-

Greenwatcher : "Od kiedy nie jesteśmy karmą dla wielkich kotów, boimy się samych siebie"

Strzelając do szyszki - Jana Szyszki

Dlaczego trwa nieustająca kanonada artylerii ideologicznej, której celem jest prof. Jan Szyszko? Dlaczego Minister Środowiska jest drugą w obecnym rządzie, po Antonim Macierewiczu, figurą do zbicia? Ministerstwo Środowiska w porównaniu z Ministerstwem Obrony Narodowej wydaje się mieć o wiele mniejsze znaczenie, a więc czy zasługuje na takie bombardowanie? Które punkty i dlaczego są ostrzeliwane ? 

1. Leśnik. Człowiek, będący z wykształcenia leśnikiem i pracujący w zawodzie jest upowszechnianym stereotypem rębajły drzew, opętanego fobią groszoroba. Potrzebą i sposobem wykluczenia tej grupy zawodowej z przestrzeni zarządzania zasobami, tworami i składnikami przyrody jest ich zohydzanie, przez taki właśnie czarny pijar. Nikt z tej grupy nie ma prawa awansu w szeregi ekologistów jeśli nie potępi swojego wykształcenia, wiedzy leśników i nauki leśnej, w skład której wchodzi np. hodowla lasu. Dopiero taka postawa - naplucia na siebie i na swoją branżę - nobilituje nawróconego do przyjęcia w grono tych lepszych. Minister leśnik łamie stereotyp rozpowszechniany przez ekologistów, że leśnictwo to zło, dlatego jest niewygodny i trzeba go zneutralizować. Minister  dźwigający z kolan leśników, z których znaczna część zdążyła już zatracić instynkt samozachowawczy oraz własną, pozytywną samoocenę, torpeduje wieloletnią pracę ekologistów, dążącą do upodlenia tej profesji.   

2. Naukowiec. Dla zakulisowych graczy zawsze korzystne jest by decyzyjne stanowisko zajmowała największa miernota, nie mająca pojęcia co robić. Dlatego człowiek o najwyższym tytule w nauce, naukowym autorytecie w Polsce i na świecie, o imponującym dorobku naukowym, zawsze będzie niszczony - jeśli pokornie nie służy. Wiedza uczciwego naukowca, w kolejnych szczeblach kariery, była i jest poddawana naukowej krytyce, weryfikowaniu i testowaniu w ogniu praktyki i teorii naukowej, a nie polemicznej publicystyki. Taki człowiek, który poznał wagę odpowiedzialności za własny czyn i słowo, staje się przez to niezależny, a co najmniej trudno sterowalny dla formalnych i nieformalnych grup interesu: nie będzie wierny, ani bierny. Dodatkowo, utytułowany człowiek jest niewygodny dla tych, którzy wiedzy i tytułu nie mają, dlatego trzeba go sprowadzić do parteru. Jak testować prawdziwość ostatniego zdania w przypadku obecnego ministra? Jeśli w jakimś kontekście krytyki, pojawia się prof. Jan Szyszko, to jest to tylko Szyszko, nie profesor, ale zwykły szyszko (celowo piszę z małej litery). Trzeba profesorka „odprofesorzyć” bo ekspertami ekologami jesteśmy my. Częstym zabiegiem takiej socjotechniki jest przyznanie uwarunkowanej prawdy: tak to profesor, ale leśnik - a jak leśnik to już wiadomo. 

3. Myśliwy. Dla ekologistów, z założenia, myśliwy to zbrodniarz i barbarzyńca. Takiego człowieka trzeba eliminować poza margines nowego, postępowego społeczeństwa. W płytkim schemacie intelektualnym myśliwy nie może chronić przyrody bo on ją zabija. Co więcej, nie może być ministrem środowiska człowiek, który nie tylko poluje, ale je mięso. Przecież on ma chronić, a nie konsumować! Najlepiej gdyby to był zdeklarowany wegetarianin i zoofil (niekoniecznie w sensie dewiacji seksualnej). Akceptacja ministra myśliwego to byłoby przyznanie tego, że myśliwi są także miłośnikami przyrody i o zgrozo: tę przyrodę chronią - a to oznaczałoby, że wkraczają w terytorium ekologistów. Ekologiści nie tylko bronią swoje stereotypy, ale przede wszystkim swoje terytorium (w przestrzeni symbolicznej tylko ekologiści, tylko zieloni mogą być okej dla przyrody) oraz swoje bezpieczeństwo socjalne i decyzyjne (myśliwi to grupa konkurentów do środków w ochronie przyrody i współdecydowania w zarządzaniu jej zasobami - tak jak leśnicy). Minister myśliwy łamie stereotyp rozpowszechniany przez ekologistów, że myślistwo to zło. Były prezydent, Bronisław Komorowski, też był myśliwym, ale mało kto tym żonglował, nawet wtedy gdy „wyciekały” zdjęcia z trofeami - bo to był swojak, nasz poczciwina Bronek, który nie jest do końca świadom tego co robi i dlatego to tolerujemy.    

4. Polak. Większość ekologistów, zieloni i lewactwo to internacjonaliści (nie mylić z kosmopolitami), dlatego każdy kto wyznaje publicznie i realizuje hasło Dmowskiego: Jestem Polakiem, a więc mam obowiązki Polskie jest ich przeciwnikiem. Nigdy nie słyszałem by prof. Szyszko cytował te słowa Dmowskiego, ale jego deklaracje, działanie i owoce (po nich ich poznacie) wpisują się w nie.

5. Katolik. W przestrzeni ideologicznej i symbolicznej przyznanie oraz manifestowanie chrześcijaństwa jest nie do zaakceptowania przez ekologizm, internacjonalizm i ateizm - te trzy ideologie zwykle razem, choć z różnym nasileniem, występują u pojedynczego reprezentanta tych światopoglądów. Ich walka z chrześcijaństwem jest wręcz fundamentalna, a  błąd/błędy ministra katolika natychmiast stygmatyzują całe chrześcijaństwo, w szczególności katolicyzm.

Co zrozumiałe, ale trochę na marginesie tematu, oskarżenie chrześcijaństwa o korzenie antropocentryzmu, czerpane bez kontekstu z kilku wersów Biblii, nigdy nie dotyka judaizmu, a przecież to właśnie w Starym Testamencie odnajdujemy, te niedopuszczalne dla ekologizmu: Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną (Rdz 1, 28).

I druga dygresja, w rzekomo katolickiej Polsce musieliśmy czekać na polityka zza oceanu, Donalda Trumpa, który by otwarcie, głośno i tak odważnie mówił o Bogu.  

Ta przyczyna ostrzału, a więc minister wierzący w Boga, katolik, jest rozgrywana na całą orkiestrę dodatkowych instrumentów: człowiek Rydzyka, sterowany przez biskupów, trzymający się sutanny, itp. 

6. Recydywa. Trzykrotny minister środowiska, który popełnił „zamach” na Rospudę i „przegrał” batalię o obwodnicę Augustowa jest znakomitą pożywką do podważania kompetencji, nie tylko prof. Szyszki, ale rządu, partii, jej zwolenników itd. Również niektórzy prawicowi publicyści uważają to za balast niepotrzebnie obciążający nie tylko rząd byłej koalicji PIS/LPR/Samoobrona, ale i obecny. 

7. Bogacz. Ma daczę i prywatny las na Pojezierzu Południowopomorskim - to cytat z portalu, który opisuje się „Nierzeczywista Polska” (przecież potocznie uznajemy, że coś wirtualne jest nierzeczywiste, niezmaterializowane), który podobno nie jest Polski, a który często i  zajadle  atakuje prof. Szyszkę (patrz pkt 4). Każdy człowiek uczciwej pracy i sukcesu, który ma kapitał intelektualny, duchowy i materialny jest zagrożeniem dla opozycyjnego mu systemu. Może przecież sam inicjować różne przedsięwzięcia, a co więcej pokazuje, że majątek można zdobyć uczciwie. To jest antyteza dla panświnizmu Urbana. Nie jest przypadkiem, że publiczkę, żądną sensacyjek, nie ekscytuje się leśniczówką i ziemią dr Włodzimierza Cimoszewicza w Puszczy Białowieskiej (to kolejny swojak). Lewactwo, które fundowane i sponsorowane jest przez np. Georga Sorosza, doskonale wie co znaczy przywilej bogactwa i jakie skutki ma zaangażowanie prywatnego kapitału po właściwej stronie, dlatego prof. Szyszko i jemu podobni po stronie niewłaściwej są niebezpieczni. Prawicowy mecenat byłby dla nich zabójczy.    

Zapewne jest jeszcze mnóstwo innych powodów pozamerytorycznego bombardowania obecnego ministra środowiska. Ich powyższa hierarchia, jak całość, jest subiektywna, ale taką egzegezę tekstów na szyszkę (znowu z małej) odczytuję. Zapewne wśród tych powodów odnajdziemy także osobistą niechęć i wojenkę przeciw profesorowi. Być może tym winno się wytłumaczyć np. niektóre teksty pani Anny Szarzyńskiej z portalu wPolityce.pl, która osobliwie ekologizuje tu swych czytelników. Żeby nie było, że tylko lewica ostrzeliwuje przyczółki Jana Szyszki wspomnę tylko, że i po drugiej stronie odnajdziemy jeśli nie strzały to publicystyczne „wątpliwości” wyrażane przez np. K. Wołodźkę, T.Rożka, J. Karnowskiego (jeśli pomyliłem szanownych panów bliźniaków, to z góry przepraszam).

Niedawno, przy sejmowym wotum nieufności dla ministra środowiska, profesor Szyszko powiedział: przyjdź, powiedz dzień dobry lub Pochwalony, będzie rozmowa, znajdzie się kawa i herbata. Ma facet cojones i poczucie humoru. Nie wiem czy jak będę miał te 73 lata też będzie mi się chciało chcieć.



tagi: jan szyszko  ekologizm 

Greenwatcher
7 lipca 2017 11:04
6     964    6 zaloguj sie by polubić
komentarze:
ewa-rembikowska @Greenwatcher
7 lipca 2017 19:46

Cimoszewicz jest the best, bo wilki fotografuje. Po prostu tych wszystkich ekologów najlepiej by wyłapać i wsadzić gdzieś w zamknięty obóz na Pustyni Błędowskiej, bez telefonów, bez kart kredytowych i innych wynalazków cywilizacyjnych i niech se radzą sami ze sobą. Albo podpisać umowę z Putinem i od razu w najbardziej niodostępne regiony Syberii ich wysyłać. Niech mają najdzikszą przyrodę przez 24 godziny na dobę przez 365 dni w roku. Co ciekawe - jak w Warszawie - budowano Miasteczko Wilanów, gdzie część tej bandy mieszka - to jakoś nikt nie protestował nad zniszczeniami unikatowej przyrody, ani nie płakał nad kuropatwami, bażantami, zającami, lisami i sarenkami.

zaloguj się by móc komentować

Paris @ewa-rembikowska 7 lipca 2017 19:46
7 lipca 2017 20:02

Te bazanty, zajace i lisy - to pryszcz...  ale z tego co pamietam to te tereny zgodnie z prawem pozyskane nie byly...

... ale ta  AFERA  GRUNTOWA to za panowania "starego kiejkuta" Kwasniewskiego i jego malzonki "specjalistki od jedzenia bez" - miala miejsce... pewnie stad ta wzmozona dbalosc o srodowisko tej ekologicznej mafii i zwyklych terrorystow-kryminalistow !!!

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @Greenwatcher
7 lipca 2017 20:10

akurat tereny, na których wybudowano Miasteczko Wilanów należały do SGGW. Za pieniądze uzyskane ze sprzedaży wybudowali przecież potem cały ogromny  kampus na Ursynowie.

Afera to była z gruntem na Natolinie - osiedle "dla lepszych" kacyków gdzieś Przy Bażantarii.

zaloguj się by móc komentować

Paris @ewa-rembikowska 7 lipca 2017 20:10
7 lipca 2017 21:52

Z ta Bazantarnia tez cos bylo... a la epoque - to byl ogromny przekret i szwindel... chwilowo sie sk****synowi staremu alkoholikowi udaje, a teraz ta menda na Ukrainie "doradza"... i byznes chce robic !!!

zaloguj się by móc komentować

Paris @Paris 7 lipca 2017 21:52
7 lipca 2017 22:02

I stad ten "ekologiczny" pisk i wrzask... bo ostatnie "srebra rodowe" co se MAFIA KOMUSZA zostawila na "czarna godzine"... a moze nawet juz zastawila  - ZAGROZONE przejeciem przez  narod  !!!

A we Francy  "Mikron" tez robi ostatnie zlodziejskie porzadki i juz w ubieglym tygodniu zapodal, ze bedzie "reprywatyzowal"  francuskie lasy w ilosci 9%  z okolo  26% ogolnej powierzchni. 

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @Greenwatcher
8 lipca 2017 01:43

@ Autor

Pan profesor Szyszko przez kilka lat dzielnie walczył o polskie lasy i podważał tzw. kwoty CO2, które miałay utrupic do reszty nasz przemysł /resztki/ i energetykę. Jego biuro poselskie pracowało przy zbieraniu podpisów sprzeciwu wobec "prywatyzacji" lasów /potężna akcja również poprzez Radio Maryja/, co Brąk obiecał różnym obcym. W sejmie głosowania przeciągano do nocy, licząc na wymięknięcie opozycji /prof. Pawłowicz wówczas jadła sałatkę na sali, by być cały czas obecną/  i gdy głosowano, to zabrakło im do sprzedaży tylko 5-ciu głosów. Tacy gnoje siedzą w polskim sejmie. I oni nie mogą tego Szyszce wybaczyć. A taki interes się już rozkręcał! To jest sedno, a reszta do dekoracje. 

Szczerze pisząc sądziłąm, że to byłby doskonały kandydat na prezydenta - ma polskie serce. No ale JK ma własną polityke personalną...

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować