-

Greenwatcher : "Od kiedy nie jesteśmy karmą dla wielkich kotów, boimy się samych siebie"

Patent CO2 na zdrową wątrobę

Miasto, które rozrasta się niedaleko mojej wsi jest na tyle małe, że młodzież zjeżdżająca na weekendy do domów rodzinnych nie obnosi tu drogich i modnych masek antysmogowych. Rzecz nie tylko w przyczynie jakości powietrza, bo tutejsze centrum wąskich uliczek, starych kamienic i węglowych pieców nie różni się od tego co w wielkich miastach, ale w tym, że owi młodzieńcy nie są tu anonimowi. Większość ludzi to znajomi, a oryginalność, w takim otoczeniu, jest naprawdę wymagająca. Nawet najbardziej strojna maska nie sprawdza się tutaj jako sygnał chęci przynależności do jeszcze lepszego towarzystwa. Obawa podzielenia losu czterdziestu tysięcy ofiar smogu może tu wzbudzić co najwyżej zaciekawienie, a na pytanie o stan powietrza oraz zdrowia trzeba by coś odpowiedzieć, a to mogłoby zamaskowanego obnażyć i dodatkowo pogrążyć.

W tym samym mieście, w jednym z kilku marketów z klamotami elektrotechnicznymi, długie półki pomiędzy regałami tabletów i ciśnieniowych kawiarek zajmują domowe oczyszczacze powietrza. Jestem prawie pewien, że jeszcze rok temu ich tu nie było, a może były, ale stały w najbardziej zapomnianym zakątku, który odwiedzają zagubieni desperaci, poszukujący obsługi sklepu. Być może awans niskodecybelowych oczyszczaczy ma związek z raportem Światowej Organizacji Zdrowia, która umieściła, w roku 2016, 33 polskie miasta wśród 50 najbardziej zanieczyszczonych miast UE. Domowe kina i sprzęt karaoke zostały chwilowo zdetronizowane.   

Prawdopodobnie jakiś duży menedżer, w jeszcze większym mieście, gdzie maskarady nie są niczym niezwykłym, uznał że już najwyższy czas i rynek musi odpowiedzieć ofertą na inicjatywę WHO. I tak, już za 500 złotych można sobie wyczyścić powietrze dwustopniowo, a za 2000 zł nawet pięciostopniowo z filtrem: wstępnym, węglowym, jonizującym, nawilżającym. Można wybierać pomiędzy licznymi systemami oczyszczania, o poważnie brzmiących nazwach, które wychwytują bakterie i roztocza, posiadają czujniki zapylenia oraz samodzielnie informują o potrzebie wymiany zużytego filtra. Wszystko to na poważnie, bo jak przekonywała mnie sklepowa ulotka: powietrze jest zanieczyszczone pyłem i metalami ciężkimi, a ono przenika do naszych domów i mieszkań …  oczyszczacze powietrza pozbawiają je szkodliwych substancjidbają  o Twoje zdrowie … obniżają skutecznie ryzyko schorzeń dróg oddechowych. Było tam jeszcze co nieco o chorobach, alergikach i dzieciach, a więc niezbędne elementy wysokiego poziomu emocji. Było też o ratach kredytu, gdyby kogoś nie było stać na oddychanie czystym, zdrowym powietrzem.

Oglądając i czytając to wszystko czułem się, mimo pracujących oczyszczaczy, coraz bardziej zatruty.  Aż tu pomiędzy nimi natrafiłem na niepokaźną plakietkę o stanie powietrza w mieście. PM10  w pozycji: dobra (w sześciostopniowej skali jakości od świetnej, przez dobrą, średnią, niezdrową, złą, do fatalnej). PM2,5 w odczycie jakości: świetna. Wszystkie inne wskaźniki, także dwutlenku węgla, w zakresach od świetnej do dobrej. Od razu poczułem się lepiej, co zapewne nie było oczekiwaniem dużego menedżera. Być może w jego aglomeracji odczyty jakości powietrza mieszczą się w przedziale od pozycji niezdrowej do fatalnej i tam różne, nowoczesne oczyszczacze (także kieszeni) mają wzięcie. W mieście pod moją wsią, już dawno pokryłyby się kurzem, gdyby nie to, że cześć z nich dzielnie dmucha przez 10 godzin dziennie. Możliwe, że strategia dotarcia do klienta opierała się na analizie listy miast w Polsce o najbardziej zanieczyszczonym powietrzu, gdzie w czołówce nie ma wcale Katowic czy Warszawy, ale jest - Pszczyna.  A przecież bardzo dobrze jest, gdy wie się, że mniejszych miast dwie trzecie… tyle, że nie wszystkie mają taką topografię i orografię jak Perła Górnego Śląska.

Emocją smogu pożywia się na rynku lokalny plankton, który rozprowadza maski. Ekskluzywne wzornictwo i wysoka cena ma pokazać, że zamaskowanego stać na wiele, a już na pewno na więcej niż budowlańca, pracującego w zwykłej masce, w zapyleniu stokroć gorszym. Ta pierwsza maska jest, tak jak smog, cytuję Coryllusa: nośnikiem ważnych i ideowo słusznych przesłań, a druga, choć objęta normą jakieś ważnej służy zdrowia, treści ma inne, nieprzystojne idei. W tym samym czasie, większy biznes, skali sieciowej, uruchamia sezonową sprzedaż domowych oczyszczaczy powietrza. W zasadzie dwie pory roku, które prognozują dla naszej szerokości geograficznej spece od zmian klimatu, mamy obstawione, bo latem, o co dbają menedżerowie RTV-AGD, pojawiają się klimatyzatory. Paradoksem jest to, że owe gadżety są, w większości, produkowane w drugiej, a może już pierwszej, najbardziej emisyjnej gospodarce świata. Chiny już korzystają ze zmiany dobrego klimatu. Właściwie powinny dostać jakiś zielony certyfikat za te produkty. 

Ta wolnorynkowa inicjatywa może lekko zniechęcać do solidarnej troski o jakość tego czym oddychamy. Może. Tak się jednak składa, że oczyszczanie powietrza czy redukcja zanieczyszczeń, wydobywających się z wysokiej i niskiej emisji, już nie wystarczą. Nie liczmy, że za jej zmniejszenie lub całkowitą eliminację otrzymamy jakiś zielony medal w olimpiadzie kto szybciej i kto więcej. Nie ma takiej dyscypliny, a bierzemy udział w konkurencji, której zasad nie znamy, meta jest zawsze na horyzoncie (uciekający horyzont celów), a dystrybucja wyzwań i emocji jest reglamentowana przez kogoś innego.

Wiem, że z Międzyrządowym Zespołem ds. Zmian Klimatu, którego nazwę można złośliwie skrócić do jednostki chorobowej (zespół zmian klimatu), jest ubaw, ale takie ekspozytury czyjejś idei, albo nawet ideologii, trzeba traktować bardzo poważnie. Nie ma mowy by grono jakichś naukowców posiadło nagle władzę samodzielnego stanowienia ścieżek rozwoju i postępu cywilizacji. To jest po prostu niemożliwe. Za taką prometejską samowolkę kara jest sroga. Przylatuje orzeł i wyżera wątrobę, a od czasów francuskiej rewolucji postępu wiadomo, że nowoczesny świat nie potrzebuje takich uczonych. Dlaczego teraz miałoby być inaczej?

Niemożliwym jest także to by z inicjatywy ludzkości skupiła ona samodzielnie uwagę na stanie klimatu, a w obliczu prognozy jego zmian uznała, że dotychczasowe problemy, np. wojny, głód, bieda, katastrofy, epidemie, terroryzm, są mniej ważne. Ten bezosobowy byt wieloosobowy nie ma mocy decyzyjnej i sprawczej, a zapewne zauważyłeś Drogi Czytelniku, że powyższe problemy już wchłonął, bądź obecnie wchłania klimatyzm. Niedawno okazało się, że Willkommenskultur dr Angeli Merkel był wyrazem jej osobistej troski o zmiany klimatu północnej Afryki. Nawet Paul Ehrlich, zwolennik depopulacji, a jak to kiedyś napisałem ucieleśnienie komiksowego doktora Jonathana Crane’a, wyraził oburzenie, że teraz straszy się tylko klimatem. Oczywiście przesadziłem, szacowny profesor tego nie powiedział, ale przytomnie zauważył, że tematyka ocieplenia klimatu odwraca uwagę od przeludnienia, a wszak ono jest najważniejsze. Ten żal Ehrlicha daje wiele do myślenia. Przecież on i jego zespół, pracujący o wiele dłużej, nie uzyskali takiego wsparcia jak zespół, nieżyjącego,  Stephena Schneidera.

Nie sądzę by jakieś imperium sprawowania władzy, dysponujące zasobem i sposobem podboju oraz podporządkowania reszty, nagle uznało, w imię troski o przyszłość planety, że zrezygnuje z ich wykorzystania. Jestem skłonny uwierzyć w coś przeciwnego. Ono zdało sobie sprawę, że w swoim zasięgu nie ma już tego zasobu lub go traci, a dotychczasowy sposób przestaje być skuteczny.  W obecnej sytuacji koszty jego pozyskania są zbyt duże, by się na niego porwać. By nadal utrzymać prymat władzy trzeba utworzyć pakiet kontrolny, a sam zasób zneutralizować, chwilowo, jeśli nie służy. Można tego dokonać na wiele nowych sposobów, ot choćby narzuconymi hasłami rozwoju zrównoważonego, wspólnej odpowiedzialności za zasoby, Agendy 21, Natury 2000, ekocertyfikatów, rynku emisji dwutlenku węgla, itp. inicjatyw. Trudno się im oprzeć, bo potrzeba roztropności to nic nowego, a wybrzmiewa w tym misja bożego, odpowiedzialnego posłannictwa do gospodarowania w powierzonym ogrodzie. Tyle, że Boga w tym nie ma, a ogród nie jest mile widziany. Jest kult matki Ziemi i natura, a świecki cud polega na tym, że dotychczasowe imperium ukazuje ludzką twarz … klimatowi. Czy nie jest to zdumiewające, a przez to mało wiarygodne ? 

Depopulacja Ehrlicha i jego zespołu nie mogła spełniać wszystkich oczekiwań imperium z wielu rożnych powodów, ale ochrona klimatu Schneidera nadaje się do tego znakomicie. Dotyczy bowiem wprost zasobu sprawowania władzy czyli energii. Oczywiście tej części, która wytwarzana jest z węgla, ale także ropy i gazu, a w procesie jej uzyskania emitowany był i jest dwutlenek węgla - związek, będący jednym z nierozpoznanej liczby i wagi czynników, mających wpływ na klimat. Jeszcze nie tak dawno wskazywany był jako przyczyna wzrostu średniej temperatury powietrza na Ziemi, a teraz okazuje się być odpowiedzialny za całokształt zmian klimatu - główny element sprawczy. Jego powaga wzrasta nieprzypadkowo. Nie zamierzam z tym dyskutować, ale chcę zasygnalizować, że doskonale nadaje się jako narzędzie sprawowania władzy i zachowania dotychczasowego status quo. Za ochroną klimatu skrywa się bowiem, zrozumiała dla mnie, chęć zachowania dotychczasowego układu sił. Nie chodzi o to, że nie można wydobywać tych surowców i pozyskiwać z nich energii. Można, ale koszty jej pozyskania mają być tak duże, by aspirujący do niezależności, a nie daj Bóg do nowej geografii imperium, byli bez szans, by nie mogli samodzielnie korzystać z zasobów i mnożyć swych potencjalnych przewag. To podobnie jak z bronią atomową. Ci którzy ją mają, będą zapewniać, że to w celach obrony, ale reszta do takiego środka obrony dostępu nie ma, a jeśli zechce to okaże się wrogiem ludzkości. 

IPCC forsuje tejże ludzkości nowe cele. Jak wspomniałem nie wystarczy już oczyszczanie i redukcja zanieczyszczeń. To umiemy, a zauważmy, że obecna, dostępna technologia redukcji, nawet jeśli droga, nie służy zachowaniu układu sił. Dlatego nowe stulecie ma być podporządkowane ochronie klimatu (ten termin już powoli wypiera walkę ze zmianami klimatycznymi i wcześniejsze ocieplenie klimatu), a ta ma się odbywać przez usuwanie dwutlenku węgla z atmosfery. Jest go tam za dużo, bo był swobodnie uwalniany przez człowieka przez całe stulecia. Co gorsza nie da się emisji całkowicie zredukować z takich dziedzin jak rolnictwo oraz transport lotniczy - to opinia IPCC, a nie usprawiedliwienie dla tych, którzy zlecieli się do Katowic. Ten antropogeniczny dwutlenek węgla będzie wpływał na klimat przez setki do tysięcy lat i dlatego trzeba go odessać, a na powrót uwięzić. Jeszcze raz powtórzę, by to jednoznacznie wybrzmiało: nie chodzi o sekwestrację ze spalin, ale wprost z powietrza.

Ktoś powie - a też mi nowość, przecież i to potrafimy. Można sekwestrować nadmiar węgla, z atmosferycznego dwutlenku węgla, np. w glebie, w torfowiskach, w drzewach. Zalesianie jest wręcz pożądane. Niestety, eksperci IPCC już obliczyli, że to za mało, że to nie wystarczy. Potrzebny jest przemysł wysokiej technologii, który umożliwi wychwycenie dwutlenku węgla z atmosfery i jego sprężenie, następnie zatłoczenie do skały i przechowywanie pod ziemią. To wszystko nazywa się technologią emisji ujemnej. Różnica w kosztach wychwytywania dwutlenku węgla oraz sekwestracji ze spalin i powietrza jest bardzo duża. Dość zestawić, że w dymie elektrociepłowni około jedna na dziesięć cząsteczek w spalinach to CO2, natomiast w atmosferze ten stosunek cząsteczek bywa jak 1/2500. Mamy zatem element zapewnienia dotychczasowej przewagi: nie jakieś tam zalesianie czy zazielenianie, które może sobie zrobić każdy, na miarę możliwości i potrzeb, ale wysoka technologia, która nie jest i nie będzie dostępna ogółowi.

Wprawdzie obecny rynek usługi wychwytywania mieści się w cenie pomiędzy 600 a 100 dolarów za tonę dwutlenku węgla, ale przecież trzeba go jeszcze wtłoczyć pod ziemię. Przechowanie, też będzie kosztowało, bo złoże ma swojego właściciela. W USA trwają już prace deweloperów jak wycenić takie „unieczynnione” przez CO2 złoże. Geolodzy rozmyślają nad jego szczelnością, a prawnicy nad zobowiązaniem wnuków, by podziemnego balonu nie rozpruły np. za 10 tysięcy lat. Mnie zastanawia sposób rozliczenia - o tu jest kwit, ze te 500 ton antropogenicznego dwutlenku węgla, co to je wyssaliśmy z powietrza, pan to wyczuwa prawda? A tu ten drugi za przechowanie przez dwa milenia. W gratisie dodatkowe 150 lat. 

Ów rynek, w którym o partaczy będzie bardzo trudno, jest na razie deficytowy, bo jak ubolewają eksperci przydałyby się „zachęty” finansowe do usuwania dwutlenku węgla, takie jak podatek węglowy lub kary za emisję. Kate Gordon, znana w środowisku ekspert ochrony klimatu i analityk energii, uzasadnia potrzebę tych zachęt, wspierajacych ujemną emisję, w następujący sposób: Musimy być pionierami jeśli chcemy pozostać konkurencyjni, jeśli chcemy nadal mieć przewagi w czystej energii na świecie i w zaawansowanych patentach energetycznych, w przeciwnym razie będziemy uzależnieni od kogoś innego, ponieważ ktoś już będzie to robił.

Jeden z noblistów, nie pamiętam który, zauważył, że technologie w nowoczesnym świecie Zachodu rozprzestrzeniają się wolniej niż w Afryce, gdzie niepiśmienni wymieniają doświadczenie przy jedynej w okolicy studni, po czym rozchodzą się do wiosek i domów. Jedną z przyczyn tego są patenty, spełniające rolę blokad dla powszechnego i szybkiego wdrażania nowości. Z jednej strony jest ujemna emisja czyli bardzo droga wysoka technologia i patenty, utrwalające dotychczasowe przewagi, a z drugiej strony narkotyczne zastrzyki emocji dla solidaryzmu w ochronie klimatu i "zachęty" dla ponoszenia kosztów tych przewag. Nawet jeśli reprezentanci nauki mają rację, trwożąc społeczeństwo raportami i formułując wspomniane hasła, to czy są w stanie przyjąć do wiadomości, że ich inicjatywa może zostać przejęta, a sami, mimo dobrych chęci, są narzędziami sprawowania władzy? Wielu to wie, a darowanymi i chwilowymi przewagami wykluczają kolegów ze środowiska oraz przestrzeni polemiki. Każdemu Prometeuszowi zostanie wyrwana jakaś część ciała.  Pani Kate wie co i do kogo mówi. Jestem spokojny o jej wątrobę, żaden orzeł nie zostanie do niej wysłany. 

 

PS

Znajomy opowiedział mi jak tubylcy w tejże suchej Afryce rozpinają plandeki, takie jak w naszych składach budowlanych, by łapać o świcie mgłę, której skroploną postać przechowują w baniakach. Para wodna to kolejny ze związków, mających wpływ na klimat, a według niektórych poważniejszy niż ditlenek węgla. W tej afrykańskiej „sekwestracji” monotlenku diwodoru nie ma patentów i wysokiej technologii. Plandeka jest pewnie rodem z Chin, no ale to nikogo zdziwić już nie powinno.

 

PPS

Droga Szkoło Nawigatorów: Aby nam się dzieci nie czepiały rakiet !  (A’tomek na Nowy Rok, ale z której księgi?)

 

 

 



tagi: ochrona środowiska  co2  ochrona klimatu 

Greenwatcher
8 stycznia 2019 09:17
54     1955    9 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Grzeralts @Greenwatcher
8 stycznia 2019 10:02

A może by tak wtłaczać pod ziemię ludzi?

 

Fajny tekst, as usual :-) 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Greenwatcher
8 stycznia 2019 10:03

A jakby coś nie wyszło z "odsysaniem" ceo-dwa, to w kolejce już czeka metan (np. uwalniany z syberyjsko-kanadyjskiej "wiecznej zmarzliny"), no bo fermy hodowlane chyba się wybronią.

zaloguj się by móc komentować

Greenwatcher @Grzeralts 8 stycznia 2019 10:02
8 stycznia 2019 10:25

Parę SFów takich już było, a co wchodzę do księgarni to widzę jakieś nowe Metro Gołuchowskiego. Jakoś nie mogę sobie przypomnieć SF nie postapokaliptycznego lub nieapokaliptycznego, a przecież wszyscy, którzy startują w wyborach obiecują lepszą przyszłość.  

Dzięki za lekturę.   

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Greenwatcher
8 stycznia 2019 10:25

To jest jak zaraza. Mój kolega, normalny facet, oburzył się kiedy mu powiedziałem, że stare, lakierowane deski z podłogi zamierzam spalić w piecu. W końcu nie spaliłem, ale on przeżył wstrząs. 

zaloguj się by móc komentować

Greenwatcher @stanislaw-orda 8 stycznia 2019 10:03
8 stycznia 2019 10:38

To prawda. Dwutlenek węgla ma swoje przewagi, co starałem się wyżej naszkicować, w trochę innych kontekstach niż te popularne. Wydaje mi się, że na parę wodną i metan nie potrzeba „patentów”, a poza tym mogłyby uderzyć w elektrownie atomowe i hodowlę zwierząt. Być może też geolodzy czy paleoekolodzy od CO2 wyprzedzili w badaniach tych od pary i metanu, z czego skorzystali paleoklimatolodzy i klimatolodzy. Ciekawy temat P. Stanisławie.

zaloguj się by móc komentować

jestnadzieja @Greenwatcher
8 stycznia 2019 10:55

Mam pytanie do fachowca: jak to jest naprawde z tym powietrzem w Krakowie?

Jestem w kropce, bo podczas ostaniego mojego w nim pobytu wszyscy okazali sie byc zgodni. Powietrze jest dramatycznie zanieczyszczne, w tym smogu nie da sie zyc (tak mowia postepowi, konserwatywni, etuzjasci obecnego rzadu, oraz sceptycy wszystkiego jak leci..). Na moje watpliwosci (nic nie czuje, oddycha mi sie dobrze jest ok...) odpowiadaja: podali w radiu normy, sa kilkakrotnie przekroczone...Dla mnie to dziwne bo na codzien zyje w swiezutkim powietrzu na lonie natury (Szwajcaria), zadnej drastycznej roznicy nie zauwazylam. Mam wrazenie, ze to jakas zbiorowa histeria, ktorej moi ziomkowie ulegli...

zaloguj się by móc komentować

cortes @Greenwatcher
8 stycznia 2019 11:31

Mam pytanie. Czy zużyte filtry oczyszczaczy powietrza ( pełnych metali ciężkich, węglowodorów, sadzy itp, itd) należy przekazywać (odpłatnie) do wyspecjalizowanych instytucji utylizujących je czy też, jak to czyni większość miłośników czystej przyrody, wywalić na śmietnik?

zaloguj się by móc komentować

valser @cortes 8 stycznia 2019 11:31
8 stycznia 2019 11:33

Przeciez tym sie pali normalnie w kominku.

zaloguj się by móc komentować

Greenwatcher @jestnadzieja 8 stycznia 2019 10:55
8 stycznia 2019 11:46

Nie wiem. Proszę spojrzeć tutaj, tu są fachowcy:

http://www.krakow.pios.gov.pl/Press/publikacje/raporty/raport17/raport2017.pdf

Rozdział 2: Jakość powietrza. Mimo to proszę pamiętać, że wskaźniki są normą umowną, stanowioną.

Połowę życia mieszkałem w centrum dużego miasta i wiem, że czasami lekko nie jest. Nie wiem jak w deweloperce wyglądają ceny za metr kwadratowy w centrum Krakowa, raczej nie spadają z tytułu smogu. Eksodusu chyba nie ma, przymusu mieszkania też nie. Jak ktoś ma dość mieszkania w Krakowie, to ja b. chętnie kamienice przyjmę, ale bliżej Sukiennic poproszę.    

zaloguj się by móc komentować

jestnadzieja @Greenwatcher 8 stycznia 2019 11:46
8 stycznia 2019 11:54

Ja mieszkalam od zarania moich dziejow w Krakowie, w Starym Miescie, teraz bywam 2-3 razy do roku. Pamietam snujace sie dymy po ulicach rankami. Powinnam wiec teraz przy tych potwornych normach- przyjezdzajac ze swiezego powietrza- dusic sie i prychac (wziawszy pod uwage te wszystkie alarmy), a nic takiego sie nie dzieje.  Mnie fascynuje to, ze wszyscy, nawet najbardziej sceptyczni, w kolko o tym w Krakowie mowia. Moze od tego mowienia juz sie dusza? Inna sprawa jest to, ze nigdzie indziej nie widzialam takiej ilosci wyswietlaczy o jakosci powietrza. Uwzieli sie na ten Krakow czy co?

zaloguj się by móc komentować

Greenwatcher @jestnadzieja 8 stycznia 2019 11:54
8 stycznia 2019 13:05

Po lekturze O dewastowaniu emocji i dawnych, dobrych czasach Szanownego Gospodarza, w przypadku powietrza Krakowa, to chyba nie można powiedzieć, że kiedyś to było lepiej. Pani, Krakowianka, to potwierdza. Ja też mam w pamięci swoje miasto i swoją dzielnicę, gdzie spółdzielnia mieszkaniowa, od kilku lat, zakłada piece gazowe – w starych kamienicach, i ociepla co się da, a więc winno być lepiej niż było. A zapomniałem, że i ruch samochodowy jest wyłączony, a po deptaku śmigają maluchy na rolkach i hulajnogach. No a jak się spojrzy w te raporty stanu środowiska to się okazuje, że zatrucie. Możliwości wytłumaczenia tego fenomenu może być kilka np. nie wiemy jak było w przeszłości, bo była to era przedmonitoringowa; wiemy jak było w przeszłości, ale normy, wskaźniki i pomiary były inne niż obecnie; kiedyś normy były mniej restryktywne, niż teraz itp.  

Podejrzewam, że pomysł z wyświetlaczami to robota radnych. Uczciwie byłoby jednak pokazywać jak było w przeszłości i że ten wysiłek podatkowy mieszkańców i miasta powoli, ale jednak przekłada się na czyste powietrze. Duma i nadzieja zamiast lamentu i beznadziei.     

Wyświetlacz jest nośnikiem ważnych i ideowo słusznych przesłań, tak jak norma oceny jakiegoś stanu, a więc rzeczywiście nie można popadać w histerię. Skutek może być odwrotny niż zamierzony - do Krakowa ludzie przestaną przyjeżdżać i wysyłać dzieci na wycieczki szkolne. Już kiedyś pisałem, że dziwię się że Polacy nie wypoczywają w niemieckiej lub duńskiej przyrodzie, bo stan naszej, wg norm, kótre sobie narzuciliśmy, jest gorszy niż u nich.     

zaloguj się by móc komentować

qwerty @Greenwatcher
8 stycznia 2019 13:07

zmagazynowany CO2 świetnie nadaje się pod zastawy bankowe, obecny obrót kwotami emisji to pikuś wobec tego co nadchodzi;- inwestujmy w magazynowane/ie CO2 - to lepsze niż amber gold

zaloguj się by móc komentować

qwerty @jestnadzieja 8 stycznia 2019 11:54
8 stycznia 2019 13:14

40 lat temu zimą [a i latem] nie dało sie chodzić pieszo przez ul.Warszawską [Politechnika] teraz no problem; po prostu generowanie psychozy, przy alejach to jeszcze smog [samochodowy] widać i czuć, obszary gdzie się kumuluje też są rozeznane [tam gdzie brak przewiewu] i jest tez faktem, że wiele osób jak wyjeżdza z Krakowa to czuje, że ich włosy są nośnikiem zaabsorbowanych 'zapachów'/substancji; ale ogólnie jest dużo, dużo lepiej niż kiedyś; obecnie budowane 'ściany' z blokowisk skutkują zamykaniem przestrzeni miejskiej 'ekranami' i powstawaniem tej kolorowej czapy nad Krakowem, która widać nawet z Mogilan

zaloguj się by móc komentować

bolek @jestnadzieja 8 stycznia 2019 10:55
8 stycznia 2019 13:16

"Na moje watpliwosci (nic nie czuje, oddycha mi sie dobrze jest ok...) odpowiadaja: podali w radiu normy, sa kilkakrotnie przekroczone..."

Powiem tak. Nie jestem "postepowym, konserwatywnym, entuzjastom obecnego rzadu" ani też "sceptykiem wszystkiego jak leci", poza tym smogu nie ma 24h/dobę, ale "przytkało" mnie kilka razy :/

zaloguj się by móc komentować

DWiant @gabriel-maciejewski 8 stycznia 2019 10:25
8 stycznia 2019 13:28

Mam tu w irsku za chalupa kilka 20litrowych baniakow..... zbieram w niego przepracowany olej jak wymieniam w samochodzie i od kumpli jak przyjezdzaja sobie wymienic olej w samochodach..... potem uzywam ten olej przepracowany jako podpalka w kominku.

Na osiedlu na ktorym mieszkam po godzinie 21 nie mozna wyjsc bo wiekszosc ludzi pali w kominkach co tam ma dostepne.... od drzewa, wegla polskiego, przepracowany olej, stare plastiki z samochodow, stare zabawki... do ..... zuzytych pampersow ( tak pampersy maja wycoka wartosc kaloryczna ).

Irlandia ciagle jest nazywana ''zielona wyspa''

Pozdrawiam eko....terrorystow.

 

zaloguj się by móc komentować

jestnadzieja @bolek 8 stycznia 2019 13:16
8 stycznia 2019 13:29

Ale to nie jest jakas specyfika tylko Krakowa, ale tam w kolko o tym gadaja. Jest medialny nakret na ten temat.

zaloguj się by móc komentować

papinka @Greenwatcher
8 stycznia 2019 13:30

Nie trzeba Erlicha aby wiedziec, ze przeludnienie jest problemm i bedzie problemem jeszcze wiekszym. W 2050 Afryka rozrosnie sie do 2,2 miliardow ludzi.

Jesli chodzi o smog i CO2 w Polsce, to odeslijmy 1-2 miliony Ukraincow i od razu poprawimy nasze wskazniki.  

zaloguj się by móc komentować

DWiant @Greenwatcher
8 stycznia 2019 13:43

Spojzalem tak na te maski od smoga i na ten fason i kolorki i tak sobie pomyslalem..... majtek takich nie wymysla.... na zbieranie co2 i oddawanie do punktu skupu.... nie majtki nie sa na tak wyeksponowanym miejscu.

 

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @Greenwatcher
8 stycznia 2019 13:48

Z nowym rokiem nowym smokiem, jak to niektórzy mówią na smog ;) Świetnie, że poruszył Pan ten temat, w tak zajmujący sposób. Dodałabym kilka kwestii, które sprawiają, że cele są ciągle „horyzontalne”...

  1. Jak by tu zrobić, żeby zarobić i na innych rynkach powtórzyć chiński boom sprzedaży antysmogowej…

Rynek antysmogowy w Chinach, szczególnie od 2015 przeżywa niewyobrażalny boom. Od aplikacji do śledzenia zanieczyszczeń, masek, filtrów, butelkowanego „czystego” powietrza, po ubezpieczenia od zachorowań i turystyczne oferty  "ucieczki od smogu".

W zeszłym roku nawet chińska branża mody na pokazach haute couture w wprowadziła maski gazowe jako szykowny dodatek do ubioru. Boom już wyprodukował pierwszych chińskich zielonych miliarderów, a takie firmy jak  Zhang SPC Environmental Protection Tech. Co. Czy Beijing SDL Technology Co. odnotowały wzrost akcji o ponad 180% w ciągu ostatnich dwóch lat.

Jak wiadomo, chęć zarobku charakteryzuje ciągły wzrost, więc stawiane cele sprzedażowe są coraz ambitniejsze i trzeba gonić tego króliczka.

 

  1. Prognozy zanieczyszczenia w kreacji popytu, nacisku i władzy…

Chiński rząd intensywnie inwestuje w prognozowanie zanieczyszczeń. Podpisał w tym celu umowy z IBM i Microsoftem.

Poziom zanieczyszczenia zaczyna wyznaczać trendy sprzedaży. W Chinach zbadano takie zależności na przykładzie branży turystycznej, która ożywia się drastycznie w okresach, które są prognozowane jako te z najwyższym poziomem zanieczyszczenia (wzrost sprzedaży powyżej 200%). Podobnie sprzedaż masek na twarz wykazała skok sprzedaży o 173%. Oczyszczacze powietrza takich marek jak Siemens, Philips i Daikin są bestsellerami.

Otwiera się zatem miejsce dla manipulacji, szczególnie jeśli uruchomi się strach konsumentów, a chińscy naukowcy ostrzegają, że toksyczne zanieczyszczenie powietrza jest teraz tak złe, że przypomina zimę jądrową. Już teraz zanieczyszczenie jest jedną z głównych przyczyn niezadowolenia społecznego w Chinach! Dlatego tamtejszy rząd bardzo poważnie podchodzi do problemu, wie bowiem czym może grozić niestabilność wewnętrzna i komu na niej zależy.

  1. A u nas…

My wprawdzie zimy jądrowej nie mamy, ale nic nie zaszkodzi, jak będziemy dostawać ataku astmy i histerii już na sam widok odpowiedniego oznaczenia w aplikacji antysmogowej. Psa można wytrenować, a człowiek zdolniejszy niż pies, nieprawdaż?

Jednak od początku roku nie działa aplikacja Kanarek, bo się okazało, że firma Airly, chciała Kanarka wykupić. Airly, już teraz w zasadzie monopolista na rynku mierników zanieczyszczenia, została założona 2 lata temu przez studentów jako start-up, błyskawicznie znalazła inwestora, no i z pieniędzmi generalnie nie miała problemu robiąc takie reklamowe spoty https://www.youtube.com/watch?v=cOTZaBuzUkA. Więc odsłonięto teraz troszkę widok poddywanowej walki o zanieczyszczoną kasę.

zaloguj się by móc komentować

Greenwatcher @ainolatak 8 stycznia 2019 13:48
8 stycznia 2019 14:09

Oj to nie dodatek, to cały nowy materiał! B. dziękuję.

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @Greenwatcher
8 stycznia 2019 14:09

>ale w tym, że owi młodzieńcy nie są tu anonimowi. Większość ludzi to znajomi, a oryginalność, w takim otoczeniu, jest naprawdę wymagająca. Nawet najbardziej strojna maska nie sprawdza się tutaj jako sygnał chęci przynależności do jeszcze lepszego towarzystwa.

Trend aspirujących marchewkowych ekorodziców, ekoprania, ekożycia jest widoczny nawet w małych miasteczkach, no i obok zdarza się też odważny trend towarzystwa zakodowanego, więc tylko czekać aż padnie hasło i pojawi się np. takie coś na twarzach ;)

 

 

zaloguj się by móc komentować

jestnadzieja @ainolatak 8 stycznia 2019 13:48
8 stycznia 2019 14:10

"ale nic nie zaszkodzi, jak będziemy dostawać ataku astmy i histerii już na sam widok odpowiedniego oznaczenia w aplikacji antysmogowej."

O, wlasnie. Nie sledze tematu (a pomiarow juz w ogole) na biezaco, ale moje obserwacje "dwa razy do roku w Krakowie" potwierdzaja to co Pani pisze.  Histeria na sam widok wskaznikow..Jak wskaznikow nie widza to nie panikuja:)

zaloguj się by móc komentować

bolek @jestnadzieja 8 stycznia 2019 13:29
8 stycznia 2019 14:15

" Jest medialny nakret na ten temat."

No cóż, jakoś ten zakaz palenia w piecach i ich wymianę na gazowe, trzeba uzasadnić ;-)

zaloguj się by móc komentować

tadman @Greenwatcher
8 stycznia 2019 14:32

Histeria smogowa, a za nią idąca maskowa skłoniła mnie do pogrzebania w informacjach na temat dostarczycieli analizatorów pyłu zawieszonego PM2.5 i PM10. Są to stosunkowo proste przyrządziki, choć z informacją, że są profesjonalne. Cena 149 zł świadczyłaby raczej, że to czujnik typu czujki, jak czujka CO, czy zadymienia.

https://nettigo.pl/products/czujnik-pylu-zawieszonego-nova-fitness-sds011?gclid=EAIaIQobChMI4LqL24_Q3wIVAud3Ch0WmArGEAYYAiABEgLzsPD_BwE

Wytwórca w specyfikacji podaje informację, że:

Wilgotność (praca): Maks. 70% (kondensacja pary wodnej fałszuje odczyty)

Czyli przy normalnej mgle czujnik może wykonywać fałszywe pomiary. Ciekawe, czy jest korelacja między zawyżonymi pomiarami PM a występowaniem mgły? Wystarczyłoby, aby komora pomiarowa była ogrzewana co nie doprowadzałoby do kondensacji pary wodnej, a tym samym nie następowałoby fałszowanie pomiarów.

Na stronie GIOŚ można wyczytać, że standardową metodą, czyli grawimetryczną, pomiar pyłu PM10 odbywa się w 180 lokalizacjach, a pyłu PM2.5 w 70.
Metodą automatyczną (pomiar na drodze optycznej?) mierzy się te parametry odpowiednio w 135 i 45 lokalizacjach.Co do tych ostatnich pomiarów to dane te podawane są on-line i nazywane są wynikami surowymi, czyli nie zostały poddane weryfikacji (sic!). Pomiary te poddaje się weryfikacji bieżącej, okresowej, rocznej i krajowej.
https://powietrze.gios.gov.pl/pjp/content/show/1000919
Ładny galimatias i wiadomo, że w mętnej wodzie łatwiej się ryby łowi. Założę się, że dziennikarzyny i inni nam sprzyjający drą mordę w oparciu o wyniki surowe,

zaloguj się by móc komentować

Greenwatcher @gabriel-maciejewski 8 stycznia 2019 10:25
8 stycznia 2019 14:37

Muszą być szczepionki, bo się wszyscy śmiertelnie pochorujemy.  

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @jestnadzieja 8 stycznia 2019 14:10
8 stycznia 2019 14:41

Mieliśmy pokaz takiego ataku rok temu w pracy, kiedy to koleżanka (matematyczka z resztą), zwolenniczka częstego wietrzenia pokoju zimą, po zainstalowaniu Kanarka zabroniła otwierać okien. Jak zaczeliśmy z nią dyskusję, szczególnie na temat średniorocznych wskazań zanieczyszczenia, do których niektórzy lubią się odnosić, to nie wytrzymując argumentacji związanej z jej wykształceniem wybiegła z pokoju, rzucając "duszę się tutaj" i trzaskając drzwiami :)))

Więc nie tylko łatwo stracić obecnie głowę dla kanarka, ale i umrzeć z uduszenia, bo jak powiedział Artur Badyda 12% zgonów w Polsce jest powiązanych ze smogiem i 45-48 tys. tys. osób umiera rocznie z powodu narażenia na zanieczyszczenie powietrza...

zaloguj się by móc komentować

Greenwatcher @tadman 8 stycznia 2019 14:32
8 stycznia 2019 14:44

Znakomity trop. Nie miałem pojęcia, a nawet nie przyszło mi do głowy, że urządzenie pomiarowe może być "przyczyną" smogu. B. dziekuję. 

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @Greenwatcher 8 stycznia 2019 14:37
8 stycznia 2019 14:44

tak narażać kolegę na wstrząsy....

zgadzam sie z Panem, po raz pierwszy jestem za dodatkową szczepionką, obligatoryjną ma się rozumieć ;))

zaloguj się by móc komentować


ainolatak @tadman 8 stycznia 2019 14:32
8 stycznia 2019 15:04

brawo Panie Tadeuszu!

Mamy więc te "wiarygodne" czujniki GIOŚ-a i WIOŚ-ów, które wykrywają gigantyczny smog. Ale w samorządach najczęściej sa właśnie czujniki Airly. No, ale w niektórych są jakieś nieliczne inne wynalazki, np. mamy taką sytuację, że samorząd w Raciborzu podawał zanieczyszczenie z mierników zainstalowanych przez Państwową Wyższą Szkołę Zawodową tego miasta.

Zestawione wyniki z oficjalnych mierników samorządu i tych z Airly (właśnie te dane były w Kanarku) pokazały niespójność.

Z wyników pomiaru PWSZ wynikało, że smog nie pojawia się wszędzie. Pracownik Airly (ekspert…bez podania imienia i nazwiska) zaniepokojony tym, że jest różnica sprawdzał skąd wynika zielona plama, „gdy stacja WIOŚ oraz nasz czujnik, nieodległy od Telemetrii, pokazuje gigantyczne przekroczenia norm. Proszę zauważyć, że różnica pomiędzy pomiarami z czujnika telemetrii na os. XXX-lecia Piastów (PM2.5 12mg/m3) a czujnikiem "Wodzisław - Nowe Miasto" (PM2.5 94 mg/m3) jest kolosalna. I owszem, zdarzają się takie sytuacje- smog jest zjawiskiem punktowym, nie wykluczamy takiej opcji. Ale proszę też zerknąć na temperaturę czujnika na os. XXX-lecia. 9 stopni? To chyba nie w ten dzień. Konkluzja moja jest więc taka, że czujnik w Wodzisławiu Śląskim albo się zawiesił, albo jest zamontowany wewnątrz budynku, albo już sam nie wiem co”.

https://www.tuwodzislaw.pl/wiadomosci,czy-miejski-czujnik-mierzacy-smog-jest-wiarygodny-ekspert-watpi,wia5-3266-17015.html

Chyba warto być producentem mierników, który będzie swoje nowoczesne start-upowe czujniki podkręcał do "wiarygodnych" GIOŚ-owych ;)

zaloguj się by móc komentować

z-daleka @Greenwatcher
8 stycznia 2019 15:18

Chcialbym zwrocic uwage na nastepujaca zaleznosc.

Otoz z biegiem czasu wzrost prozentualny gospodarek zaawansowanych ulega stagnacji w przecieienstwie do tkzw. gospodarek wschodzacych.

Natomiast u fundamentu produkcji jak wiemy lezy energia, tania energia.

Dochodzimy teraz do limitow CO2, ktore sa ustanawiane o ile sie nie myle stosunkowo dowolnie jesli chodzi o ustanowienie daty od kiedy zaczyna sie liczyc zmiany emisji , Jedynie co jest wazne jak najkrocej wstecz.

Tak wiec widzimy kraje uprzemyslowione mialy wiecej czasu na wzbogacanie atmosfery przez CO,2.

Dodatkowo w porownaniu z gospodarkami wschodzacymi maja w dyspozycji dwa narzedzia: wplyw na jeden z faktorow produkcji,

oraz poprzez kupno praw do emisji CO2 ...a jakze w krajach rozwinietych, posrednie finansowanie ich inwestycji w technologie ekologiczne

zaloguj się by móc komentować

papinka @ainolatak 8 stycznia 2019 15:04
8 stycznia 2019 15:40

W zimie ja czujnikow nie potzrebuje. Moj nos mi wystarczy aby wiedziec, ze jest podwyzszone zanieczyszczenie. 

zaloguj się by móc komentować

Greenwatcher @z-daleka 8 stycznia 2019 15:18
8 stycznia 2019 15:48

Tak, to właśnie jest to. Dlatego wybór CO2 tak genialnie utrwala obecne bieguny sił. Wielkie dzięki. Gdyby rzecz była uczciwa to przecież już powina być sformułowana jakakolwiek "pokuta" dla tych co w przeszłosci zyskali na taniej energii i bezlimitowej emisji, a przez to stać ich dzisiaj na technologie ujemnej emisji niedostepne reszcie. Dystans pomiedzy nimi ma się zwiększać, mimo, że owe wschodzące mają zasoby, ale ich wykorzystanie będzie b. drogie. Koszty jakie ponisą nie pozwolą im zbudować niezalezności ani zgromadzić kapitału na inne potrzeby. To co mogłoby być przeznaczone na inne dzidziny życia np. rozwój nauki i wspomniancyh wysokich technologii, pochłoną "zachęty: czyli kary i podatki emisyjne.     

zaloguj się by móc komentować

bendix @gabriel-maciejewski 8 stycznia 2019 10:25
8 stycznia 2019 15:52

Tak tak, to nawet jest zakazane i karane ;-)

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @jestnadzieja 8 stycznia 2019 13:29
8 stycznia 2019 16:03

A co do Krakowa, który rzeczywiście jest zanieczyszczony teraz, ale nie bardziej niż w przeszłości z wiadomych powodów, warto zwrócić uwagę na Krakowski Alarm Smogowy (KAS), który rozpętał w ostatnich latach wiele histerycznego piekiełka, nie tylko w Krakowie, choć tam przede wszystkim. Prezesem jest p. Guła, który jest jednocześnie prezesem Instytutu Ekonomii Środowiska, co to chciała dla Polski energooszczędnych domów współpracując m.in. z niemiecką fundacją Heinricha Boll

Na początku działalności KAS otrzymało pomoc agencji reklamowej Schulz Brand Friendly, która na zasadach pro publico bono zorganizowała dla kampanię społeczną - Chcemy oddychać i Nie rób dymu. KAS oprócz grantów na projekty z WIOŚ otrzymuje finansowanie z Funduszy Norweskich i ze słynnej Europejskiej Fundacji Klimatycznej, która nie widzi w Polsce miejsca dla węgla.

zaloguj się by móc komentować

z-daleka @Greenwatcher 8 stycznia 2019 15:48
8 stycznia 2019 16:04

Co ciekawe w ostanich latach USA mialo eksport produkcji poza granice kraju, co zrozumiale , ze sa obecnie przeciw limitom CO2

zaloguj się by móc komentować

jestnadzieja @ainolatak 8 stycznia 2019 16:03
8 stycznia 2019 16:21

Biorac pod uwage, ze Krakow jest na swieczniku turystycznym i otrzymuje kupe roznych grantow, dosc oczywista jest ta europejska"nadkontrola"; nagonka na piece (naprawde bardzo nieliczne) tez jest dosc oczywista ze wspomnianych przez Pania wzgledow. Dziwi mnie tylko postawa mieszkancow, ktorzy lykaja to wszystko gladko - jak jeden maz wszyscy sa przestraszeni, choc dopiero po przeczytaniu pomiarow :))

zaloguj się by móc komentować

tadman @jestnadzieja 8 stycznia 2019 16:21
8 stycznia 2019 16:32

Wychodzi się z domu i jest zimno, ale kiedy usłyszyszy się komunikat, że jest, - 8 °C, a odczuwalna temperatura - 15 °C to robi się człowiekowi zimno. :) 

zaloguj się by móc komentować

Greenwatcher @cortes 8 stycznia 2019 11:31
8 stycznia 2019 17:43

Uśmiałem się, ale razem z tym co napisał gabriel-maciejewski, a potem valser, to daje do myślenia. Być może gdybyśmy  wiedzieli jaki jest faktyczny koniec tych polakierowanych desek, filtrów itp. odpadów po ich oddaniu na śmietnik nie doznawalibyśmy szoku, że ktoś chce je spalić. A tak śmietnik czy zbiórka kończy żywot odpadu tylko w sumieniu: ja zrobiłem to co należy, a reszta mnie nie obchodzi. Bywa, że logistyka zagospodarowania odpadów, transport i sama utylizacja potrzebuje zwielokrotnionej energii i emisji.      

zaloguj się by móc komentować

zkr @Greenwatcher
8 stycznia 2019 18:37

spalarnie to inny temat
inna temperatura spalania a poza tym maja filtry

tu nie chodzi o CO2 tylko pozostale produkty spalania

tez przezywam wstrzas codziennie przechodzac ulica gdzie w kominow leci syf gorszy niz z silnikow diesla

tworzywa (a wiec i lakier z desek) podczas spalania nie daja tylko CO2 + H2O
tak moze twierdzic ktos kto skonczyl chemie na poziomie szkoly podstawowej

nawet zwykla folia (czyli polietylen) nie spala sie calkowicie, tworza sie jakies, czesto trudne do zdefiniowania, produkty niepelnego spalania (duza czesc jest rakotworcza)

ci co pala w kominku wszystkim co im wpadnie do reki nie dadza sie przekonac
podobnie bylo z tymi, ktorzy cale zycie zalatwiali swoje potrzeby za stodola i nie byli w stanie zrozumiec, ze toalete mozna miec w domu

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @Greenwatcher
8 stycznia 2019 18:47

"Jeden z noblistów, nie pamiętam który, zauważył, że technologie w nowoczesnym świecie Zachodu rozprzestrzeniają się wolniej niż w Afryce, gdzie niepiśmienni wymieniają doświadczenie przy jedynej w okolicy studni, po czym rozchodzą się do wiosek i domów."

Na zachodzie bez zmian.

24-letni innowator Boyant Slat z Holandii stworzyl organizacje-firme o nazwie "The Ocean Cleanup" [Sprzatanie Oceanu].

Tu jest zdjecie projektu montowanego w Kalifornii, z gazety "The Oregonian":

A long floating boom that will be used to corral plastic litter in the Pacific Ocean is assembled in Alameda, California, on Aug. 27, 2018. The boom will be towed Saturday, Sept. 8, 2018, from San Francisco to the Great Pacific Garbage Patch, an island of trash twice the size of Texas.

"A long floating boom that will be used to corral plastic litter in the Pacific Ocean is assembled in Alameda, California, on Aug. 27, 2018. The boom will be towed Saturday, Sept. 8, 2018, from San Francisco to the Great Pacific Garbage Patch, an island of trash twice the size of Texas."

[Dluga zapora plywajaca bedzie uzyta do otoczenia plastykowych odpadkow w Oceanie Spokojnym jest montowana w Alameda, Kalifornia 27 sierpnia, 2018. Zapora bedzie odholowana w sobote, 8 wrzesnia 2018, z San Francisco do Wielkiej Pacyficznej Laty Smieci, wyspy smieci dwukrotnie wiekszej niz Teksas.]

I dalej:

"Fitted with solar power lights, cameras, sensors and satellite antennas, the cleanup system will communicate its position at all times, allowing a support vessel to fish out the collected plastic every few months and transport it to dry land where it will be recycled, said Slat."

[Wyposażony w światła słoneczne, kamery, czujniki i anteny satelitarne, system sprzątania będzie komunikował swoją pozycję przez cały czas, umożliwiając statkowi pomocniczemu połów zebranych tworzyw sztucznych co kilka miesięcy i transport do suchego lądu, gdzie zostanie przetworzony, powiedział Slat.]

Ciekawa rzecz, ze przetwarzaniem [czy tzw. recycling] zajmuja sie miedzy innymi uznane z uwagi na jakosc i marke swoich wyrobow .....firmy odziezowe takie jak Patagonia, Mountain Hardwear, czy Marmot [i inne].

Te firmy produkuja mase rzeczy, takich jak kurtki polarowe (fleece jackets), ubrania przeciwdeszczowe, plecaki, uzywajac do tego celu miedzy innymi wlasnie plastykowych butelek i innych odpadow.

I ta sama gazeta wspomniana przez mnie powyzej, "The Oregonian" jeszcze nie tak dawno pisala o ruchu zachecajacym do kupowania i uzywania odziezy z welny, bawelny i lnu, poniewaz w ten sposob mozna zapobiec postepujacemu zanieczyszczeniu morz i oceanow.

Chodzi bowiem ich zdaniem o to, ze gdy pierze sie w pralce takie przetworzone z butelek i plastykowych odpadow kurtki z polaru, to te mikroskopijne czastki plastyku i szucznych tworzyw splywaja w dol rurami do kanalizacji i potem do rzek, strumieni i dalej do morz i oceanow, powodujac powstawanie zanieczyszczen i degradacje srodowiska morskiego.

Czyli ktos tu z nas chyba wariata robi, nieprawdaz?

 

 

zaloguj się by móc komentować

chlor @Greenwatcher
8 stycznia 2019 18:58

Dziwne, ale w strefie wrogiej znalazłem dosyć głęboką analizę na temat ociepleniowców i antyociepleniowców.

https://paweldrozdziak.wordpress.com/2019/01/07/winter-is-coming-cz-9-poznasz-przystojnego-bruneta/

Tam jest chyba z 9 artykułów na te tematy. Właściwie nigdy nie posyłam linków. Robię wyjątek.

zaloguj się by móc komentować

Starybelf @qwerty 8 stycznia 2019 13:07
8 stycznia 2019 19:40

To niemiecki wymysł, więc na odległość śmierdzi przewałem. Ale dopóki Mnimce będą rządzić Ojropą (a to perspektywa ok. 5 lat, albo i nie), to się skończy i Saksonia zapłaci za ekspoatację węgla brunatnego.

No i z tymi piecami tzw. kopciuchami, to też lepszy przewał, bo gdyby rząd był taki ekologiczny, to dałby granty na skonstruowanie takich filtrów kominowych, które mógłby każdy sobie zamontować, a które ograniczałyby emisję tego mitycznego CO2 i tych legendarnych pyłów PM10 i PM2.

No, ale ktoś, gdzieś posmarował, a na Andrzeja Dudę wylewa się pomyje, że powiedział prawdę o tzw. żarówkach energooszczędnych.   

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @gabriel-maciejewski 8 stycznia 2019 10:25
8 stycznia 2019 21:30

To z troski o Twój przewód kominowy ;)

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @jestnadzieja 8 stycznia 2019 14:10
8 stycznia 2019 23:15

chodzi o wywołanie warunkowego odruchu (psy Pawłowa)

zaloguj się by móc komentować

Paris @Szczodrocha33 8 stycznia 2019 18:47
8 stycznia 2019 23:30

Oj, tak, tak...

... ta zlodziejska banda  PRZYMIERZA  SIE  do  wielkiej  SEKWESTRACJI  naszych kieszeni z naszych pieniedzy... tylko tyle  i  nic wiecej  !!!

zaloguj się by móc komentować

mooj @Greenwatcher 8 stycznia 2019 11:46
8 stycznia 2019 23:41

Gdyby ślad takiej prawidłowości (zależność cen pum w detalu od wyników jakości powietrza w danej okolicu) pojawił się w mediach, to kwestia obecności smogu w przekaziorach umarłaby śmiercią naturalną

naturalną dla większości trendów w mediach - tj poprzez morderstwo/wyciszenie:)

zaloguj się by móc komentować

papinka @chlor 8 stycznia 2019 18:58
9 stycznia 2019 00:31

Dzieki za link. Facet potrafi pisac.

zaloguj się by móc komentować

qwerty @zkr 8 stycznia 2019 18:37
9 stycznia 2019 07:41

rozwój alergii u mieszkańców miast to takze wynik przebywania wśrodowisku nasyconym związkami chemicznymi, koincydencje znane i nie znane są ogromne, i nie dotyczy to CO2

zaloguj się by móc komentować

dziad-kalwaryjski @Greenwatcher
9 stycznia 2019 08:33

Warunkiem utrzymania władzy jest utrzymanie "rzeczywistości zapośredniczonych" wynikających z lęków- że tak pojadę corylizmem.

Między tobą a nauką ma być nauczyciel koncesjonowany, między tobą a żoną ma być guma, między toba a politykiem ma być tv, między toba a księdzem ma być prawnik, między tobą a powietrzem maseczka itd.

Bo tak będzie bezpieczniej. 

https://www.youtube.com/watch?v=V0PsAPkkyHs

zaloguj się by móc komentować

tadman @Szczodrocha33 8 stycznia 2019 18:47
9 stycznia 2019 09:47

Urządzenie z końcem roku odholowano do portu z powodu wadliwej pracy.

https://www.theoceancleanup.com/updates/wilson-to-return-to-port-for-repair-and-upgrade/

Szacowania wskazują, że z całej globalnej ilości plastiku trafiającej do oceanów tylko 1% pływa po powierzchni oceanów, kiedy 94% osiada na dnie. Szum w sprawie tego pierwszego przypadku wiąże się z tym, że ten rodzaj plastikowych śmieci jest aż nadto widoczny.

zaloguj się by móc komentować

Greenwatcher @tadman 9 stycznia 2019 09:47
9 stycznia 2019 10:38

Już dawno ci którzy odnajdowali mikrodrobiny plastiku na plażach najdalszych wysp oceanów zrobili profesury.

Jesteśmy gatunkiem wyjątkowym. Większość produktów ubocznych neustonu, pleustonu, planktonu itp. trafia na dno oceanu, Część bentosu to spożytkuje, a dla części będzie to trucizna. Czy plankton jest świadom tego barbarzyństwa i podejmuje jakieś kroki ograniczające?

Jesteśmy gatunkiem wyjątkowym. Od dawna wiemy, że nasza obecność w przyrodzie wywołuje skutki uboczne. Od niedawna wiemy dlaczego i co, to tak jak z tymi plastikowymi drobinami, z którymi mikroorganizmy plaży nie dają sobie rady, bo wcześniej w przyrodzie ich nie było, a nie ma co rozłożyć ich do związków prostych, strawialnych/przyswajalnych przez resztę świata żyjącego. W przyrodzie są jednak ustroje, które pożywią się tymi drobinami, są to antyludzcy aktywiści.

W tym samym gatunku mamy istoty, które używają rozumu by uczynić coś praktycznego by np. zapobiegać rozrostowi plastikowych opakowań i śmieci – co jest także korzystne ekonomicznie, ale także takie, które rozum wykorzystują by robić kariery na antropofobicznych postawach.  Po owocach ich rozpoznacie.

zaloguj się by móc komentować

kskiba19 @ainolatak 8 stycznia 2019 14:09
9 stycznia 2019 21:38

Dekodowanie wtedy zyska nowe, atrakcyjne, znaczenie.

zaloguj się by móc komentować

kskiba19 @qwerty 9 stycznia 2019 07:41
9 stycznia 2019 21:46

Niestety nie tylko miast

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować