-

Greenwatcher : "Od kiedy nie jesteśmy karmą dla wielkich kotów, boimy się samych siebie"

Przekop w nowym świecie

Ostatniego dnia marca roku 1895 telegraf poniósł wiadomość cesarza Wilhelma II do nadprezydenta Prus Zachodnich. Na ten sygnał Gustav von Gossler otworzył, ostatnim wkopem łopaty, sztuczny przepływ wód Wisły do Bałtyku. Była godzina 15:45. Na miejscu zgromadzili się inżynierowie, kupcy, przemysłowcy oraz tłum wieśniaków i rybaków. Świadkowie zapamiętali uroczyste słowa świeckiego urzędnika: błogosławię to wielkie dzieło Prowincji Zachodniopruskiej. Dla nadprezydenta i świty zbudowano, dla lepszego prospektu, platformę widokową. Woda przelała się metrowej szerokości wykopem w kilkusetmetrowy kanał o szerokości 50 m. W ciągu pół godziny Wisła poszerzyła wypływ z grobli w mierzeję do 80 m. W następnych godzinach porwana została do morza pusta platforma nadprezydenta, a szerokość koryta na wejściu w pole nagich wydm miała już ponad 200 metrów. Nurt nadal porywał piaszczyste brzegi i wlekł je do Bałtyku. W kolejnych dniach nad bezpieczeństwem gapiów czuwał żandarm, a rzeka sama, już bez udziału człowieka, rzeźbiła swoje koryto. W ujściu osiągnęła wtedy ponad 400 m.        

Powyższy opis dotyczy pokonania krótkiego fragmentu w Mierzei Wiślanej. Rząd Prowincji wykupił, dla wykonania całego przekopu Wisły do morza, pas uprawnej ziemi o długości 7,5 km i średniej szerokości 1,1 km. Zlikwidowano 60 zamieszkałych gospodarstw. Firma Ph. Holzmann i spółka z Frankfurtu nad Menem miała wykonać imponujący, siedmiokilometrowy suchy wykop, o szerokości od 250 do 400 m, między starym wałem Wisły, a podnóżem samej mierzei. Wyłoniona w przetargu, miała już doświadczenie z prac ziemnych przy budowie Kanału Kilońskiego. Nad Wisłą i Bałtykiem prace miały objąć ponad 8 mln m3 ziemi, z której cześć przeznaczono na: wzniesienie nowych wałów przeciwpowodziowych, umocnienie brzegów, przegrody Wisły Gdańskiej i Wisły Elbląskiej. Sprowadzono z daleka maszyny wydobywcze, 20 składów wagonów i 25 lokomotyw, pompy odwadniające i żurawie dźwigowe. Materiały budowlane dostarczano rzeką, a z Wisły przeładowywano je na wagony. Były to głównie kamienie. Otoczaki transportowano z Prus statkami żaglowymi, a kamień łamany małymi parowcami z Bornholmu. Oprócz tego faszyna, większe drewno na konstrukcje i na umocnienia. Pracowało około 40 różnych maszyn parowych, a więc musiało być dowożone jakieś energetyczne paliwo do pieców. Miejsca przeładunkowe były oświetlone prądem elektrycznym. W codziennej pracy było 1000 robotników, a same roboty trwały między 1891 a 1895 rokiem. W pierwszych czterech latach budowano główny przekop. Zalano go jesienią roku 1894. W kilka miesięcy później, wspomniany von Gossler wykonał ostatni, symboliczny wkop, skracając Wiśle drogę do Bałtyku. A był to dopiero początek regulacji ujścia rzeki, który trwał do roku 1915. Prace objęły między innymi: Wisłę Gdańską i Elbląską, Nogat, samo koryto Wisły i wały przeciwpowodziowe na odcinku od Tczewa do Świbna oraz od Białej Góry do Mikoszewa. Wybudowano kilka portów, nowe przeprawy i fragmenty nowych łożysk rzek. Prócz tego były prace w depresjach oraz w deltach rzek, uchodzących do Zalewu Wiślanego. W terenie polderów pojawili się ludzie, a kolejne pokolenia pionierów, żyją tu do dzisiaj w takiej zależności od przyrody, której nie ogarnia wyobraźnia najbardziej zajadłego ekologisty.   

Skala przedsięwzięcia i zmian, które ona spowodowała, była i jest gigantyczna. Nie muszę chyba nikogo nadmiernie przekonywać, że obecnie sama myśl o podobnej inwestycji i podobnym zasięgu oraz skutku oddziaływania byłaby absolutnie niedopuszczalna. Sama tylko myśl, a tylko dlatego, że współczesne ograniczenia, głównie umysłowe, dominują tysiąckroć bardziej nad współczesną wiedzą i technologią niż adekwatna proporcja z przełomu wieków XIX i XX. To prawda, że starsza brała się z niewiedzy, ale dla niej jest usprawiedliwienie, bo nauki przyrodnicze wyłonią np. ekologię i sozologię dopiero w drugiej połowie wieku XX. Dla współczesności usprawiedliwienia nie ma, bo ona wykorzystuje owe dziedziny niemal wyłącznie  do rozszerzania sfery lęków i strachów.

Nikt z ówczesnych budowniczych nie mógł się spodziewać, że w obszarze zmian, które dziś byłyby nazwane negatywnymi i znacząco negatywnymi, będą kiedyś powołane niemal wszystkie formy ochrony przyrody, z wyłączeniem parku narodowego. Cały antropogeniczny przekop został objęty granicą obszaru Natura Ujście Wisły PLB220004, a koryto w przerwanej mierzei jest w granicy obszaru Natura 2000 Ostoja w Ujściu Wisły PLH220044. Fragment usypanego przez zniewoloną Wisłę stożka ujściowego jest najważniejszym na mierzei, faunistycznym rezerwatem przyrody o nazwie Mewia Łacha, gdzie celem ochrony jest: zachowanie, ze względów dydaktycznych i naukowych, kolonii lęgowych rzadkich gatunków rybitw, miejsc lęgowych odpoczynku i żerowania ptaków siewkowatych i blaszkodziobych oraz krajobrazu stożka ujściowego Wisły. Rezerwat ten ustanowiono dokładnie w 100 lat od daty rozpoczęcia budowy przekopu Wisły, a wątpię by ktoś raczył ową koincydencję zauważyć. Jest to prawdopodobnie jedyne miejsce, gdzie na bałtyckich plażach i łachach Mierzei Wiślanej swobodnie gniazdują ptaki wodno-błotne. Tutaj polują i wypoczywają bałtyckie foki. Przypomnę, że cały czas mówimy o terenie gwałtownie naznaczonym ludzką działalnością. Sama mierzeja, mimo że przekopana, jest wyjątkowym i pierwszorzędnym w skali kontynentu obszarem koncentracji i migracji awifauny wędrownej. Wisła Elbląska oraz Wisła Gdańska - odcięte śluzami, wraz z niemal całymi Żuławami Gdańskimi, są w obszarze chronionego krajobrazu. Część Nogatu, wraz ze śluzą, jest w granicy dwóch obszarów Natura 2000 Dolina Dolnej Wisły PLB040003 oraz Dolna Wisła PLH220033 itd., itd. Wiem, że dręczę tą wyliczanką, ale każda z tych form ochrony przyrody powstała w miejscu, gdzie z przyrodą walczono i gdzie odnajdziemy ślady ludzkiej działalności. Niekiedy tak zabliźnione, tak wpasowane w powierzony „ogród”, że nie sposób odróżnić co jest dzikie, a co antropogeniczne. Dodatkowo, bo naturalność nie jest jedynym przedmiotem ochrony przyrody, nieprzeciętne są tu: bogactwo siedlisk przyrodniczych, różnorodność biotyczna i abiotyczna, złożoność i zależność ekosystemowa.

W zasięgu oddziaływania regulacji ujścia Wisły znalazł się także Zalew Wiślany - obecnie w unijnej formie ochrony o nazwie Zalew Wiślany PLB280010 oraz Zalew Wiślany i Mierzeja Wiślana PLH280007. Już ponad 100 lat temu byli tacy, którzy przejęci inwestycją regulacji ujścia Wisły prognozowali wypłycenie cieśniny Piławskiej i jej niezdatność do żeglugi. Teraz są i tacy, którzy będą nas przekonywać, że obecna tu przyroda to jej marne resztki, których nie wolno naruszać, a wszystko trzeba przywrócić do stanu jaki tu kiedyś był. Można by ich wysłać do zamku Karpniki, by pogadali z portretem Hohenzollerna. Niestety skutkiem postępu jest to, że każdy dziad może gadać, do woli i bez odpowiedzialności, a trzeba go wysłuchać. Nie tylko tu zachodzi umysłowy regres, albowiem konsekwencją jest to, że owe bogactwo przyrodnicze ma obniżać potencjał rozwojowy i podwyższa jego koszty. Tam, gdzie jest deficyt przyrody nic takiego się nie dzieje, a co więcej poprawy nie widać. I to jest norma. Chyba też wybiorę się z tym problemem do Schloß Fischbach. Tymczasem wracam do przekopu.

Pięćdziesiąt lat przed jego podjęciem, w roku 1840, Wisła sama dopuściła się katastrofy ekologicznej. Gdybyśmy byli jej bezpośrednimi sprawcami byłaby ona nazwana największą w czasach historycznych na Mierzei Wiślanej. A może nawet w Europie? Na przełomie stycznia i lutego tamtego roku, mniej więcej w połowie biegu Wisły Gdańskiej, zwanej także Martwą, w pobliżu wsi Górki, utworzył się zator lodowy. Gwałtowne wezbranie nie znalazło tym razem ujścia na Żuławy Gdańskie, ale przedarło się na północ pod mierzeję. Tu jest nasz pośredni udział albowiem tereny na południu chronił przeciwpowodziowy wał. Fala rozlewiska dotarła pod wydmę, a pochłaniała jej ściany tak skutecznie, że wody powodziowe znalazły szybsze ujście do Bałtyku, nie fatygując się starym korytem ku Gdańskowi. W krótkim czasie rzeka wyżłobiła tu głęboką rynnę szerokości ponad 700 m, a cały materiał z mierzei osiadł na dnie zatoki. Przełom przez Mierzeję Wiślaną skrócił jej bieg o prawie 14 km. Wincenty Pol, profesor geografii, zwykle kojarzony z górami, nazwał nowy, krótki odcinek rzeki Wisłą Śmiałą. Ślad tej katastrofy objęty jest teraz, w całości, granicą obszaru Natura 2000 Ostoja w Ujściu Wisły PLH220044, a oprócz tego jest tu drugi obszar naturowy, o nazwie Ujście Wisły, w którym ochronie podlegają populacje wybranych gatunków ptaków. Jest także  faunistyczny rezerwat przyrody Ptasi Raj. Podobno doświadczenie z Wisły Śmiałej umiejętnie wykorzystano kilkadziesiąt lat później pod Świbnem. A jak jest dzisiaj? Czy dzisiaj też potrafimy korzystać z minionych doświadczeń, których owoce mamy w obszarach ochrony przyrody? 

Dzisiaj przełom Wisły Śmiałej ma prawie 2,5 km długości. Wisła w przekopie pod Świbnem i Mikoszewem wpływa w mierzeję korytem ponad 400 m szerokości. Zanim dotrze do wód Bałtyku pokonuje 700 m odcinek mierzei, a następnie ponad 2 km stożek łachy, który sama usypała przez ponad 100 lat. Odcinek Mierzei Wiślanej, na którym wytyczono przebieg planowanego kanału żeglugowego, z Zalewu Wiślanego na Bałtyk, ma około 1,2 km. Długość kanału ma mieć 1,35 km, maksymalna szerokość użytkowa 120 m, a głębokość 5 m. Różnice zajęcia terenu i objętości materiału ziemnego, stojącego na przeszkodzie do morza, są w tych trzech „przełomach” spore.

W umocnionym kanale, odciętym od wód gruntowych, będzie śluza. Jej codzienną funkcją będzie wyrównywanie poziomów wody dla jednostek, chodzących w jedną bądź w druga stronę, między Bałtykiem i Zalewem Wiślanym. Poważną funkcją będzie powstrzymywanie swobodnej, niekontrolowanej migracji wód pomiędzy akwenami. Nie ma w tym żadnego ekologizowania o zasoleniu lub zasłodzeniu. Bywa bowiem tak, że szczególne, a powtarzające się, warunki wodne i atmosferyczne podnoszą stan morza. Napierające wody sztormowe wdzierają się do Zalewu Wiślanego, a dopływające z lądu nie mają ujścia. To miniony, a oby nie przyszły, scenariusz powodzi dla terenów powyżej poziomu morza, i topieli, dla tych leżących poniżej. Śluza w kanale jest niezbędna.

Piasek z mierzei będzie wykopany i przetransportowany. Jego część zasili budowę falochronów, a kolejna trafi na sztuczną wyspę, zaplanowaną na Zalewie Wiślanym. Na sztuczną wyspę będą trafiały też osady wydobyte: z już istniejących torów wodnych, z nowego toru pomiędzy Elblągiem, a przekopem mierzei w Nowym Świecie (kiedyś była tu osada) oraz z portów osłonowych Zatoki Gdańskiej i Zalewu. Wyspa ma być dedykowana ptakom, głównie siewkowym i blaszkodziobym. Nad kanałem będą wybudowane dwa obrotowe mosty, które mają zapewnić ciągły ruch samochodów na drodze do Krynicy Morskiej. Zmiany będą również w ujściu rzeki Elbląg, gdzie nowy most zastąpi stary w Nowakowie. Tu też są planowane prace przebudowy toru wodnego, by jednostki, idące w górę lub w dół rzeki, miały wygodną i  bezpieczną drogę. Przebudowane zostaną niewielkie odcinki leśnych dróg gruntowych oraz drogi gminne. Powstaną wewnętrzne drogi przy kanale żeglugowym, do portu osłonowego i nadbrzeżna, a oprócz tego ścieżki rowerowe i piesze. Na mierzei powstanie kilka budynków obsługi kanału. Ot i wszystko, a jak daleko do pruskiego rozmachu sprzed stu laty.

Dla planowanego przedsięwzięcia sformułowano, w procesie publicznej oceny oddziaływania na środowisko (to właśnie dziadowska agora), 162 warunki jej realizacji (nie licząc podpunktów), co bardzo ucieszyło jej przeciwników. Nabrali po tym pewności, że jej koszty tak wzrosną, że nie wystarczy na nią funduszy, a jeżeli nawet, to utopią one obecnie rządzących. Decyzja o środowiskowych uwarunkowaniach ma 114 stron formatu A4 oraz dwa złączniki. Największą cześć tej decyzji zajmuje uzasadnienie (93 strony), gdzie tłumaczy się rożnym dziadom, że np. zniszczenie, wskutek inwestycji, jednego gniazda łabędzia niemego, które znajduje się w sąsiedztwie obecnego toru wodnego, nie naruszy spójności i integralności europejskiej sieci oraz programu ochrony przyrody Natura 2000. Nie zostaną sprofanowane fundamenty dyrektyw siedliskowej i ptasiej, a Unia Europejska nie zachwieje się w posadach. Proszę uwierzyć, że to nie jest żart, ani przypadek skrajny. Jak tylko przejdzie mi trauma tej lektury, to będę się długo zastanawiał jak ją szanownym czytelnikom opisać (i czy w ogóle), bo naprawdę moim celem nie jest ośmieszanie ochrony przyrody. Mamy zatem: 24 warunki ogólne, 49 warunków powodowanych ochroną cennych wartości przyrodniczych, 4 warunki dla kompensacji zniszczonego fragmentu wydmy szarej i 23 warunki dla prac w granicy rezerwatu przyrody Zatoka Elbląska. Opracowano także 46 punktową listę warunków ochrony środowiska dla projektów budowlanych: portu osłonowego, kanału żeglugowego przez Mierzeję Wiślaną, stanowiska postojowego jednostek na Zalewie Wiślanym, układu drogowego i mostowego przy kanale, toru wodnego na Zalewie Wiślanym i na rzece Elbląg, sztucznej wyspy, nowego mostu w Nowakowie i dróg dojazdowych. By sprawdzać czy prognozowane zmiany nie przekroczą oczekiwań zalecono ich monitoring, spisany w 36 punktach dodatkowych.

Jarosław Kaczyński, kilka miesięcy przed wydaniem tej decyzji, wbił łopatę w piasek Mierzei Wiślanej. Ziemia zadrżała. Wysłany tym gestem sygnał zelektryzował samozwańczych cesarzy ludzkich umysłów, nawet w najdalszych krańcach nowego świata.    

 

Obwieszczenie Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Olsztynie z dnia 05 grudnia 2018 r., znak WOOŚ.4211.1.2017.AZ.68

 

 



tagi: ochrona przyrody  mierzeja wiślana  przekop 

Greenwatcher
21 stycznia 2019 08:09
43     2483    11 zaloguj sie by polubić
komentarze:
gabriel-maciejewski @Greenwatcher
21 stycznia 2019 08:15

Wygrałeś konkurs, jedziesz za darmo do Baranowa, musisz sobie tylko nocleg znaleźć. Daj znać na coryllusavellana@wp.pl jak się nazywasz, bo muszę Cię dopisać do listy

 

zaloguj się by móc komentować


Matka-Scypiona @Greenwatcher
21 stycznia 2019 08:29

Cos czuję,  ze na wbiciu łopaty przez Jarosława Kaczyńskiego się skończy 

zaloguj się by móc komentować

Zbigniew @Matka-Scypiona 21 stycznia 2019 08:29
21 stycznia 2019 09:26

Toż wszyscy wiedzom ;) , że przekop Mierzeji Wiślanej jest instalacją wojskową. Z ciekawością obserwuję kiedy dostaną po łapach tzw. "ekolodzy", tu nie będzie żartów. Z drugiej strony trwa walka o to kto będzie płukał materiał z wykopu - cel pozyskanie bursztynu.

zaloguj się by móc komentować

tadman @Zbigniew 21 stycznia 2019 09:26
21 stycznia 2019 10:12

Przy budowie Portu Północnego prace refulacyjne pozwoliły pozyskać wiele bursztynów, w tym sporo o panadprzeciętnej wielkości, więc tu zapewne ktoś już ostrzy sobie zęby.

zaloguj się by móc komentować

Krzysztof5 @Greenwatcher
21 stycznia 2019 10:23

Life’s but a walking shadow, a poor player

That struts and frets his hour upon the stage

And then is heard no more. It is a tale

Told by an idiot, full of sound and fury,

Signifying nothing.

https://wprawo.pl/2018/07/09/hipokryzja-obroncy-kornika-pozytywnie-zaopiniowal-gigantyczna-budowle-w-puszczy-noteckiej/

przepraszam, ale...mam 'dysonans poznawczy'

zaloguj się by móc komentować

tadman @Krzysztof5 21 stycznia 2019 10:23
21 stycznia 2019 11:36

Poszukałem w internecie i informacje związane z prof. Tryjkowskim w kontekście budowy gmaszyska w Stobnicy zaczęły się pojawiać na początku lipca 2018, począwszy od onetu, a skończywszy na niezaleznej.pl.

zaloguj się by móc komentować

olekfara @Greenwatcher
21 stycznia 2019 13:37

Przekop w starym świecie? Stalagmit umieścił kiedyś taką mapę:

Błąd kartografa, czy rzeczywiście było w tym miejscu połaczenie.

zaloguj się by móc komentować

mniszysko @Greenwatcher
21 stycznia 2019 13:40

Bardzo dziękuję za ten artykuł. Świetnie on koresponduje z dzisiejszym tekstem Coryllusa o kolonizacji i Elblągu.

Najbardziej w Beskidach uwielbiam chodzić po halach. A one przecież są antropogeniczne. Jest cała flora związana z halami i wypasem owiec. I tylko żal człowieka ogarnia, jak znikają wraz z zaprzestaniem hodowli owiec i odejściem do historii Łemków (to widać np. w Beskidzie Popradzkim).

zaloguj się by móc komentować


tadman @jestnadzieja 21 stycznia 2019 13:47
21 stycznia 2019 13:52

Przepraszam zainteresowanego i dziękuję.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Greenwatcher
21 stycznia 2019 15:06

Super notka. Łapię się za głowę: czego my jeszcze nie wiemy z historii Polski. Czy może z geografii Polski. Po prostu szok. Wielkie dzięki. Bardzo kształcąca.
PS. Tzw. dzisiejsza "ekologia" to tylko bat na "mniej ważne plemiona", żeby je powstrzymywać przed naturalnym pędem do jakiegoś rozwoju. "Ekologia" nie obowiązuje "starszych i ważniejszych". Władymir Władymirowicz wybudował 5 km mostu z Rosji na Krym, czym zapewne nieźle namieszał w tamtejszym "środowisku morskim i lądowym", nie mówiąc o krajobrazie i żaden ekolog niemiecki nawet się nie zająknął. O tutejszych, też zresztą "tak raczej niemieckich" - nawet nie trzeba mówić. Wielkie milczenie.

zaloguj się by móc komentować

tomciob @Greenwatcher
21 stycznia 2019 15:31

Witam.

Świetna notka. Gratuluję i pozdrawiam

zaloguj się by móc komentować

Greenwatcher @olekfara 21 stycznia 2019 13:37
21 stycznia 2019 16:23

Ale dlaczego błąd? Tak powstawały mierzeje. 

Godne polecenia opracowanie DELTA WISŁY powyżej i poniżej poziomu morza pana Kazimierza Cebulaka, a tam między wieloma ciekawymi tekstami rozpalajaca wyobraźnię mapa delty Wisty wg H. Bertrama dla około 1300 roku. (tutaj jej kolorowa wersja z sugestywnym ujściem wód Zalewu Wiślanego do morza, ze strony pt. Średniowieczne bractwa żeglarskie dolej Wisły i Żuław cz. II, na dole strony zwinięta mapka).

Paleogeografia w artykule Naturalne i antropogeniczne przemiany krajobrazów delty Wisły, pani Joanny Plit, a tam także „unacześniona” mapa dla 1300 r. z naniesionymi "połaczeniami" a nawet datami. 

zaloguj się by móc komentować

Greenwatcher @Zbigniew 21 stycznia 2019 09:26
21 stycznia 2019 16:32

Panie Zbigniewie, pan tu sobie żarty robi, a temat obronności RP w związku z budową kanału był poruszony w ocenie publicznej. Jednak sprawy, tu cytuję związane z aspektem bezpieczeństwa Państwa i zagrożeń dla obronności nie są rozstrzygane w postępowaniu w sprawie wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach.

Nie doszukałem się żadnych zębów smoka i bunkrów, a dla takich instalacji trzeba by na pewno wykonać nielichą kompensację przyrodniczą.   

zaloguj się by móc komentować

Greenwatcher @Krzysztof5 21 stycznia 2019 10:23
21 stycznia 2019 16:35

Proszę o wyrozumiałość, ale z czym ten dysonans?

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Greenwatcher
21 stycznia 2019 16:44

Bardzo ciekawa historia

.

 

zaloguj się by móc komentować

Greenwatcher @mniszysko 21 stycznia 2019 13:40
21 stycznia 2019 16:45

Miałem tę samą myśl. To co Brat napisał o Beskidach mieści się także w tym co napisał Coryllus:

Porzućmy więc wszystkie pochodzące z tych dwóch obszarów pojęcia ( a przynajmniej większość z nich) i zajmijmy się opisem rzeczywistości, tak jak ją postrzegamy, odczuwamy i jak ona się nam odwzajemnia, przynosząc zyski i różne frajdy.

Zaniechanie tradycyjnej gospodarki to jeden z największych problemów ochrony przyrody. Jest powszechny, ale pojęcia z dwóch obszarów zawracją nam uwagę na smogi i klimaty.  

zaloguj się by móc komentować

Greenwatcher @tomciob 21 stycznia 2019 15:31
21 stycznia 2019 17:11

Dziękuję za lekturę i również pozdrawiam. 

zaloguj się by móc komentować

Greenwatcher @pink-panther 21 stycznia 2019 15:06
21 stycznia 2019 17:44

Paleogeografia, paleoekologia i historia gospodarcza - ich połączenie to rarytas.

Już kiedyś pisałem, że każdego dnia każdy z nas uczestniczy, czy tego chce czy nie chce, w co najmniej kilkunastu projektach ochrony przyrody. Koszty jakie ponosimy na ochronę przyrody są o wiele większe niż te, które kiedyś ponosili nasi sąsiedzi np. podczas budowy autostrad. Ktoś dba aby wiedza o tym nie zawróciła nam w głowach. To, że w Niemczech rozrasta się populacja wilka nie oznacza, że będą tam budowali dodatkowe przejścia dla tych zwierząt. Wielkie milczenie. 

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @Greenwatcher 21 stycznia 2019 17:44
21 stycznia 2019 18:51

Niemcy nie muszą przestrzegać wszystkich reguł, w końcu sami je tworzą. 

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @Greenwatcher
21 stycznia 2019 20:28

Każdy Pański tekst powinien trafiać obowiązkowo na biurko przynajmniej ministra środowiska. Może wtedy byłaby dla nas jakaś nadzieja obrony przed planami przekształcenia Polski w rezerwat dla Huronów, lub co gorsza Nołplisów. Niedawno taką katastroficzną wizję przyszłosci przedstawiał tu na SN Jacek Jarecki.

Sprawa przekopu przez Mierzeję Wiślaną będzie przwdziwym pokerowym "sprawdzam" dla oceny pola manewru DZ.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @pink-panther 21 stycznia 2019 15:06
21 stycznia 2019 20:50

Federacja Rosyjska nie jest członkiem UE. Żadnego interesu  do niej ekolodzy niemieccy czy jacyś inni, paneuropejscy mieć nie mogą. A nawet gdyby cos mieli, to kogo to w Rosji by obeszło.

zaloguj się by móc komentować

mooj @stanislaw-orda 21 stycznia 2019 20:50
21 stycznia 2019 21:08

Jest członkiem Rady Europy (to to z flagą, "komisją wenecką" etc). Traktaty międzynarodowe ( w tym środowiskowe) to nie tylka unia

https://www.coe.int/en/web/conventions/full-list

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @Greenwatcher
21 stycznia 2019 21:27

 Woda przelała się metrowej szerokości wykopem w kilkusetmetrowy kanał o szerokości 50 m. W ciągu pół godziny Wisła poszerzyła wypływ z grobli w mierzeję do 80 m. W następnych godzinach porwana została do morza pusta platforma nadprezydenta, a szerokość koryta na wejściu w pole nagich wydm miała już ponad 200 metrów. Nurt nadal porywał piaszczyste brzegi i wlekł je do Bałtyku. W kolejnych dniach nad bezpieczeństwem gapiów czuwał żandarm, a rzeka sama, już bez udziału człowieka, rzeźbiła swoje koryto. W ujściu osiągnęła wtedy ponad 400 m.

Pól wieku temu płynąc z mamą promem Świbno-Mikoszewo powiedziałem: ale ta Wisła szeroka. Na to pan z obsługi promu: to przekop. Jakie musieli mieć koparki !? Tak sobie pomyślałem.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @mooj 21 stycznia 2019 21:08
21 stycznia 2019 21:36

to jednak co innego niz formalne członkowstwo w ramach UE

zaloguj się by móc komentować

Greenwatcher @Grzeralts 21 stycznia 2019 18:51
21 stycznia 2019 22:17

Szanowny Grzetalsie, po takim stwierdzeniu jakie zrobiłeś, zwykle dyskusja się kończy. Niestety. A powinna się właśnie zaczynać. Wiemy, że gramy z szachrajem, który tworzy nam reguły i w trakcie gry je zmienia. Jak zatem grać tą naszą słabością? Czy zajmuje się tym jakiś ekspert Instytutu Studiów Zachodnich? Ktoś kiedyś słyszał o takowym?  

Mam wrażenie, że w tym przypadku obszerne uzasadnienie decyzji o „przekopie” jest udziałem w takiej właśnie grze. Ono jest tak zrobione by komisyje wraz z polskojęzyczną ekspozyturą miały jak najmniej przyczółków. Dlatego np. ten wątek o łabędziu niemym - wszak to poważnie zagrożony ptak w UE. To jest b. ciekawa rozgrywaka. Dotąd mielismy rympał w wykonaniu prof. J. Szyszko. Teraz mamy urzędniczą "pasówkę".  Za radą Józefa Balcerka zapukaliśmy przed włamem, a jak napisała pani Jolanta-Gancarz: pokerowe sprawdzam. Karty są znaczone i jedna i druga strona o tym wie. 

Własny budżet jest kluczowy i jestem pewien, że to już pierwsze niemiłe zaskoczenie dla drugiej strony. Drugim jest tzw. procedura i to też może zdumiewać przeciwnika, po doświadzceniach z minionym ministrem, który jej zupełnie nie kumał.  

zaloguj się by móc komentować

Greenwatcher @stanislaw-orda 21 stycznia 2019 21:36
21 stycznia 2019 22:19

A poza tym i tu i tu bolszewia. 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Greenwatcher 21 stycznia 2019 22:19
21 stycznia 2019 22:49

Oczywiście, z tym że bez względu na formę i rodzaj despotii (demokratyczna zdrowa lub  zdegenerowana do totalniactwa)  duży i silny może więcej.

zaloguj się by móc komentować

mooj @stanislaw-orda 21 stycznia 2019 21:36
22 stycznia 2019 00:22

nie do końca

różnice , owszem są 

ale mój wpis jest reakcją na tezę "Żadnego interesu  do niej ekolodzy niemieccy czy jacyś inni, paneuropejscy mieć nie mogą."

Mogą

zaloguj się by móc komentować

Zbigniew @mniszysko 21 stycznia 2019 13:40
22 stycznia 2019 12:20

W Beskidzie Sądeckim w Popradzkim Parku Krajobrazowym, tam się wychowywałem. Jak pojechałem na równiny dlugo nie mogłem się przyzwyczaić do "normalnych" kościołów, tak samo nie mogłem się przyzwyczaić do malarstwa kościelnego. Długo dla mnie obraz religijny to ikona. Pamiętam, że cerkiew p.w. św. Jakuba w Powroźniku koło Krynicy wydawała mi się taka duża, a kościół/cerkiew w Krynicy Dolnej to dla mnie była wręcz katedra... Wracając do owiec, w czasie okupacji zwierzęta te nie podlegały obowiązkowym dostawom, po wojnie chyba też nie (koza była wtedy w górach symbolem biedoty). Owczarstwo rozłożył gen. W. Jaruzelski, stan wojenny uniemożliwił wysyłkę zakontraktowanych jagniąt na zachód. Oprócz tego w latach 80-tych XX wieku nasi panujący sprawadzali baraninę z Nowej Zelandii - moja mama do dziś zapamiętała tę ochydę, skutecznie obrzydzono Polakom baraninę. Po 89 roku młodzi z gór wyjechali za chlebem i tak kultura pasterska powoli umarła. Natomiast jeśli chodzi o Łemków, no cóż ... wyrzucenie ludzi z własnej ziemi nie było dobre, lecz niestety w tamtych latach nie tylko im zrobiono krzywdę. Niemniej jednak dalej jestem zakochany w budownictwie ruskim w Beskidzie Sądeckim, dlatego bardzo mi się podoba to co zrobili ludzie - nie wiem jakiego słowa użyć (wybudowali, zrekonstruowali) łemkowską chyże - Chata nad Wisłokiem.

Obraz może zawierać: drzewo, niebo, dom, chmura, roślina, trawa, na zewnątrz i przyroda

zaloguj się by móc komentować

onyx @Grzeralts 21 stycznia 2019 18:51
22 stycznia 2019 13:20

Może to jest główna przyczyna mordu śp. P. Adamowicza? WOŚP jest tylko przykrywką medialną. Właśnie opozycja wypchnęła jakiegoś szeregowego posła by wrzucił w eter mem pt. "Wolne Miasto Gdańsk".

https://twitter.com/MarcinHenka/status/1087484483111137281

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @Greenwatcher 21 stycznia 2019 22:17
22 stycznia 2019 13:43

Absolutnie. Tylko, czy my mamy realnie szansę w tej konfrontacji? Bez asa w rękawie nie. Chyba, że dozorca tej gry się wtrąci.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @onyx 22 stycznia 2019 13:20
22 stycznia 2019 13:44

Możemy tylko gdybać, niestety.

zaloguj się by móc komentować

onyx @Grzeralts 22 stycznia 2019 13:44
22 stycznia 2019 14:44

No jasne. Ale np. ciągnące się latami wokół niego śledztwo mogło być skutecznym bacikiem władzy by nie fikał przeciwko projektowi. Bo czymże są te jego finansowe wałki wobec takiej sprawy? Jak oglądam seriale na Netflixie o kulisach władzy to tak to właśnie wygląda. Pasowałoby do tej układanki. Patrzmy w tym kierunku to może inne znaki się pokażą.

zaloguj się by móc komentować

Greenwatcher @Zbigniew 22 stycznia 2019 12:20
22 stycznia 2019 17:05

Piękne. A skąd rzeki i żegluga śródlądowa? 

zaloguj się by móc komentować

mniszysko @Greenwatcher 22 stycznia 2019 17:05
22 stycznia 2019 17:25

Pewnie dlatego, że przez cały Beskid Sądecki przepływa Poprad, który między Starym a Nowym Sączem łączy się z Dunajcem. Od Sącza wzdłuż Popradu aż do Muszyny dawnymi czasy biegł szlak węgierski. Ale to na pewno Pan wie  :-D

P.S. Słowacy wykorzystali przełom Popradu pod Łopatą Polską i wybudowali tam małą elektrownię różnicową (chyba tak się to nazywa).

zaloguj się by móc komentować

Zbigniew @mniszysko 22 stycznia 2019 17:25
22 stycznia 2019 19:41

Mój rodzinny dom usytuowany jest w Krynicy (celowo nie piszę Zdrój, bo to takie masło maślane) nad potokiem Kryniczanka. W latach 80-tych XX nie dało się tam kąpać, woda brudna i do tego spuszczano ścieki z mleczarni (upadła) i borowinę z zakładów zdrojowych. Dziś jest troszkę lepiej. Wakacje spędzałem w Powroźniku, gdzie mieszkali rodzice mojej mamy od 1947 roku (przyjechali z Laskowej koło Limanowej),z nadleśnictwa dostali połemkowski dom. Dopiero na początku lat 90-tych XX wieku okazało się, że dziadek był w Batalionach Chłopskich ps. Pałka. Jak mama wspominała w domu NIGDY nie mówiło się co tata robił w czasie wojny, dziadek nie ujawnił się po wojnie i dlatego przeżył ( to wiem teraz). Na wakacjach jak to na wakacjach na wsi, kąpanie się w potoku Muszynianka, sianokosy (najpierw trzymanie za lejce konia przy wozie drabiniastym i odganianie z niego gzów, przewracanie, grabienie siana, no i jak już był człowiek starszy to koszenie ręczną kosą, rozładowywanie fury siana w stodole itp. chyba wszyscy wiedzą jakt o wygladało), żniwa - zaszczytu koszenia zboża nie dostąpiłem (to wręcz dla dziadka była "liturgia"), wiązałe i składałem snopki, wykopki - uwielbiam zapach ziemi, nie ma co tu się za bardzo rozpisywać, bo wszyscy wiedzą jak wyglądały wakacje na wsi.

Wracając do rzek, faktycznie Poprad to było coś ... pojechać nad Poprad, no to był wypad i jakoś tak człowiek wszedł w te rzeki ... podobają mi się statki zwłaszcza parowe (chodzi mi po głowie artykuł o tej tematyce).

Wydaje się, że Beskid Sądecki ma bardzo mało wspólnego z tematyką SN (handel wołami) jednak proszę zobaczyć na to co znalazłem na stronie (gdzie bardzo uczciwie przedstawiono tam uwarunkowania historyczne):

 https://www.uzdrowiskozegiestow.pl/uzdrowisko/zegiestow-wies/

'"[...] Okoliczna ludność polska nazywała Łemków Rusinami lub, niekiedy, Rusnakami. Łemkowie aż do upadku Rzeczpospolitej szlacheckiej trudnili się hodowlą owiec i bydła, które jesienią sprzedawano przeważnie w Łabowej, sławnej jarmarkami na ruskie i węgierskie woły. Przejście tych ziem pod zabór austriacki przyniosło chłopom pewne ulgi w wykonywaniu powinności na rzecz pana, ale wzrosły niepomiernie obciążenia na rzecz państwa, skutkiem czego ich sytuacja znacznie się pogorszyła. Szczególnie uciążliwy był austriacki system fiskalny, który ściągając podatek od bydła spowodował upadek hodowli w całym Beskidzie Sądeckim. Chłopi rezygnując z hodowli przeszli do gospodarki zbożowej, która — przy nieurodzajnej glebie górskiej i prymitywnej uprawie — doprowadziła ich do skrajnej nędzy.[...]"

 

zaloguj się by móc komentować



mniszysko @Zbigniew 22 stycznia 2019 19:41
22 stycznia 2019 19:53

Bardzo lubię Beskid Sądecki. Pasmo Radziejowej i Pasmo Jaworzyny mam schodzone na amen. Zostały jeszcze Góry Leluchowskie trochę są na poboczu i trudno mi wykreślić okrężne szlaki, żeby kończyły się w miejscu wejścia. Ale nie będziemy trollować notki.

zaloguj się by móc komentować

Zbigniew @Greenwatcher
23 stycznia 2019 11:31

Co by nie trolować notki :

Jako że zarówno raport oddziaływania na środowisko, jak też decyzja środowiskowa są dokumentami dostępnymi, publikujemy pismo Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej do Komisji Eeuropejskiej oraz opracowanie autorów raportu środowiskowego.

https://www.gov.pl/web/gospodarkamorska/tresc-pisma-mgmi-do-ke-ws-przekopu-mierzei-wislanej

 

zaloguj się by móc komentować

Greenwatcher @Zbigniew 23 stycznia 2019 11:31
23 stycznia 2019 23:00

Rząd w Polsce dwukrotnie informował Komisję Europejską, że planowane przedsięwzięcie „Budowa drogi wodnej łączącej Zalew Wiślany z Zatoką” będzie znacząco negatywnie oddziaływać na dwa obszary Natura 2000: Zalew Wiślany PLB280010 oraz Zalew Wiślany i Mierzeja Wiślana PLH280007.

Było to w roku 2013 oraz w lipcu 2015. Miesiąc jest ważny, dlatego ze wybory parlamentarne były w październiku tamtego roku.

Pod koniec grudnia roku 2018 Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Olsztynie wydał decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach realizacji przedsięwzięcia o nazwie „Budowa drogi wodnej łączącej Zalew Wiślany z Zatoką”, w której nie stwierdził obecności znacząco negatywnego oddziaływania na wymienione obszary ochrony przyrody.

Nie dziwmy się Komisji Europejskiej, że wniosła o wyjaśnienie.

Nie wiem jak wyglądały inne opracowania, raporty itp., ale prognoza z roku 2015 ociera się o sabotaż.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować