z czasów sprzed narodzenia Chrystusa nie byli świadomi, tak jak my teraz, ubocznych skutków swojej działalności. Anachroniczne i głupie są zarzuty wobec niewiedzy przodków, a zawsze traktowane jako winna i powód do wstydu obecnie żyjących. My zaś żyjemy w pięknych czasach, w których jesteśmy mądrzejsi o doświadczenie pokoleń, z którego potrafimy korzystać. Jeśli do naszych drzwi zapuka jakiś człowiek, który będzie nas przekonywał do płatnej adopcji drzewa w Karpatach (będącego w zasobie Skarbu Państwa) lub rysia (również części tego Skarbu) to proszę nie dajmy się okradać. Jak wspomniałem, każdy z nas już jest mecenasem ochrony przyrody. W przeciwieństwie do tych społecznych działaczy i społecznych aktywistów nie zarabiamy na tej ochronie, ale ją dotujemy. I to każdego dnia, skutecznie.

 

Ilustracja wyobrażenia budowy i postaci Wału Hadriana

 

 

 

 

 

 

 

 

 

źródło: https://www.imperiumromanum.edu.pl/

 

Wał drogi ekspresowej

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

źródło: https://www.google.pl/maps/

 

Drogi szybkiego ruchu w Polsce

źródło: https://pl.wikipedia.org/

 

Przykład kosztów budowy fragmentu drogi ekspresowej S3

źródło: https://www.gddkia.gov.pl/pl

 

Górne przejście dla dużych zwierząt na autostradzie A4 Przemyśl - Korczowa (fot.GDDKiA)

źródło: https://budownictwo.wnp.pl/

 

Projekt górnego przejścia dla zwierząt z autostrady A6

 

źródło: https://www.gddkia.gov.pl/pl

 

Tunel z prefabrykatów blachy falistej, który będzie pod przejściem dla zwierząt na S5

 źródło: https://pomorska.pl/

 

Budowa tunelu pod przejście górne dla zwierząt

źródło: https://viacon.pl

 

Zasypywanie przejścia dla zwierząt na S6

źródło: https://www.gddkia.gov.pl/pl

 

Przejścia dla dużych zwierząt (przejścia górne i dolne) w Polsce. Mapka nie zawiera wszystkich tego typu obiektów (najnowsza, ale już nieaktualna).

źródło: http://geoserwis.gdos.gov.pl/mapy/

 

Autostrada Wolności z górnymi przejściami dla zwierząt w Polsce i w Niemczech

(przy okazji proszę popatrzeć na zagęszczenie dróg na zachodzie Polski i wschodzie Niemiec - oczywiście z prespektywy izolacji i fragmentacji siedlisk oraz przeszkód i barier dla zwierząt)

 

 

Prawdziwe jelenie na przejściu nad S3

źródło: https://www.gddkia.gov.pl/pl

 

 



tagi: ochrona środowiska  przejścia dla zwierząt  bariery ekologiczne  polityka ochrony przyrody  drogi szybkiego ruchu 

Greenwatcher
25 maja 2019 07:16
53     1905    17 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Grzeralts @Greenwatcher
25 maja 2019 08:05

Skoro nasz kraj ma być enklawą przyrody...do idealnego miejsca pobytu na emeryturze dla zamożnych mieszkańców pustynnych krain brakuje jeszcze sprawnej opieki zdrowotnej.

Nb.moje obserwacje przydomowe wskazują, że różnorodność fauny zwiększa mi się z roku na rok. Borsuki i jenoty to już codzienność, łosie tak samo, są dudki, a w tym roku widziałem zimorodka. Nie pamiętam kiedy ostatni raz widziałem go wcześniej. A nie mieszkam w sercu puszczy, tylko na podwarszawskich przedmieściach. 

zaloguj się by móc komentować

Zrzutekranu @Greenwatcher
25 maja 2019 08:27

Przepusty dla płazów to ulubione miejsce polowań np. bocianów na żaby. Kąsek pewny i łatwy. 

Bardzo ciekawa notka, szczególnie "porażająca" dysproporcja przejść dla zwierząt w NRD i w Polsce.

zaloguj się by móc komentować

Greenwatcher @Grzeralts 25 maja 2019 08:05
25 maja 2019 09:17

No właśnie. W latach 70. i 80. w USA, kiedy tam bombardowano umysły traumami ekologicznymi, ankietowano niektórych obywateli by poznać ich ocenę stanu środowiska. I okazywało się, że większość zauważa poprawę tego stanu w swojej okolicy, ale tkwi w przekonaniu, że w ogóle to jest bardzo, bardzo źle. Podobnie jest w tej chwili u nas. W okolicy to jest lepiej niż było, ale w ogóle, gdzieś dalej,  to apokalipsa. Jeśli większość zauważa poprawę, to gdzie jest ta dalsza okolica w której wszystko jest zatrute i zniszczone?     

zaloguj się by móc komentować

Greenwatcher @Zrzutekranu 25 maja 2019 08:27
25 maja 2019 09:24

Lisy też traktują te przepusty jak stołówkę i to nic nadzwyczajnego u tego oportunisty, ale niektóre obserwacje już wskazują, że przy przejściach często bywają wilki. Niektórzy twierdzą, że boją się wejść na przejście, a niektórzy, że czekają aż coś z niego zejdzie. Na pewno to uczą się nowych "okoliczności". Jeśli za jakiś czas pojawiać się będzie poszarpana padlina przy przejsciach to będzie znaczyło, że już sie nauczyły.  

zaloguj się by móc komentować

tomciob @Greenwatcher
25 maja 2019 09:30

Witam. Bardzo interesująca notka. Daję szczerego, serdecznego i dużego plusa. Pozdrawiam

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @Greenwatcher 25 maja 2019 09:17
25 maja 2019 10:04

Mnie najbardziej bawią ludzie w maskach w Wawie, w której to Wawie (w Krakowie zresztą też) jakość powietrza od dziesięcioleci systematycznie się poprawia. Ale maski pojawiły się dopiero teraz, kiedy już naprawdę jest nieźle i nawet po joggingu wzdłuż największych arterii komunikacyjnych większość ludzi nie będzie mieć żadnych dolegliwości (w latach 90' taki eksperyment zakończyłby się dla wielu szpitalem). 

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @Grzeralts 25 maja 2019 10:04
25 maja 2019 10:26

Ktoś maski wyprodukował, trzeba sprzedać. Aby sprzedać trzeba wyhodować nawiedzonych, którzy to kupią. Jeszcze kilkanaście lat temu wilków w Wielkopolsce nie było, poza Stobnicą, a teraz proszę, co i raz  czytam, że gdzieś  grasują. Gdy jeszcze wybudowano im stołówki, więc będzie coraz wiecej.                            

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @ewa-rembikowska 25 maja 2019 10:26
25 maja 2019 10:39

Ano prawda, biznes je biznes. Może doczekamy się ekologicznych odstraszaczy wilków?

zaloguj się by móc komentować

Greenwatcher @Greenwatcher
25 maja 2019 10:47

> Grzeralts, ewa-rembikowska

Mamy tu także do czynienia z osobliwością przyrodniczą, wszak to dopiero kaczor urodził smoga.  

zaloguj się by móc komentować

Greenwatcher @tomciob 25 maja 2019 09:30
25 maja 2019 10:49

Dziękuję i oczywiście zapraszam do lektury.

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @Greenwatcher 25 maja 2019 10:47
25 maja 2019 10:51

smog(k)a z Syreniego Grodu....

zaloguj się by móc komentować

rk3745 @Greenwatcher
25 maja 2019 11:15

Wielki plus!

zaloguj się by móc komentować

gorylisko @Greenwatcher
25 maja 2019 11:46

no taaak... może by tak łedukatorów od lgbt zatrudnić przy edkukacji zwierząt aby korzystały z tych górnych przejść... no i może by leśnicy spożytkowali w/w edukatorów coby łosie nie posilały się świeżo nasadzonym młodniakiem które trzeba teraz grodzić i to starannie bo łosie potrafia w ciągu nocy opędzlować ponad hektar takiego nasadzonego młodniaka... a propos w sprawie pytania o hektary Morawieckiego odpowiadam, że maja się lepiej jak hektary gersdorf... ciekawe, może by jakąś szkołe dla łosi założyła ? hektary są... łosi też nie brak... choć chyba z tymi łosiami to nie jest dobry pomysł... co one winne, że w rodzaju ludzkim jest tyle ćwierćyntelygentów... zaś nazwa rewelacyjnego bombowca PZL 37 Łoś z powietrza się nie wzięła... może ktoś coś wie skąd nazwa ?

zaloguj się by móc komentować

gorylisko @Grzeralts 25 maja 2019 10:39
25 maja 2019 11:53

paaanie szanowny jakie odstraszacze wilków... edukatory lgbt qq tam wpuścić i już... albo ta szjbus wielgus... czy w ogóle resztki nowoczesnej w trampkach i ortalionie... tylko jeden szkopuł czy wilki będa aż tak strachliwe ? śmiem mieć wątpliwości...zaś łosie mogą się wkurzyć i na rogi wziąść... jelenie także... róznie może być...

zaloguj się by móc komentować

DYNAQ @Greenwatcher
25 maja 2019 12:42

Z obserwacji wynika że wilki się nie boją,owszem,schodzą z drogi,ale bez paniki i pośpiechu.Łosie na razie jeszcze uciekają na widok człowieka,to co dopiero na widok wielgiego szjbusa! Są magiczne symbole które podobno na wilki działają , np. 30-06 Sprg czy 308 Win...

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Greenwatcher
25 maja 2019 14:15

Zaraz po 2000 roku, gdy były pierwsze "przymiarki" do rozbudowy sieci drogowej, powstały liczne firmy, które miały dokładne  info o "ostatecznym" przebiegu tras tychże. Firmy te wykupywały nieruchomości  w pasach, które miały być potem wykupywane pod infrastrukturę drogową. Interwał czasowy pomiędzy wykupem od prywatnego właściciela (najczęściej rolnika), a wykupem pod realizację inwestycji wynosił czasem nawet 10 lat. A pomimo to był to  opłacalny interes. Znałem takie firmy, a nawet coś niecoś robiłem dla nich w ramach  zleceń. 

zaloguj się by móc komentować

Greenwatcher @stanislaw-orda 25 maja 2019 14:15
26 maja 2019 12:01

Dziękuję za to ważne przypomnienie. Kawałek historii Polski. 

zaloguj się by móc komentować


syringa @gorylisko 25 maja 2019 11:46
27 maja 2019 19:48

Ostatnio łoś chodzil po przedmiesciach Poznania.ŁOŚ!

zaloguj się by móc komentować

syringa @Zrzutekranu 25 maja 2019 08:27
27 maja 2019 19:53

Popatrzmy na przykład autostrady A12 i A10 w dawnym enerdowie, którą Niemcy również nazwali Autostradą Wolności. Na odcinku ponad 100 km tych dróg jest tylko jedno górne przejście dla zwierząt. My takich przejść, na naszej stronie Autostrady Wolności, mamy 13. Cóż z tego, że część Bundesautobahn A12 została zbudowana tuż II wojną światową? Przecież postać obecną, czteropasmowej drogi, otrzymała niedawno, bo w roku 1992 czyli w czasie kiedy już było wiadomo, że tego typu droga jest barierą dla zwierząt. Pierwsze i jak dotąd jedyne górne przejście dobudowano tu w roku 2012. W całej Brandenburgii jest 6 tego typu obiektów. W sąsiednim województwie lubuskim jest ich 18. Trzeba o tym i podobnym nadawać wszem i wobec.

w onym czasie mieszkalam w NIemczech (Zach) i gdy juz moglam -czesto jezdzilam do Polski,

Mnie tez to uderzylo -i bardzo denerwowalo (znajac milosc NIemcow do budowania przepustow dla jezy i zamykania drog dla  zab (zreszta slusznie.)

...ale te nie kosztuja miliony!

TO byl Pisowski minister -ktory myslal ze uchroni go to za Puszcze BIalowieska.

ALE GDZIEZ TAM!

 

zaloguj się by móc komentować

Greenwatcher @syringa 27 maja 2019 19:53
28 maja 2019 07:59

Przy okazji budowy A2 zbudowaliśmy kilka przejść dla zwierząt (przejścia dla zwierząt małych i przejścia tzw. średnie) na drogach sąsiednich np. na DK 92.  Dlatego zamiast dziękować zbałamuconej młodzieży za strajk klimatyczny trzeba im to pokazywać.   

zaloguj się by móc komentować

jestnadzieja @Greenwatcher 28 maja 2019 07:59
28 maja 2019 08:42

Dziekuje za swietny, jak zwykle, tekst i cala mase nieznanych mi informacji!

Kiedy w dzien tego mlodziezowego strajku w Polsce zerknelam na ich hasla to smiac mi sie zachcialo. My tu w Szwajcarii przterabiamy te "strajki" od kilku miesiecy. Moje dziecko raz, owczym pedem, na to poszlo, bo cala klasa poszla. Potem w domu odbyla sie dyskusja o bezsensie takich dzialan. Wygladalo to tak, ze po przejsciu kawalka, wszyscy rozpierzchli sie po mcdonaldach, sklepach itp, nawet pod ten urzad miasta gdzie mieli krzyczec nie doszli. Pretekst byl fajny, zeby nie isc do szkoly, dyrekcja wydala zezwolenie. Przeciez to wszystko jest do modelowego osmieszenia. 

 To jest skoordynowana miedzynarodowa akcja, te same hasla-wytrychy, slowa tam padaja. Posluchalam kiedys tej Grety, to jest identyczne slownictwo. Mam wrazenie, ze organizatorzy- agresywna lewica- na danym terenie dostaja odgornie instrukcje i jest to tlumaczone na wszystkie jezyki. Ta smarkula ze Szwecji jest od kilku lat wystawiona i ustawiona przez swoich rodzicow, ktorzy z kolei wspolpracuja z jakimis socjalistami czy zielonymi czy cholera ich wie (nie chcialo mi sie dokladnie w tych powiazaniach partyjnych  grzebac). Smiechu warte.

zaloguj się by móc komentować

Greenwatcher @jestnadzieja 28 maja 2019 08:42
29 maja 2019 08:09

B. dziękuję za miłe słowa i lekturę, szczególnie w tak gorącym wyborczym czasie, gdy tematy tak poważne wokoło. Cieszę się, że Pani wspomniała o tej klimatycznej inicjatywie nastolatki. Teraz  młodzież zajmuje się globalnymi zagrożeniami planety zamiast randkować i pisać miłosne wiersze. Na happeningi zwołują się smartfonami, bez których nie wyobrażają sobie życia, o śladzie węglowym pozostawionym nie tylko u siebie, ale także na drugim krańcu planety. A niech ktoś spróbuje im powiedzieć, że by było "ekologicznie", w ich mniemaniu, muszą z nich zrezygnować. To dopiero będzie koniec świata.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @Greenwatcher 29 maja 2019 08:09
29 maja 2019 08:14

Ostatnio czytałem piękne wyliczenie śladu węglowego auta elektrycznego. Dramat. 

Dorosłym ekologistom z kolei nie da się wytłumaczyć, że powinni jeździć komunikacją publiczną i za wszelką cenę unikać latania. 

zaloguj się by móc komentować

Greenwatcher @Grzeralts 29 maja 2019 08:14
29 maja 2019 09:06

No ale jak tu dojechać na kolejną konferencję stron Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu w Chile? COP 25 przed nami, a już wiadomo, że spotkanie w Santiago będzie sukcesem negocjacyjnym i organizacyjnym.

zaloguj się by móc komentować

jestnadzieja @Grzeralts 29 maja 2019 08:14
29 maja 2019 09:12

Odpytany na okolicznosc strajku klimatycznego pewien polityk szwajcarski, powiedzial, ze na dobry poczatek radzilby tym mlodym  (chodzilo raczej do studentow) chocby rezygnacje z latania. 

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @jestnadzieja 29 maja 2019 09:12
29 maja 2019 09:17

A branża dynamicznie rośnie...zwłaszcza przewozy pasażerskie.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @Greenwatcher 29 maja 2019 09:06
29 maja 2019 09:18

Oczywiście. Kult świętego Pekaba wymaga ofiar, nawet jeśli miałby to być klimat.

zaloguj się by móc komentować

jestnadzieja @jestnadzieja 29 maja 2019 09:12
29 maja 2019 09:20

Mam za soba krotki acz bogaty w obserwacje epizod pracy-stazu w jednym z humanitarnych NGO. Cala para idzie tam, w tych pieknie wyposazonych biurach, w przygotowywanie miedzynarodowych konferencji. Zwoluje sie to w jakims egzotycznym kraju (tanich lotow oczywiscie nie ma), sprasza osobistosci z wszystkich kontynentow, placi sie im przeloty, hotele. Przez dwa dni sobie pogadaja o pokoju na swiecie i wracaja do domow. Ciezkie miliony przelewane przez rzady bogatych krajow dla tych NGO's plus drobne wplaty naiwnych ludzi, w trzech czwartych wlasciwie ida na te konferencje, utrzymanie biur, doskonale pensje i wysokie ubezpieczenia pracownikow tych organizacji. Reszta na jakis barak-szkole w Somalii czy cos w tym stylu.

zaloguj się by móc komentować

jestnadzieja @Grzeralts 29 maja 2019 09:17
29 maja 2019 09:23

Bardzo dynamicznie. Ostatnio na miescie pojawilo sie sporo plakatow rekrutujacych do szkoly pilotazu.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @jestnadzieja 29 maja 2019 09:20
29 maja 2019 09:24

Wzrost gospodarczy nie bierze się znikąd. Trzeba coś zrobić - może być głupie, ważne, żeby było drogie, a faktury nie do zakwestionowania.

zaloguj się by móc komentować

bendix @Grzeralts 29 maja 2019 08:14
29 maja 2019 09:54

Ślad węglowy elektrowni wiatrowej to też dramat.

zaloguj się by móc komentować

Greenwatcher @bendix 29 maja 2019 09:54
29 maja 2019 13:55

Zastosowanie kodu, którym ekolodzy kanapowi postrzegają świat i oceniają jego dziedziny (np. ślad węglowy, ekologiczny odcisk stopy), wobec nich samych i ich różnych aktywności,  znacznie osłabia, a nawet demaskuje, uproszczony przekaz o różnych cudownych przedsięwzięciach, postawach i ideologii.             

zaloguj się by móc komentować

bendix @Greenwatcher 29 maja 2019 13:55
29 maja 2019 14:06

Niniejszym udzielam publicznej licencji na przywitanie wszelakich działaczy WWF, greenshitu itp. proponujących abonamenty na tygryski i inne misie koala:

Po jednej zaskakującej wizycie aktywistki WWF lat około kilkunastu bardzo się rozjuszyłem i zacząłem przemyślenia co tu począć przy następnym takim spotkaniu.

No i bingo!

"przyjmujemy z otwartymi ręcyma w obejściu takiego/takich gości, następnie udajemy się do szuflady gdzie trzymamy odłożone na czarną godzinę zaskórniaki które to wyjmujemy i z takim plikiem udajemy się na dalszą rozmowę.

Proponujemy natychmiastową wizytę (na nasz koszt) w najbliższej klinice w której dokonamy od ręki sterylizacji dzialacza/czki/czy tłumacząc im wytrwale iż to właśnie przecież ci wredni ludzie wypierają ze środowiska te biedne tygryski i że jeżeli się wysterylizują i nie będą mieli potomstwa to pomogą przetrwać zagrożonym gatunkom"

(-:

 

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @bendix 29 maja 2019 14:06
29 maja 2019 14:09

Jeśli jest starszy, to możemy jeszcze zaproponować zezłomowanie samochodu aktywisty i odłączenie prądu (z węgla!) w mieszkaniu. 

zaloguj się by móc komentować

bendix @Grzeralts 29 maja 2019 14:09
29 maja 2019 14:28

Ze starszymi się nie spotkałem. Ale licencję na wszelki wypadek też zachowam.

zaloguj się by móc komentować

bendix @Greenwatcher 29 maja 2019 13:55
29 maja 2019 14:31

Tak to właśnie działa. Aktywiści z tabletami i smarfonami przypięci do drzew w dolinie Rozpudy, Puszczy Białowieskiej itp.

Zielony to niedojrzały czerwony.

zaloguj się by móc komentować

Greenwatcher @Grzeralts 29 maja 2019 14:09
29 maja 2019 15:40

Przez chwilę oglądałem przedwyborcze starcie w TVP, które p. Kukiz nazwał „jeden z dziesięciu”. Akurat trafiłem jak to kandydaci rozprawiali o energetyce węglowej. W obecnych okolicznościach udziału OZE ten program byłby emitowany, jeśli w ogóle byłaby taka moc, o jakieś 82% krócej bo taka (chyba) jest mniej więcej obecna produkcja ze źródeł innych niż węgiel. To naprawdę wszystkim widzom wyszło by na dobre.      

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @Greenwatcher 29 maja 2019 15:40
30 maja 2019 07:10

Ludzie nie mają pojęcia o energetyce. Nawet tak prosta rzecz jak policzenie ile płacą za zagrzanie wody czajnikiem przekracza ich możliwości, ale o odnawialnych źródłach energii rozmawiają ze swadą. Mój ulubiony argument to przytaczanie danych z Chin, które są wprawdzie liderem OZE ale jakoś tak słabo kojarzą się z demokracją i liberalizmem. No i bez kompleksów korzystają też z węgla. Nieco przytłacza ekologistów też kwestia outsourcingu emisji, którą Europa z lubością uprawia. Fajna jest też np.energetyczna zależność "zielonej" Danii od "brunatnych" Niemiec. Ale to tylko do dyskusji z tymi bardziej ogarniętymi. 

To jest nowa pogańska religia. 

zaloguj się by móc komentować

bendix @Grzeralts 30 maja 2019 07:10
30 maja 2019 08:35

Lodówkę trudniej policzyć. Ale czajnik elektryczny ;-)))) Z wiatraczkami jest jeszcze jedna fajna sprawa: jak powieje to przez między innymi nasze sieci wali energia do szczytowo-pompowych w Austrii i u nas się robi masakra.

Ale sekta nawet nie wie co to są szczytówki.

ps. Z tego co wiem to Dania też się podpiera atomem z Francji.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @bendix 30 maja 2019 08:35
30 maja 2019 09:25

Im się wydaje, że jak wieje, to mają prąd za darmo, jak świeci słońce, to też mają prąd za darmo, a jak ani nie wieje, ani nie świeci to ten zielony prąd krąży im po kabelkach w ścianach. W tym czasie Cebulaki palą czarny węgiel w czarnych kotłach, żeby im go zabrać. 

zaloguj się by móc komentować

Wolfram @bendix 30 maja 2019 08:35
30 maja 2019 12:25

Lodówkę trudniej policzyć.

Mam założony nowy licznik, nowoczesny, wszystkomogący. Rejestrujący parametry chwilowe i maksymalne, zapisujący moje grzechy energetyczne.

Dla ciekawości - a i celem oszczędzania zacząłem robić bilans żużycia energii przez różne urządzenia - także obserwacje zużycia chwilowego. I cóż się okazało?

Okazało się, że bardzo mądry licznik jest programowalny - tj. można zaprogramować, co pokazuje użytkownikowi na wyświetlaczu, nawet po wejściu w tzw. głębsze menu. Tzn. - by być precyzyjnym - można zaprogramować też, czego licznik nie pokazuje jego użytkownikowi.

Z istotnych parametrów licznik nie pokazuje np. chwilowej mocy i chwilowego prądu - tzn. użytkownik nie może sobie zobaczyć, ile pobiera to, co ma podłączone - i metodą włącz- wyłącz sprawdzić konkretne urządzenie. Można to wyliczyć z cztęstotliwości migania diody (odpowiednik wirującej tarczy w starych licznikach) - ale to nie każdy potrafi. Z tego migania trudno jednak zobaczyć, jak urządzenie zachowuje się gdy pobór prądu na określoną dynamikę, tj. zmienia się w czasie relatywnie szybko czy też ma wiele wartości. Np. komputer pobiera inne ilości enegrii, gdy jest naładowany, gdy nie, czy gdy nie świeci" monitor, czy cośtam jeszcze.

Co ciekawe, producent liczników nie publikuje na swojej stronie instrukcji obsługi licznika - a w sieci też jej nie ma. Na "elektroda.pl" zbyt dociekliwi są karceni przez administratorów mruknięciem "zamykam wątek za lenistwo i niechęć czytania instrukcji".

Ponieważ licznik mierzy też moc czynną i bierną - to posiadającym fotowoltaikę niektóre rejony naliczają za energię bierną (jak fabrykom) - argumentując "bo licznik to liczy".

Mam plan na kolejny biznes - zaproponuję energetyce naklejki na liczniki w całej Polsce z napisami:

"Nie wnikaj" i "Nie interesuj się, bo dostaniesz kociej mordy".

Co do tych zwierząt - to rozmawiałem z Ukraińcem na tematy ogólne - i on zadał dziwne pytanie - czy w Polsce wolno polować i czy ktoś to robi? Powodem takiego pytania była ilość zwierzyny, jaką obserwuje (jest ze wsi, ale w Polsce mieszka w mieście) - u nas dziki przed Biedronką czy na osiedlach poza ścisłym centrum to norma - a u niego (okolice Charkowa) jak pojawi się 10 "kabanów" to startuje do nich w trybie pilnym 20 myśliwych. Mówi, że u nas jest dużo ptactwa, szczególnie kaczek różnego upierzenia, w stosunku do tego, co jest u nich.

zaloguj się by móc komentować

bendix @Wolfram 30 maja 2019 12:25
30 maja 2019 14:57

Z tymi elektronicznymi licznikami jest niestety lipa. Nowoczesne odbiorniki mają przetwornice które pobierają prąd "niesinusoidalnie" czyli w różnych szpilkach i one prawdopodobnie to źle zliczają bo mają za małe częstotliwości próbkowania i się może okazać że jak założysz oświetlenie ledowe zamiast normalnego zdrowego żarowego/halogenowego to będziesz płacił więcej ;-)

A co do mocy biernej i fotovoltaiki (cóż za głupi ludzie w to inwestują) to niech sobie tą moc bierną przed licznikiem skompensują np. kondensatorem i nie będą płacić za moc bierną (ciekawe za jaką im liczą indukcyjną czy pojemnościową) stawiał bym na indukcyjną bo te falowniki raczej taką "produkują"

Ciekawe czy w tym liczniku można wybrać tryb żeby pokazywał miganiem moc bierną. Wtedy łatwo by można to skompensować ;-)

ps. Dziwne że jeszcze chłopaki nie kupili/zajumali takiego licznika i nie zobaczyli "jak to się robi żeby było dobrze"

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @bendix 30 maja 2019 14:57
30 maja 2019 15:16

Z pewnością już to zrobili i jak zapłacisz, komu trzeba, to będzie dobrze. 

Ja bym sobie chętnie założył PV off-grid, ale to ekonomiczny bezsens, mimo że mam idealną ekspozycję dachu. 

zaloguj się by móc komentować

Wolfram @bendix 30 maja 2019 14:57
30 maja 2019 15:25

Dziwne że jeszcze chłopaki nie kupili/zajumali takiego licznika i nie zobaczyli "jak to się robi żeby było dobrze"

Myślę, że już to zrobili - na Allegro można np. kupić za 21 zł licznik z demontażu, z papierem do rozliczeń (może pracować np. jako podlicznik) - prostszy - ale z opcją doprogramowania, za dopłatą (nie wiem ile). To ciekawy i rozwojowy temat (każdy z których poruszyłeś). Przy finansowaniu fotowoltaiki bardzo czynne są banki - bo wywalić kilka tysięcy na gadget, który niekoniecznie cokolwiek daje, a rodzi problemy - to nie każdy chce, a na 200 zł miesięcznie, bo "oszczędności i nowoczesność" - to już wielu się skusi.

p.s.

co potrafią "chłopaki" - to ja mam piec, "renomowanego producenta" co po kilku latach nie wzywania (dokladniej nie kasowania wezwania) serwisu sygnalizuje nieusuwalną awarię elektroniki (wezwany serwis proponuje wymianę na nowy za 2500 zł (czyli za cenę całego prostego pieca tej samej mocy). Ale jest "chłopak" który ma dostęp do oprogramowania serwisowego, które zdaniem elektryków nie istnieje - i czysto software'owo usuwa tę "awarię" tak, że komunikat nigdy się nie pojawia, a piec jest sprawny. Robi to za 200 zł.
 

Problem w statystyce - przeciętny konsument, jak będzie miał zalożyć kompensator, to może się okazać, że kupi kompresor. Są nawet elektrycy z uprawnieniami, co nie wiedzą (nie rozumieją) jak działa wyłącznik różnicowo-prądowy (ochronny) - a co dopiero laik i kompensator.

zaloguj się by móc komentować

Wolfram @Grzeralts 30 maja 2019 15:16
30 maja 2019 15:34

Póki co chyba(?) jeszcze tak nie jest, ale można się spodziewać, iż jak zrobisz sobie system zasilania w oderwaniu od rejonu, to zostaniesz nielegałem, jak za głębokiej komuny. Nie wiem, czy już tak nie jest, czy nie musisz tego zgłosić, nawet bez podłączania do sieci domowej (a są układy, które możesz zwyczajnie podłączyć do gniazdka, by "zastępowac" prąd z sieci, tak po prostu).

zaloguj się by móc komentować

bendix @Grzeralts 30 maja 2019 15:16
30 maja 2019 16:07

Poczekaj aż osiągną sprawność 30% a nie 9 jak obecnie. Wtedy to może jakiś ekonomiczny sens będzie miało - bo ekologicznego to nigdy.

Weź też pod uwagę że one tracą sprawność jak się nagrzeją - czyli za dobra ekspozycja też nie jest super. Taki paradoks.

zaloguj się by móc komentować

bendix @Wolfram 30 maja 2019 15:25
30 maja 2019 16:13

Z tym kompensowaniem może być bardziej skomplikowanie bo te panele i falownik produkują różną moc zależnie od pogody/pory dnia. Może się okazać że trzeba by przełączać te baterie kondensatorów.

Nie wiem bo nigdy się czymś takim nie bawiłem. Ale jak bym miał i by mi kazali placić za moc bierną to bym tak zrobił żeby wychodziło blisko zera i nie był by to jakiś koszt ogromny.

Koledze powiedz żeby inż. elektryka poprosił o pomiary i poradę. Zwykły elektryk nie ma pojęcia co to jest trójkąt mocy i moc czynna/bierna/pozorna.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @Wolfram 30 maja 2019 15:34
30 maja 2019 16:39

Na razie jest niezależne awaryjne 12v - laptopy na tym pójdą, router też, komórki można naładować, a nawet i telewizor odpalić ;) 

zaloguj się by móc komentować

bendix @Grzeralts 30 maja 2019 16:39
30 maja 2019 16:58

Kup sobie generator spalinowy 2 kW i masz sprawę z głowy. W najprostrzym rozwiązaniu wyłączasz bezpieczniki od strony zasilania budynku i podłączasz generator do gniazdka. Rozumiem że masz pewnie instalacje 3 fazową więc do tej fazy na której masz najważniejsze urządzenia. Problemem ludzi zamieszkujących domy na przedmieściach jest pompka wody do centralnego ogrzewania. Jak nie ma prądu to mają zimno :-(

Nie wiem jak elektronika pieców gazowych. Ma to jakiś akumulatrorek czy też piec jest martwy jak nie ma prądu?

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @bendix 30 maja 2019 16:58
30 maja 2019 17:13

Mam generator - lodówka na 12v nie pójdzie. Piec jest na pelet i ma własnego UPSa. 

zaloguj się by móc komentować

bendix @Grzeralts 30 maja 2019 17:13
30 maja 2019 17:21

Jak masz generator to jakie 12V i lodówka? Spalinowy generator 220V 2000W.

Kolega miał akcję jakiejś cięższej zimy że sadź (lód na drutach) pozrywała linie i czekał 3 dni na prąd. Miał zimno bo pompka wody CO nie działała. Siedzieli przy kominku.

Jak by miał generator to by miał spokój. 2 kW starczą na takie pompki, zasilanie pieca CO i lodówkę + jakaś lampka.

Można prymitywnie przez przedłużacze. Najwyżej będziesz co parę godzin benzyny dolewał.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @bendix 30 maja 2019 17:21
30 maja 2019 17:27

No właśnie do lodówki potrzebuję generator. Ale ten problem jest tylko w lecie. W zimie w zasadzie opędziłbym się instalacją 12v, a i to na rozrywki typu internet czy tv. Piec c.o. chodzi 24h na akumulatorze, a grzanie awaryjne (koza) działa w ogóle bez prądu, a że stoi w dobrym miejscu, to wystarczy drzwi pootwierać i ogrzewa cały dom. Takie rzeczy trzeba już na etapie projektu uwzględniać. 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować