-

Greenwatcher : "Od kiedy nie jesteśmy karmą dla wielkich kotów, boimy się samych siebie"

Wielomilionowy cech usług eko

Już o tym pisałem (http://greenwatcher.szkolanawigatorow.pl/trzy-puszcze-wspolnoty), a temat wydał mi się tak irracjonalny, że podążam za rozsypanymi okruszkami dalej. Są tak duże, że można się potknąć, ale kto jest ludożerczynią? Czy tylko w bajce zło ląduje w rozgrzanym piecu?      

Minister Środowiska za pośrednictwem podległej sobie i nadzorowanej jednostki, to jest Generalnej Dyrekcji  Ochrony Środowiska, informuje Komisję Europejską oraz wszystkich obywateli UE, że druga podległa mu i nadzorowana jednostka, to jest Lasy Państwowe, powoduje swoją gospodarką liczne zagrożenia w obszarach Natura 2000.

Tenże sam minister - nie osobowo oczywiście - najpierw objął (upraszczam proces decyzyjny) granicami tej formy ochrony przyrody lasy gospodarcze, a potem donosi na swych podległych i nadzorowanych. Donosi, że wykonują jego polecenia, zatwierdzone planami urządzenia lasu, a przez to zagrażają chronionym tu gatunkom oraz siedliskom przyrodniczym. Niemożliwe?

Proszę otworzyć internetowy serwis GDOŚ o nazwie Natura 2000, a tam, w wyszukiwarce, proszę odnaleźć jakikolwiek obszar Natura 2000 z leśnymi siedliskami przyrodniczymi. Niemal zawsze w Standardowym Formularzu Danych odnajdzie się, wśród tabelki głównych zagrożeń, presji i działań, literę B. „B jak leśnictwo”. Litera B oznacza leśnictwo na skatalogowanej liście referencyjnej zagrożeń, presji i działań Dyrekcji Generalnej ds. Środowiska i Europejskiej Agencji Środowiska.

Proszę otworzyć ładną przeglądarkę Europejskiej Agencji Środowiska. Tu także odnaleźć można ślady schizofrenii polskiego ministra środowiska, które publikuje wszem i wobec EAŚ - główny partner Komisji Europejskiej. Dlaczego komisarz środowiska KE Karmenu Vella  (architekt) miałby uwierzyć, ministrowi prof. dr hab Janowi Szyszko (ekolog, leśnik), że polski model leśnictwa może być wzorem dla reszty członków UE? Przecież w Polsce powoduje on zagrożenie dla Natury 2000. Czy prawidłowo/trzeźwo może ocenić tę propozycję przewodniczący KE Jean-Claude Juncker, którego pracownicy występują przeciwko Polsce do Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie Puszczy B.? Przecież wspomniana ma aż 4 rodzaje zagrożeń, którego źródłem jest leśnictwo. Czy obecny minister z Polski wie co poleca, sławiąc Puszczę B. i polskie leśnictwo?

To nie jest schizofrenia, ale by zrozumieć ten, w istocie samobójczy, mechanizm oceny własnego przecież działania musimy sięgnąć do genezy obszarów Natura 2000. Informacji o  celach i powstaniu sieci obszarów Natura 2000 jest całe mnóstwo w Internecie oraz w nielicznych, akademickich podręcznikach ochrony przyrody. Nie radzę tam zaglądać. Wśród publikacji ekologistów odnajdziemy historię straszliwych bojów jakie toczyli z tubylczym ludem i rządem, nierzadko z donosami do KE, o zwiększenie w Polsce liczby i powierzchni tej wspólnotowej formy ochrony przyrody. Któż jeszcze pamięta Shadow List, która zachwiała w posadach młode państwo członkowskie? Polska sieć obszarów siedliskowych Natura 2000 uzyskała ocenę niedostateczną, a KE uruchomiła procedurę naruszenia prawa wspólnotowego kończącą się w Europejskim Trybunale Sprawiedliwości. To właśnie u zarania akcesji do Wspólnoty pozarządowi społecznicy, w pospolitym ruszeniu, przygotowali dokumentację przyrodniczą projektów obszarów Natura 2000. Nie mogę także pominąć utytułowanych pracowników naukowych uczelni i instytutów, wykazujących się dorobkiem w danej dziedzinie, autorytetem naukowym. By tego było mało, ich projekty były: weryfikowane przez specjalistów Instytutu Ochrony Przyrody PAN z Krakowa, placówki, która uczestniczy w powstawaniu sieci od samego jej początku i zapewnia swoim ponad 90 letnim dorobkiem i międzynarodowym autorytetem w dziedzinie ochrony przyrody najwyższy poziom tych prac (powyższe cytaty pochodzą z prezentacji dostępnej na witrynie GDOŚ). IOP PAN nadał temu pieczęć naukową, bo Natura 2000 miała być, zgodnie z dyrektywą siedliskową, tworzona na podstawach naukowych. Naukowo potwierdzono listę przedmiotów ochrony oraz … listę zagrożeń dla obszarów Natura 2000.

Z taką rekomendacją, a potwierdzoną powagą Rady Ministrów, a więc także ministra środowiska, wysyłano kolejne, oficjalne doniesienia na leśnictwo do KE. Oczywiście nie tylko gospodarka leśna okazała się być zagrożeniem dla „świeżych” obszarów Natura 2000, ale także: rolnictwo, drogownictwo, myślistwo, gospodarka wodna, rybołówstwo, rybactwo, turystyka, żeglarstwo, paralotniarstwo i wiele, wiele innych dziedzin ludzkiej aktywności. Obraz zagrożeń dla przyrody jaki otrzymała z Polski KE musiał być wstrząsający, tym bardziej, że w krajach starej piętnastki takiego zaawansowania i kumulacji zagrożeń nie było wtedy i nie ma do dzisiaj.  

Jeśli ktoś dobrotliwy pomyślał w tej chwili, że takie były tylko początki, że nie wiedzieliśmy jakie są i będą skutki kręcenia bębnem rewolweru przystawionego do skroni, że z upływem lat było  już lepiej - to nic z tego. Do tej „polskiej” ruletki włączyła się trzecia podległa i nadzorowana przez ministra środowiska jednostka, dokładając swój ostry nabój.

Inspekcja Ochrony Środowiska wydała w latach 2010-2015 przewodniki metodyczne monitoringu siedlisk przyrodniczych oraz gatunków roślin i zwierząt. Ten monitoring stanu wybranych elementów przyrody ma swoją kotwicę prawną w prawie krajowym (ustawa o ochronie przyrody), międzynarodowym (Konwencja o Różnorodności Biologicznej) oraz  wspólnotowym (Dyrektywa Siedliskowa). To ostatnie wymaga od państwa członkowskiego okresowego raportu do KE. Z pomocą wspomnianych przewodników, w których znajduje się, między innymi, instrukcja oceny stanu siedlisk i gatunków, eksperci ruszyli w Polskę by wystawić jej cenzurkę. Czy zaskoczę Cię cierpliwy czytelniku, że z trójstopniowej oceny stanu właściwy-niezadowalający-zły niemal zawsze wychodzi: zły. Pewnie nie, ale dlaczego zły?

Otóż obowiązująca metodyka oceny siedlisk przyrodniczych polega na odniesieniu ich obecnej, rzeczywistej postaci do postaci wzorcowej, wyidealizowanej. Dla zilustrowania przykładu wróćmy do lasu, choć taki algorytm oceny dotyczy także rzek, jezior, muraw, łąk i innych ekosystemów bądź ich części. Trochę, ale tyko trochę przerysuję: stan siedliska przyrodniczego lasu gospodarczego odnoszony jest do stanu takiego siedliska z puszczy, w optimum rozwoju, z najlepiej zachowanych rezerwatów. Jeszcze prościej: wzorcami pożądanych stanów siedlisk przyrodniczych, znajdujących się w lasach gospodarczych, są odpowiadające im naturalne siedliska przyrodnicze z rezerwatów, a jeśli takich nie ma to ich wykoncypowane ideały. To tak jakby wzorcem oceny wiekowego emeryta był osiemnastoletni sprinter, olimpijczyk. Ot, metodyka - takich mamy w PeLu naukowców. Nie powinno dziwić, że ekspert z powagą swego tytułu naukowego, urobiony po łokcie, wykrzyczy całemu światu: ten stary jest w złym stanie! Ktoś uprzywilejowany nadmierną prostodusznością może powiedzieć, że to tylko ocena. A co to, już nie można starca porównać z juniorem? Niestety za tą oceną podążają konsekwencje. Nie tylko wysyłamy bzdury do KE, ale nakładamy na siebie obowiązek poprawy: stary ma być jak młody bóg, rzeki mają być „odregulowane”, a uprawy leśne zdziczałe w puszcze, itp. Dziadek padnie na dwudziestej pompce, a na której gospodarka leśna, wodna, rolna, przemysł, turystyka, transport itd.? 

Inspekcja Ochrony Środowiska zaprosiła do sformułowania tej bardzo swoistej „metodyki”, utytułowanych, wykazujących się dorobkiem, autorytetem znawców siedlisk przyrodniczych i gatunków. A jakże by inaczej? Wśród nich nie jest trudno odnaleźć tych, którzy natyrali się już, w pocie czoła, przy projektowaniu sieci obszarów Natura 2000. Te same osoby „społecznie” je wyznaczyły, „społecznie” je oceniają i „społecznie” je będą naprawiać. W międzyczasie jeszcze „społecznie” badają, w ocenach oddziaływania przedsięwzięć na środowisko, czy nie zagraża im człowiek. Powstał nowy rynek usług i to oczywiste, że nowy cech go broni, nawet posuwając się do donoszenia na Polskę do KE. Jest się o co bić. Dla przykładu GDOŚ wpompowała w latach 2009-2014 w plany zadań ochronnych obszarów Natura 2000  blisko 30 mln złotych, a na tym nie koniec. Pieniądze te skonsumowali głównie ekologiści, a społeczeństwo zostało z usankcjonowanymi prawnie ograniczeniami dla gospodarki leśnej, rolnej, wodnej i innych oraz przyszłymi obciążeniami na naprawę stanów złych i niezadowalających.   

Mimo tego, że wśród 81 siedlisk przyrodniczych znajduje się 17 zaliczonych do grupy lasów, to w grupie kilkudziesięciu utytułowanych ekspertów IOŚ znalazł się ledwie jeden reprezentant Lasów Państwowych. Leśnik, pracujący w leśnictwie, zajmował się głównie wydmami. Inny ekspert z uniwersyteckiego wydziału leśnego był znawcą nie lasów, ale trawiastych muraw. Blisko połowę leśnych siedlisk przyrodniczych zmetodologizował (przepraszam za to), w powyższy sposób, ekologista z pozarządowego stowarzyszenia. A gdzie uczeni leśnicy z Instytutu Badawczego Leśnictwa? Może IOŚ nie zaprosiła ich do współpracy? Tego nie wiem, ale przypomnę, że w latach 2012-2015 byli oni zajęci czymś innym - Narodowym Programem Leśnym (zob. http://greenwatcher.szkolanawigatorow.pl/co-mi-zrobisz-jak-mnie-zapiesz-ministrze-szyszko). Czy odnoszę mylne wrażenie, że ktoś kogoś ograł, odwracając jego uwagę, i to za pieniądze Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych? Jeśli tak to majstersztyk.

Oczywiście za wszystkim stoją ludzie. Gdzieniegdzie można odnaleźć, bez wielkiego wysiłku, okruszki po ich działalności. Wspomniany wyżej ekologista, który oddał swe usługi  Inspekcji Ochrony Środowiska to pan Paweł Pawlaczyk - na co dzień pracownik ekologicznej organizacji pozarządowej o nazwie Klub Przyrodników. Członek Komitetu Ochrony Przyrody PAN. Ekspert Narodowego Programu Leśnego, którego opracowanie finansowała Dyrekcja Generalna Lasów Państwowych. Ekspert z grupy roboczej Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska przewodnika pt. Natura 2000 w leśnictwie. Jak widać, każda z tych trzech instytucji - podległych ministrowi środowiska i nadzorowanych - korzystała z jego usług. A i to mało ponieważ był doradcą samego ministra środowiska jako wiceprzewodniczący Państwowej Rady Ochrony Przyrody. Zajmuje się w szerokim zakresie problematyką ochrony przyrody, w tym problematyką obszarów Natura 2000 i związaną z wdrażaniem ramowej dyrektywy wodnej oraz problematyką planowania ochrony przyrody - i to można doczytać w publikacjach. Wspomniany wyżej inny ekspert z uniwersyteckiego wydziału leśnego to pani dr inż. Jolanta Kujawa-Pawlaczyk z Uniwersytetu Przyrodniczego z Poznania. Nie jestem pewien jaki jest związek pomiędzy, być może małżeński. Być może także to zabawny zbieg okoliczności, jakaś krotochwila złośliwego losu, ale chyba odnajduję panią doktor z uniwersytetu w gronie ekspertów Zespołu Doradztwa Merytorycznego GDOŚ, dla projektów planów zadań ochronnych obszarów Natura 2000, jako Jolantę Kujawa-Pawlaczyk "Usługi i ekspertyzy przyrodnicze". To o te 30 baniek idzie i to jak najbardziej  lege artis. Jolanta Kujawa-Pawlaczyk "Usługi i ekspertyzy przyrodnicze" usługiwała tu jako specjalista ds. planowania ochrony oraz specjalista ds. siedlisk leśnych. Jeżeli nie myślnik, to na pewno specjalizacja łączy pana Pawła i panią Jolantę. Dlaczego oni i im podobni eksperci nie są pracownikami rządowych instytucji, skoro te wzywają ich do roboty? Przecież to czysty skarb dla państwa. Otóż ci mistrzowie swego rzemiosła nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za swe usługi.

Obecny Minister Środowiska prof. Jan Szyszko nie powinien mieć także powyższego problemu kadrowego. Krajowy Zarząd Gospodarki Wodnej, czwarta, jemu podległa i nadzorowana jednostka, wspólnie z WWF Polska, inicjowała, właśnie wydany (2017 r.), podręcznik pt. Dobre praktyki utrzymania rzek. Jednym z trzech autorów jest pan Paweł Pawlaczyk. Może gdyby przeszukać ministerialną Państwową Agencję Atomistyki lub Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej to i tam byłyby okruszki po tym ekspercie?           

 

http://natura2000.gdos.gov.pl/wyszukiwarka-n2k

http://natura2000.eea.europa.eu

https://archiwum.mos.gov.pl

http://www.npl.ibles.pl/

http://siedliska.gios.gov.pl/pl/publikacje/przewodniki-metodyczne

https://www.gdos.gov.pl/files/artykuly/5073/Natura_2000_w_lesnictwie.pdf

http://projekty.gdos.gov.pl/zespol-doradztwa-merytorycznego

http://www.kp.org.pl/pdf/2017-08-01_dobre_praktyki_utrzymania_rzek.pdf

 



tagi:

Greenwatcher
1 grudnia 2017 12:13
2     554    2 zaloguj sie by polubić
komentarze:
qwerty @Greenwatcher
1 grudnia 2017 16:57

bo to są złożone gry o kasę, kwalifikacje nikogo nie interesują a już rozum?

zaloguj się by móc komentować

DYNAQ @qwerty 1 grudnia 2017 16:57
1 grudnia 2017 20:07

Kasa i owszem,ale jest gorzej.To janczarowie nowego porządku,dopóki ich ktoś za łeb nie weźmie kroczek po kroczku będą pchać się dalej.Rzecz jasna, bez jakiejkolwiek odpowiedzialności.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować